W Zagórniku 73-latek zmarł na zawał. Ratowali go strażacy, bo nie było wolnej karetki pogotowia

Karetka pogotowia nie mogła dojechać z pomocą do mężczyzny w Zagórniku. Zamiast tego życie mężczyzny próbowali ratować strażacy. W wadowickim pogotowiu przyznają, że mają problem z obsłużeniem wszystkich pilnych wyjazdów.
Niestety, nie żyje 73 – letni mężczyzna, u którego doszło do nagłego zatrzymania krążenia w budynku jednorodzinnym w Zagórniku.
Z uwagi na brak wolnej karetki pogotowia w powiecie wadowickim, na miejsce zadysponowani zostali strażacy. Po przybyciu na miejsce strażacy przystąpili do resuscytacji krążeniowo-oddechowej, użyto też defibrylatora. Jednocześnie na miejsce wezwano pogotowie ratunkowe z Kęt. Przez osiem minut strażacy ratowali życie starszego mężczyzny, a następnie pacjentem zajmował się już przybyły na miejsce zespół ratownictwa. Niestety pomimo wysiłku ratowników nie udało się przywrócić funkcji życiowych u mężczyzny – informe Krzysztof Cieciak, rzecznik prasowy Komendy Powiatowej Straży Pożarnej w Wadowicach.
Do zdarzenia doszło do osiedlu Górka w Zagórniku. Z pomocą do mężczyzny wysłano dwa zastępy zawodowej straży JRG Andrychów oraz zastęp OSP Zagórnik. Na końcu dojechała karetka pogotowia, którą zadysponowano z pobliskiego powiatu oświęcimskiego Kęt.
W wadowickim pogotowiu przyznają, że mają obecnie problem z obsłużeniem wszystkich pilnych wyjazdów.
Cały powiat wadowicki obsługuje pięć zespołów ratownictwa medycznego. Tyle tylko, że obecnie liczba wezwań jest bardzo duża, a ma to związek z nasileniem się czwartej fali epidemii Covid-19.
Wyjazdów jest dużo, a 75 procent tych interwencji dotyczy właśnie przewiezienia pacjenta z Covid-19. Często ludzie leczą się sami, nie zgłaszają się lekarza, a gdy już ich stan jest na tyle ciężki, wzywają pogotowie – przekazał nam Maciej Kobielus, kierownik wadowickiego pogotowia ratunkowego.
Szybkim wyjazdom do potrzebujących pomocy pacjentom nie pomagają też procedury sanitarne, a te są bardzo rygorystyczne.
Każde przewiezienie pacjenta z Covid-19 wymaga potem przeprowadzenia dezynfekcji samochodu poprzez zamgławianie, a to trwa średnio 120 minut – mówi Maciej Kobielus.
Jak dodaje, wyłączona w ten sposób karetka nie może wyjechać do nagłego wezwania. Wiosną tego roku podczas trzeciej fali epidemii, gdy wyjazdów pogotowia było również więcej, wojewoda małopolski zadysponował do powiatu wadowickiego jeszcze jeden zespół ratownictwa. Teraz liczbą karetek w sąsiednich powiatach także zwiększono, ale tym razem nie stało się tak w naszym regionie.
Czytaj więcej
Chcesz, abyśmy opisali Twoją historię albo zajęli się jakimś problemem? Masz ciekawy temat? Napisz do nas. Listy od Internautów już wielokrotnie nas inspirowały, a na ich podstawie powstały liczne teksty. Wiele listów publikujemy w całości. Napisz do Nas: portal@wadowice24.pl