#1 - Bilboard double - Banner reklamowy 1400 x 400, Bilboard - Banner reklamowy 1400 x 200

Wykopaliska na śmietniku (c.d.). Prokuratura: „Nie mamy nowych beczek”

Trzeci tydzień na wysypisku śmieci w Choczni trwają poszukiwania niebezpiecznych materiałów. Prokuratura nakazała rozszerzenie wykopalisk. Na razie znaleziono cztery beczki z białym proszkiem, który nie stanowi zagrożenia dla środowiska i ludzi.

Kolejny tydzień wykopalisk na śmietniku w Choczni nie przyniósł nowych odkryć. Teraz prokuratura zaleciła zwiększenie obszaru badań na większej przestrzeni składowiska. Cały czas na wysypisku spółki Eko pracują strażacy ze specjalnego plutonu ratownictwa chemicznego i eksperci z AGH.

Do tej pory wykopano ze śmietnika cztery beczki, w których znajdowała się substancja stała w formie proszku i granulatu. Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy istnieje podejrzenie, że substancja, którą odkopano, może być granulatem farby poliuretanowej.

Beczki przetransportowano do Krakowa, a skład substancji ma ustalić w badaniach biegły chemik.

Wstępna ekspertyza wskazuje, że substancja nie ma charakteru zagrażającego zdrowiu i życiu ludzi. Nie stwierdzono promieniowania radioaktywnego i jonizującego. W środku znajdowała się substancja stała. Jej sprawdzeniem zajmie się biegły chemik, który zbada skład. W tej chwili nie można mówić o niebezpieczeństwie zagrożenia dla środowiska, bo substancja znajdowała się w metalowych beczkach, a dodatkowo była zabezpieczona – mówi nam prokurator rejonowy w Wadowicach Jerzy Utrata.

Prokuratura przypuszcza, że beczki mogły zostać złożone nielegalnie na śmietniku w okresie od 2005 do 2011roku.

Jak już informowaliśmy policja, strażacy i specjalistyczny pluton ratownictwa chemicznego z Krakowa szukają na wysypisku śmieci Eko w Choczni toksycznych odpadów.

Prokuratura w Wadowicach zleciła przeprowadzenie wykopalisk na wysypisku po otrzymaniu zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa polegającego na przewożeniu i składowaniu odpadów niebezpiecznych dla środowiska i ludzi.

Zawiadamiający to były pracownik wysypiska, który był między innymi odpowiedzialny za obsługę odpadów dostarczanych na śmietnisko. Współpracując z prokuraturą miał wskazywać, że odpady zostały umieszczone na śmietniku nielegalnie, pod osłoną nocy, a zarząd śmietniska ze spółki Eko miał o wszystkim wiedzieć.

Zawiadomienie do prokuratury wpłynęło już jakiś czas temu. Śledczy zanim wysłali na śmietnik pluton ratownictwa chemicznego zlecali ekspertyzę specjalistom z Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Krakowie. Te badania nie wykazały żadnego toksycznego skażenia w okolicy śmietniska, a także w gruncie.

Wysypisko śmieci w Choczni wybudowała w 1999 roku gmina Wadowice. Obecnie właścicielem składowiska jest gmina (49 % udziałów) i spółka Empol z Tylmanowej (51 % udziałów).

Powierzchnia terenu składowiska wynosi 11 ha i obejmuje obiekty techniczne wraz z pięćdziesięciometrową strefą ochrony sanitarnej obsadzoną zielenią. Teren otoczono rowami melioracyjnymi przechwytującymi wody powierzchniowe i wody z wylotów drenarskich.

Sama niecka, w której poszukiwane są „niebezpieczne beczki” ma 1,6 ha i 153 tysiące metrów sześciennych objętości. Wyłożona jest membraną i zabezpieczona kanałami odprowadzającymi niebezpieczne związki ze śmietnika.