#1 - Bilboard double - Banner reklamowy 1400 x 400, Bilboard - Banner reklamowy 1400 x 200

Bunt urzędników w Wadowicach. Mają już dość fatalnych warunków pracy

Urzędnicy Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie poprosili władze starostwa o rozwiązanie ich problemu. Od lat pracują w warunkach, które nie tyle  są niekomfortowe, ale wręcz uciążliwe. Wilgoć, stęchlizna, grzyb i smrod – to ich codzienne zmartwienia.

Dzień pracy rozpoczynają rano od wietrzenia wszystkich pomieszczeń. W gabinetach starej kamienicy przy ulicy Mickiewicza zbiera się stęchlizna, w pomieszczenia unosi się nieprzyjemny fetor. Na ścianach widać rozrastające się kolonie grzyba, pleśń pączkuje z roku na roku mimo regularnej walki z nią.

Stary budynek przy ulicy Mickiewicza już dawno powinien przejść kapitalny remont, ale starostwo, które jest w płowię właścicielem nieruchomości jakoś się do tego nie kwapi.

Urzędnicy Powiatowego Centrum pomocy rodzinie, które mieści się w zaniedbanej kamienicy, poprosili niedawno władze powiatu, którymi kieruje starosta Eugeniusz Kurdas o rozwiązanie problemu.

Dla nich jest oczywiste, że w takich warunkach pracować się nie da. Dlatego PCPR zwrócił się do zarządu powiatu Eugeniusza Kurdasa o rozważenie pomysłu wyprowadzki z budynku na ulicy Mickiewicza.

Na razie zarząd powiatu nie podjął jeszcze decyzji w tej sprawie.

Budynek przy ulicy Mickiewicza w Wadowicach w połowie jest własnością starostwa, a w połowie miasta. Cztery lata temu radni z Wadowic zgodzili się sprzedać powiatowi swój udział w nieruchomości tak, by starostwo mogło nim swobodnie zarządzać i doprowadzić budynek do stanu normalnej użyteczności.

Starosta Eugeniusz Kurdas ostatecznie nie zdecydował się na wykup udziałów miasta, uznając, że oferowana cena jest za wysoka. W efekcie nie rozwiązano żadnego problemu, a urzędnicy PCPR nadal muszą męczyć się w zagrzybiałych, śmierdzących stęchlizną pomieszczeniach.

Sama kamienicy z zewnątrz nie przypomina urzędu, a raczej zapuszczoną nieruchomość, której właściciel zapomniał o jej istnieniu.