#1 - Bilboard double - Banner reklamowy 1400 x 400, Bilboard - Banner reklamowy 1400 x 200

Wójt oburza się na rzecznika, a ten … oddaje

Budowa zbiornika w Świnnej Porębie odcinek…następny. Ludzie chcą drogi, osuwiska zbliżają się do ich domów. Wójt Stryszowa się wkurza i oburza na RZGW, a RZGW nie pozostaje bierne i też nie oszczędza w słowach odpowiadając wójtowi. Podobno nie chodzi o politykę, ale jak zwykle o … pieniądze.

Można odnieść wrażenie, że przepływ informacji pomiędzy wójtem Stryszowa, a RZGW w Krakowie odbywa się za pośrednictwem prasy. Jeszcze niedawno pisaliśmy o liście,w którym wójt Jan Wacławski oburza się na rzecznika, a teraz dowiadujemy się od rzecznika Konrada Myślika, że wójt oburzał się na zdanie wyrwane z kontekstu. A wszystko po programie wyemitowanym w TVP Kraków.

Autor programu zdecydował się na wykorzystanie jednego, trwającego kilka sekund zdania, wydobytego ze znacznie dłuższej wypowiedzi. Jako rzecznik nie zajmuję się redagowaniem ani doborem materiałów dla Telewizji Publicznej, ale udzielam jej rzetelnych informacji i komentarzy – biorących się z kompetencji moich PT Koleżanek i Kolegów oraz mojej wiedzy. Konstatując powyższe informuję, że swoje pełne żalu słowa Pan Wójt kieruje pod niewłaściwym adresem i winien je niezwłocznie skierować pod adresem TVP Kraków – komentuje dla serwisu joomla.wadowice24.promo-peak.ovh. Konrad Myślik, rzecznik Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w Krakowie.

O co chodzi? Jak już pisaliśmy, 9 maja TVP Kraków wyemitowało materiał, w którym mieszkańcy Dąbrówki opowiadali o swoich problemach związanych z budową zbiornika w Świnnej Porębie. W materiale skupiono się przede wszystkim na osuwiskach, które powstały niedaleko zabudowań mieszkalnych, a także na drodze, którą zlikwidowano, a którą podróżowały dzieci do szkoły.

Jako odpowiedź inwestora, czyli RZGW, wybrano następujące zdanie wypowiedziane przez Konrada Myślika: „Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej w Krakowie nie jest dobrym wujkiem. Nie przyjmujemy koncertu życzeń, tylko wydajemy pieniądze państwa polskiego”.

I nie trzeba było długo czekać na reakcję wójta Stryszowa, który wezwał rzecznika do przeprosin. W swoim liście skupił się jednak przede wszystkim na drodze, której rzeczywiście brakuje w tej okolicy. I przeciwko takiemu stawianiu sprawy staje rzecznik RZGW.

Wypowiadając się dla TVP Kraków odnosiłem się do pytań dotyczących osuwisk w ogóle i do sposobu wydawania przez urząd państwowych pieniędzy – a nie do konieczności odtworzenia tej czy innej drogi. Celem mojej działalności nie są szyderstwa kierowane pod adresem mieszkańców żyjących de facto na placu budowy- mówi nam rzecznik RZGW w Krakowie, który w tej kwestii nie zmienia swojego zdania i nadal twierdzi, że „urząd, który reprezentuje nie jest dobrym wujem”.

Tak więc budowa drogi w Dąbrówce jest cały czas sprawą otwartą, a co do osuwisk, może być gorzej. Dlaczego? Ponieważ, jak mówi rzecznik Konrad Myślik, osuwiska w Dąbrówce i całej okolicy nie są związane z budową żadnych zbiorników, ale z cechami geologicznymi terenu. Jak pisze- osuwiska w całym tzw. Fliszu Karpackim są ewidencjonowane i nadzorowane przez państwowe służby geologiczne, w tym przez zajmującą się tym Stację Karpacką Państwowego Instytutu Geologicznego. Nowe osuwiska nanoszone są na stosowne mapy i do odpowiednich atlasów, a same osuwiska w tym regionie nie są niczym nowym ani nadzwyczajnym.

Ani w Lachowicach, ani w Kłodnem k. Limanowej, ogromne ludzkie nieszczęścia związane z osunięciem się ziemi, nie były związane z żadna budową – to jest, przykre ale prawdziwe – geologiczna cecha tych okolic. I każdy, kto stawia nowy dom nie może się opierać jedynie na tym, co opowiadali mu dziadkowie. Musi korzystać ze wszystkich dostępnych źródeł informacji o geologicznych warunkach panujących w tej okolicy. Na tym – jak sądzę – polega postęp – pisze rzecznik komentując tekst na portalu joomla.wadowice24.promo-peak.ovh.

Przypomnijmy. Zapora w Świnnej Porębie i stowarzyszone z nią obiekty kosztowały inwestora, czyli RZGW, ok 550 mln zł. Napełnianie zbiornika ma rozpocząć się na przełomie września i października tego roku. Cała procedura „napełniania” może potrwać nawet 2,5 roku i w trakcie tego procesu inwestor będzie sprawdzał, czy zbiornik wytrzyma napór ogromnej ilości wody i eliminował ewentualne nieprawidłowości. W międzyczasie wykonywane będą dodatkowe prace wykończeniowe, m.in. budowy dróg, które ze względu na projekt zbiornika , muszą być przeniesione.