Zaczyna się! Pseudo rolnicy już wypalają trawy, to może się źle skończyć

W takich przypadkach rzadko kiedy udaje się złapać sprawcę. Niestety liczne apele strażaków o zaprzestanie wypalania traw na niewiele się zdają. W tym roku o wiele wcześniej niż zwykle rozpoczął się ten proceder.
Do wiosny jeszcze daleko, łąki leżą odłogiem, ale kilkanaście godzin ciepłej pogody zmotywowało „pseudo rolnika” do użyźniania ziemi.
Ktoś w niedzielę (17.02) podpalił łąkę przy ul. Targowej w Lanckoronie. Pożar rozprzestrzenił się na terenie około 20 arów. Strażacy nie dopuścili do większych strat.
Oczywiście wypalanie traw nie ma nic wspólnego z rolnictwem, ani nawet odpowiednią pielęgnacją pól. Mimo to, każdego roku strażacy notują przypadki nieuzasadnionego wypalania traw. Co gorsza, zdarzają się przypadki, że ta starodawna rutyna zagrażała ludziom, nie mówiąc o zwierzynie leśnej.
W zeszłym roku, mimo wielu apeli i kampanii społecznych, liczba podobnych incydentów rosła w zastraszającym tempie, zwłaszcza w marcu. Najgorzej było w Łączanach, Spytkowicach i właśnie Lanckoronie.
Strażacy mówią, że wypalanie trwa to zła tradycja, z którą od lat muszą się zmagać. Sucha, ubiegłoroczna roślinność zapala się błyskawicznie, a ogień szybko obejmuje coraz większą powierzchnię gleby, dociera do płotów i zabudowań, zapala podkłady kolejowe, wdziera się w głąb lasu, zadymia ruchliwe szlaki drogowe. W palących się od wypalanych traw zabudowaniach coraz częściej giną też ludzie.
Dla świata przyrody wypalanie traw to autentyczna katastrofa ekologiczna.W pożarach giną chronione, cenne gatunki roślin. Już przy 500 C następuje śmierć tkanek roślinnych, a temperatura na powierzchni gleby osiąga 700 C. Następuje selekcja negatywna, giną najcenniejsze trawy i gatunki ziół, pozostają rośliny głęboko korzeniące się, w tym większość chwastów. Zniszczona zostaje flora bakteryjna przyśpieszająca rozkład resztek roślinnych i asymilację azotu atmosferycznego.
Proceder wiosennego wypalania traw ma też konkretny, niekorzystny dla nas wszystkich wymiar finansowy. Jedna godzina walki z płonącą łąką kosztuje dziś przeciętnie 550 zł, na co składa się koszt przejazdu kilku kilometrów przez jeden lub dwa samochody gaśnicze z udziałem od 6 do 12 strażaków – poinformowała nas w 2018 roku wadowicka straż pożarna.
Chcesz, abyśmy opisali Twoją historię albo zajęli się jakimś problemem? Masz ciekawy temat? Napisz do nas. Listy od Internautów już wielokrotnie nas inspirowały, a na ich podstawie powstały liczne teksty. Wiele listów publikujemy w całości. Napisz do Nas: portal@wadowice24.pl








