Bloger masakruje burmistrza Klinowskiego: „Żenujące, dramat!”

Mieszkańcy dostali pewne zobowiązania, obietnice. Klinowski nie twierdził że pewne rzeczy będzie robił w mniejszym stopniu niż Ewa Filipiak – twierdził że one są absolutnie złe i on w życiu ich nie zrobi – pisze po „aferze kanapkowej” Marcin Gładysz.
Marcin Gładysz, czyli w wadowickim Internecie znany jako bloger Dziadunio, niegdyś współpracujący z Inicjatywą Wolne Wadowice i wspierający niektóre pomysły Mateusza Klinowskiego, krytyk poprzedniej burmistrz, odnosi się do obecnych poczynań włodarza miasta.
Czarę goryczy, czego nie ukrywa autor, przelało zatrudnianie znajomych w ratuszu i „afera kanapkowa”. Burmistrz nie będzie zadowolony?
Otóż jest pewna tendencja – pewien sposób myślenia i argumentacji, towarzyszący obserwatorom i komentatorom (oraz, na nieszczęście także najważniejszym uczestnikom) życia publicznego w mieście. Daje się ona streścić do „a bo Filipiak”, ewentualnie „a, bo za Filipiak”. Otóż nie – istnieją wartości bezwzględne – istnieją też oceny wprost, nie przez analogię. Miastu została opowiedziana pewna historia, sprzedana pewna narracja – Klinowski ją opowiedział – czytamy w najnowszym wpisie blogera Dziadunia.
Autor przypomina obecnemu burmistrzowi, jaką twarz pokazywał w wyborach i jak inny jest dziś jego wizerunek od tego, co jeszcze niedawno mówił.
Mieszkańcy dostali pewne zobowiązania, obietnice. Klinowski nie twierdził że pewne rzeczy będzie robił w mniejszym stopniu niż Ewa Filipiak – twierdził że one są absolutnie złe i on w życiu ich nie zrobi. Ewa Filipiak to pieśń przeszłości – miasto już wystawiło jej swoją ocenę. Wszelkie próby powoływania się, usprawiedliwiania czy wręcz – relatywizowania, czy to potknięć – czy też – o zgrozo – wprost sprzeniewierzenia się własnym wyborczym deklaracjom, nie dość że są kompletnie nieprzekonujące. Są żenujące. Burmistrz Klinowski piszący do swoich wyborców – „A jak się wam nie podoba, to sobie wybierzcie Kocicha” to dramat, wybaczcie – dodaje Marcin Gładysz.
Tymczasem „aferą kanapkową”, podobnie jak wcześniej postulatem podniesienia pensji o 10 tysięcy złotych, zaczęły się interesować media ogólnopolskie. Umowa na „usługę kateringową na potrzeby burmistrza Wadowic” zainteresowała się stacja TVN24. Burmistrz Kilinowski tłumaczy się dziennikarzom z tego wydatku.
Ewa Filipiak rocznie wydawała 12 tys. złotych na kawę i ciastka. Doszliśmy do wniosku, że to bez sensu i skoro musimy jakoś rozdysponować tę kwotę, to zdecydujmy się na jakiś produkt od lokalnych producentów – mówił dziennikarzom Klinowski.
Według Klinowskiego do tej pory zamawiano „maksymalnie cztery kanapki dziennie, z twarożkiem, albo z pastą jajeczną w zależności od upodobań”.
Jednocześnie jak ustalili dziennikarze stacji TVN24, wadowicki ratusz jest prawdopodobnie jedynym urzędem w Małopolsce, gdzie zamiast kawy i herbaty, wprowadzono catering na potrzeby burmistrza.
W Krakowie za posiłek spożywany w godzinach pracy prezydent płaci sam. Zdarza się też, że przynosi sobie do pracy kanapki – powiedziała TVN24.pl Monika Chylaszek, rzeczniczka Jacka Majchrowskiego.
Tutaj tekst na portalu TVN24.pl

/źródło: wwwdziadunio.blogspot.com/
Chcesz, abyśmy opisali Twoją historię albo zajęli się jakimś problemem? Masz ciekawy temat? Napisz do nas. Listy od Internautów już wielokrotnie nas inspirowały, a na ich podstawie powstały liczne teksty. Wiele listów publikujemy w całości. Napisz do Nas: portal@wadowice24.pl








