#1 - Bilboard double - Banner reklamowy 1400 x 400, Bilboard - Banner reklamowy 1400 x 200

Niesamowite sceny na dróżkach w Kalwarii. Ludzie sami zorganizowali sobie drogę krzyżową

Zakonnicy z sanktuarium w Kalwarii Zebrzydowski drugi rok z rzędu zrezygnowali z wielkopiątkowej drogi krzyżowej. Od lat brało w niej udział tysiące pielgrzymów. Mimo pandemicznych ograniczeń w piątek na dróżkach pojawiło się bardzo dużo pątników, którzy mieli potrzebę przejścia drogą krzyżową.

Pandemia wymusza na katolikach ograniczenie uczestnictwa w praktykach religijnych. Jednocześnie w trwającej obecnie wojnie kulturowej lewacka propaganda najchętniej widziałaby wiernych klęczących na grochu w zaciszu swoich domów i mieszkań. Mimo obostrzeń i szykan i tak znajdują się tacy, co się tym nie przejmują i chcą brać udział w duchowym przeżyciu Kościoła.

W Wielki Piątek (2.04) w Kalwarii Zebrzydowskiej drugi rok z rzędu ojcowie bernardyni zrezygnowali z wielkopiątkowej drogi krzyżowej.

W misterium przez lata brało udział tysiące wiernych. Uroczystości tym razem zakonnicy przenieśli do bazyliki. Niestety z powodu ograniczeń nie wszyscy mogli wejść do kościoła.

Tymczasem mimo to na dróżkach pojawiło się w piątek setki pątników. Przyjechali do Kalwarii Zebrzydowskiej z różnych stron Polski.

Pątnicy z własnej woli,  bez udziału duchownych i zakonników, a także całej oprawy towarzyszącej co roku misteriom  sami przeszli drogę krzyżową na dróżkach. Nieśli ze sobą krzyż. Mieli maseczki i starali zachowywać dystans.

To niesamowite, że ludzie mają w sobie tyle siły i nawet w takich czasach, gdy katolików się gnoi i deptać w ziemię, potrafią żyć swoją wiarą – komentuje pani Maria, która zadzwoniła do nas poruszona zdjęciami z Kalwarii Zebrzydowskiej z dzisiejszego dnia.

Biorący udział w drodze krzyżowej mieli okazję słuchać z głośników homilii, którą wygłaszał w tym czasie w bazylice arcybiskup Marek Jędraszewski.

Nie zabijaj, kochaj, broń, strzeż, pomagaj, bo w ten sposób bronisz również swojego człowieczeństwa – mówił do kalwaryjskich pielgrzymów arcybiskup Marek Jędraszewski.

W słowach wygłoszonym w bazylice w Kalwarii Zebrzydowskiej metropolita krakowski porównywał sąd nad Chrystusem do sądu nad nienarodzonymi dziećmi. Mówił o tłumach skandujących na ulicach miast „Aborcja na żądanie”, zmowie światowych władców i mainstreamowych mediów.

 Tymczasem przykazanie „nie zabijaj” wzywa nas do pozytywnych postaw. Nie zabijaj, ale chroń życie. Chroń zdrowie i szanuj godność ludzką każdego człowieka, niezależnie od jego rasy czy religii, poziomu inteligencji, stopnia świadomości czy wieku. Zdrowia czy choroby. Nie zabijaj, ale przyjmij drugiego człowieka jako dar boży, zwłaszcza jak jest to twoje własne dziecko – podkreślał metropolita.

 

Metropolita krakowski podkreślił,  jak mógłby wyglądać sąd Piłata, gdyby przed jego obliczem postawiony został nie Chrystus, lecz kobieta, w której łonie poczęte zostało dziecko, a przeciwko któremu zawarły pakt „wszystkie tak zwane autorytety i przywódcy ludu”.

Chodziło o to, ażeby kobieta, w której łonie to dziecko już się poczęło i pełne ufności w jej opiekę miało przez dziewięć miesięcy wzrastać aż do dnia swych narodzin, mogła w dowolnej chwili tej opieki odmówić, a dziecko kazać zabić – mówił arcybiskup Jędraszewski.

Arcybiskup przedstawił swoją wizję współczesnego zła.

Wydania wyroku domagał się – jak przedstawił to arcybiskup Jędraszewski – „podburzony przez wszechwładne media tłum”, który „na ulicach wszystkich większych i mniejszych miast świata wołał: +Aborcja na życzenie! Aborcja na życzenie!+. Jednak namiestnik nie znalazł w nienarodzonym dziecku żadnej winy, a wówczas ci którzy zwrócili się do niego o wydanie wyroku, oświadczyli: +Jeżeli ten zbiór komórek uznasz za człowieka i przyznasz mu prawo do życia, nie jesteś przyjacielem władców tego świata. Co więcej, stajesz się wrogiem +mainstreamowych» mediów+. Każdy, kto tak czyni, sprzeciwia się wolności i postępowi.

Ostatecznie – jak mówił arcybiskup – namiestnik umył ręce, nie znalazł w dziecku winy, a jego los pozostawił woli tych, którzy się do niego zwrócili i ciężarna kobieta trafiła do kliniki aborcyjnej.