Radni zadebiutowali na Twitterze. Paweł Janas nagrał ich telefonem

Radnemu Pawłowi Janasowi udało się utrzeć nosa burmistrzowi. Wrzucił transmisję sesji Rady Miejskiej na Twittera. Podobno przyglądało się jej pół tysiąca osób, nawet Jarek Kuźniar z TVN.
To miał być swoistego rodzaju happening, więc nie będziemy się czepiać obrazu, kolorów i dźwięku. Ważne, że dotrzymał słowa. Jak zapowiadał, tak zrobił.
Radny Paweł Janas wrzucił na Twittera pełną transmisję z sesji Rady Miejskiej chcąc przypomnieć Mateuszowi Klinowskiemu jedną z obietnic wyborczych, którą burmistrz Wadowic składał, a której znów nie dotrzymał.
Czterogodzinną sesję Rady Miejskiej można oglądać za pośrednictwem Twittera i aplikacji Periscope. Paweł Janas wrzucił transmisję sesji w środę (26.08) do sieci wykorzystując swojego smartfona.
Ze statystyk wygląda, że transmisji przyglądało się pół tysiąca osób. Uważam, że to duży sukces, jak na pierwszy raz. Nawet dziennikarz TVN24 Jarek Kuźniar polubił ten pomysł – powiedział nam Paweł Janas.
Jak się okazuje, była to pierwsza w Polsce transmisja „na żywo” z sesji samorządu robiona za pośrednictwem popularnego portalu społecznościowego, jakim jest Twitter.
Sam pomysł wymaga jeszcze dopracowania. Zdaję sobie sprawę, że było to robione metodą chałupniczą – dodaje Paweł Janas.
Nie ukrywajmy, przekaz ma pewne mankamenty. Po pierwsze, żeby go oglądać w całości, trzeba spędzić przed komputerem prawie cztery godziny, nie można bowiem obrazu przewijać. I co najważniejsze, nagranie jest dostępne w sieci tylko przez 24 godziny.
Ale akcja spełniła swoją rolę i pokazała Internautom, jak niesłowny jest obecny burmistrz Wadowic. Przypomnijmy. Klinowski obiecywał, że będzie transmitował sesje Rady Miejskiej w Internecie, wymógł na radnych wydanie na ten cel 20 tysięcy złotych, a mimo upływu czasu do żadnych transmisji nie doszło. Dodajmy, że pomysł Janasa nie kosztował gminę ani złotówki.
To nie pierwszy już raz radny Janas zagrał na nosie burmistrzowi Klinowskiemu. Kilka miesięcy temu głośna była jego akcja w radzie, kiedy przyszedł na sesję z własnym prowiantem i planszą: #JemZaSwoje, #JemLokalnie. Był to wyraz jego sprzeciwu wobec decyzji Klinowskiego, który podpisał umowę na „catering na potrzeby burmistrza” i zamierzał wydać pieniądze podatników na kupowanie sobie kanapek w restauracji Galicjanka. Po krytyce Internautów, mediów i opinii publicznej Klinowski z tego pomysłu się wycofał.
Chcesz, abyśmy opisali Twoją historię albo zajęli się jakimś problemem? Masz ciekawy temat? Napisz do nas. Listy od Internautów już wielokrotnie nas inspirowały, a na ich podstawie powstały liczne teksty. Wiele listów publikujemy w całości. Napisz do Nas: portal@wadowice24.pl








