#1 - Bilboard double - Banner reklamowy 1400 x 400, Bilboard - Banner reklamowy 1400 x 200

Aniołki Klinowskiego bez umów o pracę, burmistrz oszczędza

W Urzędzie Miasta pracuje wiceburmistrz Ewa Całus, choć nie podpisała jeszcze umowy o pracę, w podobnej sytuacji są asystentki burmistrza. Żadna nie dostanie zapłaty za grudzień, ani prawdopodobnie za kolejny miesiąc.

Podczas swojego zaprzysiężenia nowy burmistrz Mateusz Klinowski przedstawił trzy osoby, które będą mu pomagać w zarządzaniu miastem. To byłe jego studentki, które obiecał zatrudnić na stanowisku wiceburmistrz w Urzędzie Miasta i asystentek burmistrza. Tymczasem…

Ewa Całus, zastępczyni burmistrza, Karolina Czyżowicz, asystentka ds. prawnych i Dorota Wyganowska, odpowiedzialna za komunikację społeczną od 5 grudnia są codziennie w wadowickim magistracie. Żadna nie dostanie jednak zapłaty za grudzień ani prawdopodobnie za kolejny miesiąc – skarży się na biedny los pracownic nowego burmistrza Ewelina Sadko z Gazety Krakowskiej w artykule pt. „Wiceburmistrz pracuje, ale nie dostaje pieniędzy” (16.12).

Okazuje się, że mimo iż upływa drugi tydzień jego kadencji na fotelu włodarza miasta, Mateusz Klinowski nie zdążył jeszcze podpisać umów ze swoimi przybocznymi. Jeśli wierzyć Gazecie Krakowskiej, to wygląda na to, że asystentki oraz pani wiceburmistrz nie mają również co liczyć na angaż w najbliższym czasie.

Czy w tej sytuacji ciągłe dojazdy z Krakowa do Wadowic i brak pensji nie zniechęcą je do pracy? To akurat najmniejszy problem. Prawnicy wskazują bowiem na coś o wiele poważniejszego.

Jeśli to prawda, to mamy do czynienia z bardzo dziwną sytuacją, w której ktoś niby wykonuje jakąś pracę w urzędzie, ale nie jest oficjalnie zatrudniony. Ustawa o pracownikach samorządowych nie przewiduje bezumownej formy zatrudniania urzędników. Nie wyobrażam sobie sytuacji, by niezatrudnione osoby w urzędzie mogły wykonywać rzetelnie swoje obowiązki. Nie powinny też uczestniczyć w procesie decyzyjnym, czy mieć dostęp do jakichkolwiek dokumentów. Jeśli taka sytuacja będzie się utrzymywać, to bez wątpienia może być to powód interwencji Państwowej Inspekcji Pracy i nadzoru prawnego Urzędu Wojewódzkiego” – komentuje Jacek Nowicki z Głównego Inspektoratu Państwowej Inspekcji Pracy.

Tymczasem nowy burmistrz szczyci się w Gazecie Krakowskiej, że gmina w ten sposób oszczędza pieniądze, ale czy przedstawiana przez niego jako”specjalistka od administracji” wiceburmistrz Ewa Całus nie powinna mu tych oszczędności wybić z głowy? Po co czekać na interwencję PIP i Urzędu Wojewódzkiego, przeciwnicy polityczni nowego burmistrza tylko czekają na takie potknięcia.