#1 - Bilboard double - Banner reklamowy 1400 x 400, Bilboard - Banner reklamowy 1400 x 200

Potworny „lagun” terroryzował mieszkańców osiedla? Na drzewie zawisł…

Krakowskie Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami już nie raz pokazało, że ich działalność jest bardzo potrzebna. Tak samo jak OTOZ z Oświęcimia. Organizacje ratują z opresji bezdomne zwierzaki, także w naszej okolicy. Raz na jakiś czas zdarza się jednak nietypowa akcja.

Całkiem niedawno na numery alarmowe Krakowskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami zadzwoniła mieszkanka Krakowa, wyraźnie poruszona widokiem za swoim oknem. Sprawa trafiła do inspektora Adama, który opisał całe zajście.

Przyjedźcie i go zabierzcie! – w głosie dzwoniącej kobiety brzmi desperacja. – Ale kogo, proszę pani? – pytam. – Tego stwora!!! Od dwóch dni siedzi na drzewie naprzeciwko bloku! Ludzie okien nie otwierają, bo się boją, że im to do domu wejdzie! – opisuje rozmowę inspektor.

Po krótkiej wymianie zdań okazało się, że to może być „lagun”, czyli, jak wywnioskował ratownik Legwan.

Skąd by się wziął legwan na krakowskim osiedlu? W dzień – jednak – dość chłodny mimo kalendarzowej wiosny? Lata pracy inspektorskiej nauczyły mnie jednak, że są ludzie skłonni w dowolny sposób pozbyć się każdego zwierzęcia, które sprawia jakiś kłopot. Albo się zwyczajnie znudzi. Mieliśmy wrzuconego na podwórko wieczorem starego jorka, ciężko chorego kota zostawionego w zamkniętym transporterze w wiacie śmietnikowej zimą, szczurki i chomiki z klateczką wyrzucone do śmieci, nawet rybki w ulicznym kuble…. Może ktoś wyrzucił legwana, ciekawe tylko jak ten stwór się czuje po dwóch nocach w minusowej temperaturze? Może siedzi na tym drzewie i się nie rusza, bo po prostu umarł? – zastanawiał się inspektor KTOZ.

Ratownicy od zwierząt dojechali na miejsce i… okazało się, że „lagun” nie ma ani głowy ani kończyn.

Jego brązowa skóra pobłyskuje w słońcu, choć gdzieniegdzie widać jakieś zmatowienia. Przyglądamy się dokładniej – biedak nie ma nóg ani głowy. Już wiemy, że stworowi, legwanowi, a raczej jednak – lagunowi pomóc nie jesteśmy w stanie. Trudno bowiem pomóc czemuś, co zostało wcześniej upieczone, bynajmniej nie w promieniach słonecznych. Trudno bowiem pomóc czemuś na widok czego prawie zwala nas z nóg… atak śmiechu – opisuje sytuację pan Adam.

Lagunem, legwanem okazał się rogalik croissant. Ktoś najwyraźniej wyrzucił go z okna „dla ptaszków”.

Zaznaczamy jednak, że zawsze warto zgłaszać, jeśli coś Państwa zaniepokoi. Lepiej sprawdzić i się mile rozczarować, czasem (niestety bardzo rzadko) się pośmiać, niż nie zareagować, co nieraz może doprowadzić do tragedii – zaznaczają inspektorzy z krakowskiego KTOZ.