#1 - Bilboard double - Banner reklamowy 1400 x 400, Bilboard - Banner reklamowy 1400 x 200

To się rozniesie? Górale wzywają posiłki na protest „podhalańskie veto”

Są zdeterminowani – tak mówią. Część przedsiębiorców z Podhala zamierza otworzyć restauracje, hotele oraz stoki narciarskie od poniedziałku. Ale okazuje się, że nie tylko oni. Inicjatywa „góralskie veto” roznosi się z Podhala. Nad przystąpieniem do buntu zastanawiają się też nasi rodzimi restauratorzy.

Narodowa kwarantanna mocno uderzyła po kieszeni branże gastronomiczne i hotelarskie. Turystyka zamarła, a posiłki na wynos w żaden sposób nie są równoważą strat restauratorom.

Nadzieja, że po 17 stycznia coś się zmieni, prysła, bowiem rząd postanowił utrzymać zakazy do końca stycznia.

Nieczynne od grudnia hotele i stoki nie będą obsługiwać turystów co najmniej do końca stycznia. Jak tłumaczą ministrowie, lockdown jest konieczny. Zachęcają też do szczepień przeciwko koronawirusowi.

Zamierzamy nie przejmować się rebelią w rządzie warszawskim. Rebelią, która niszczy porządek prawny RP i Polaków. Niszy polską własność. Zamierzamy wszystko otworzyć. Panie prezydencie Dudo – zapraszamy na narty. Mam nadzieję, że nie będzie pan się musiał przebierać za sportowca, tak jak pani minister Emilewicz – mówił w czwartek  Sebastian Pitoń, inicjator akcji Góralskie Veto. – Nie ma innego wyjścia jak powiedzieć dosyć, veto. Liczymy na to, że otworzy się nie tylko Podhale, ale i cała Polska. Myślę, że to będzie efekt lawiny.

Czy to będzie efekt lawiny? Nad złamaniem zakazu zastanawiają się już niektórzy przedsiębiorcy z naszego terenu.

Jeśli akcja będzie powszechna, to u nas też to się pojawi. Właściwie to nie ma alternatywy. To dalsze restrykcje i tak oznaczają koniec rodzimych interesów, więc może tylko protest jest nadzieją – komentuje nam właściciel jednej z restauracji w Zawoi.

Na konferencję prasową Góralskiego Veta zorganizowaną przy Polanie Szymoszkowej przyjechały tłumy ludzi. Do Zakopanego przyjechało także wielu zwolenników inicjatywy z różnych stron Polski m.in. nowopowstałej, analogicznej inicjatywy Bałtyckie Veto. Pojawili się także przedstawiciele Agrounii z jej liderem Michałem Kołodziejczakiem, który przekonywał, że „tutaj jak w soczewce skupiają się problemy, które dotykają cały ten kraj”.

Dzisiaj utożsamiamy się i jesteśmy z góralami, którzy mają bardzo duży problem. Ten bunt od samego morza po Tatry przejdzie, a my będziemy pomagać– mówił Kołodziejczak, który ubrał zbójnicki kapelusz i wziął ciupagę do ręki. – Nie może być grup uprzywilejowanych. Tak jak są otwarte supermarkety tak powinny być otwarte hotele czy stoki narciarskie – przekonywał lider Agrounii.

A Wy co sądzicie o góralskim veto?