#1 - Bilboard double - Banner reklamowy 1400 x 400, Bilboard - Banner reklamowy 1400 x 200

Wpadka w Pendolino? Rozdawali „papieskie kremówki”, które nie były papieskie

W rocznicę śmierci Jana Pawła II w pociągach Pendolino pasażerowie otrzymywali kremówki. W ten sposób spółka postanowiła upamiętnić papieża. Pasażerowie szybko się zorientowali, że oferowane ciastka papieskie były tylko z nazwy.

W niedzielę, w rocznicę śmierci Jana Pawła II w pociągach Pendolino pasażerowie otrzymywali kremówki. W ten sposób spółka PKP Intercity postanowiła upamiętnić polskiego papieża.

Pomysł wywołał prawdziwą burzę. Początkowo wielu potraktowało tę informację jak żart w prima aprilis, ale rzecznik przewoźnika potwierdził Wirtualnej Polsce, że to prawda.

2 kwietnia to szczególna data. Aby podkreślić wyjątkowy wymiar tego dnia, chcemy poprzez jeden z pamiętnych motywów wizyt Papieża w ojczyźnie i jego spotkań z rodakami, zachęcić do wspomnienia o wielkim Polaku – napisał w komunikacie rzecznik prasowy PKP IC Cezary Nowak.

Pasażerowie szybko też zorientowali się, że papieskie ciastka znane z Wadowic, a te podane w pociągach nieco się różnią.

Ciastka nawet bardzo smaczne, ale to nie są żadne „kremówki papieskie”. Różnią się od tych z Wadowic. Masa składa się z dwóch warstw śmietankowej i budyniowej – przekazała nam kobieta, która jadła w niedzielę w pociągu „krremówkę”.

Jak się okazuje rozdawane w Pendolino kremówki niewiele tez miały wspólnego z Wadowicach. Zostały zamówione przez PKP Intercity w jednej z warszawskiej cukierni, która nie ukrywa, że kremówki u niej robione to  „ciasto francuskie przełożone kremem budyniowym i śmietankowym, całość oprószona cukrem pudrem”.

Pomysł fajny, ale wykonanie „po warszawsku”. Byłoby dobrze, gdyby trzymać się standardów nawet w kwestiach smaku – napisała Jola w jednym z komentarzy na portalu społecznościowym.

Przypomnijmy „kremówka papieska” to ciastko, które podobnie jak toruńskie pierniki czy rogal św. Marcina z Poznania ma swoje „genius loci”. Tak więc powinno raczej pochodzić z wadowickich cukierni.

Ponadto według przepisu Karola Hagenhubera, do którego cukierni w Wadowicach chodzili maturzyści przed II wojną światową,  ciasto francuskie powinno być przełożone puszystym kremem, zrobionym z mleka, masła i żółtek jaj, olejku wanilinowego, ewentualnie z alkoholem  i posypane obficie cukrem pudrem. Krem powinien być jednorodny, a nie łączony z warstwą innego kremu.

No cóż, a wystarczyło zadzwonić do Wadowic.