#1 - Bilboard double - Banner reklamowy 1400 x 400, Bilboard - Banner reklamowy 1400 x 200

Korowód żałobny motocyklistów na pogrzebie w Wadowicach. Tak żegnali Mleczyka

34-letni Patryk Stawowy, który zginął w niedzielę w wypadku na motorze, spoczął na cmentarzu parafialnym w Wadowicach. W ostatniej drodze na cmentarz odprowadzili go pogrążona w żałobie rodzina, przyjaciele, a także setki żałobników na motocyklach.

Żegnali go z honorami wciąż nie mogąc pogodzić się z tym, że Patryk już się nie uśmiechnie, nic nie powie, nie będzie rozwijał swoich pasji.

34-letni wadowiczanin zginął w niedzielę w wypadku na drodze we Frydrychowicach. Motocykl wadowiczanina zderzył się nieszczęśliwie z osobowym mercedesem. Motor uderzył w lewe, tylne drzwi samochodu. Dwie osoby podróżujące samochodem zostały ranne, jedną z nich odwieziono do szpitala. Motocyklista poniósł śmierć na miejscu. Prokuratura prowadzi w tej sprawie śledztwo.

34-letni Patryk Stawowy był członkiem dużej w regionie grupy pasjonatów motocykli. Kolekcjonował maszyny, był też pomocnym mechanikiem. Mówili na niego „Mleczyk”. W świecie pasjonatów motocykli był szanowanym i lubianym kolegą. Bardzo pomocnym dla innych, pełnym empatii i radości życia.

Jego przyjaciele chcieli mu w piątek (4.06) oddać hołd. Nie mogą się pogodzić, że Patryka nie ma już  z nimi.

Przyjechali do Wadowic na motorach. Po mszy żałobnej w kościele św. Piotra Apostoła korowód motocykli ruszył Aleją Matki Bożej Fatimskiej na cmentarz parafialny. Patryk spoczął w grobie rodzinnym.

Odprowadźmy Go tak jak byśmy kiedyś odprowadzali go do jego ślubu! Jeśli go nie znaliście a żył by dziś to na pewno Wam by pomógł w potrzebie – napisali na Facebooku przed pogrzebem członkowie klubu motocyklowego Unique Bikers.

 

.

.

.

.

.

 

Pamiętamy skąd wziął się ten pseudonim. Jechaliśmy przez Słowenię i oszukałeś przeznaczenie lecąc w trawę po drodze zgarniając kaskiem mlecza z łąki. Śmiałeś się że jesteś jak kot i zawsze spadasz na 4 łapy! (…) Byłeś naszym mechanikiem nie bojącym się żadnych wyzwań (…) Nawet swój warsztat przekwalifikowałeś pod nas by specjalizować się w „egzotykach” (…) Byłeś kolekcjonerem i prawdziwym pasjonatem. Prawdziwym motocyklistą który jeździł kiedy tylko mógł, pił piwo w garażu i pół życia spędzał grzebiąc w warsztacie. Zginąłeś robiąc to co na prawdę kochałeś, czyniąc dobro, gdy pomagałeś w akcji charytatywnej dla dzieci… tymi słowami pożegnali Patryka na Facebooku jego przyjaciele z klubu Unique Bikers.