#1 - Bilboard double - Banner reklamowy 1400 x 400, Bilboard - Banner reklamowy 1400 x 200

20 000 osób podpisało się w obronie pszczół pod petycją, która nie ma żadnych szans

Ktoś założył w Internecie petycję w sprawie ratowania pszczół przed gazowaniem. To pokłosie słynnej sprawy pszczelarza z Wadowic pana Mieczysława Jamroza, któremu sąd nakazał zmniejszenie pasieki w Jaszczurowej o 23 ule.

Petycja do wojewody małopolskiego o uchylenie wyroku sądowego, dotyczącego zagazowanie pszczół w Jaszczurowej, jest ogólnie dostępna w Internecie na portalu Awaaz.org. To witryna internetowa grupująca petycje obywatelskie.

Prośba o podpisanie petycji trafiła nawet na pierwszą stronę Wykop.pl i cieszy się dużym powodzeniem. Do tej pory podpisało się pod nią prawie 20 tysięcy osób.

Sprawa dotyczy anulowania wyroku sądowego dotyczącego likwidacji pasieki we wsi Jaszczurowa, gmina Mucharz. Wyrok jak i wymagania letników są absurdalne i uderzają w naturalny ekosystem. To jak ważne są pszczoły, sądziłem, że wie każdy rozsądny człowiek. Zagazowanie 2 mln. pasieki jest pomysłem absurdalnym, godzącym nie tylko w dobre imię sądu, jako organu orzekającego, ale także godzi w dobre imię ludzkie-  napisał autor petycji, który przedstawia się jako Mateusz K.

Wszystko fajnie, tyle tylko, że akcja została skierowana pod niewłaściwy adres. Wojewoda małopolski w żaden sposób nie może uchylić wyroku Sadu Okręgowego w Krakowie, który dotyczy usunięcia 23 uli z pasieki pszczelarza z Wadowic Mieczysława Jamroza. Nie leży to bowiem w kompetencji wojewody, który jako przedstawiciel rządu w terenie nie ma prawa ingerować w niezawisłość sądu.

Po tym wyroku sądu jedynym ratunkiem dla pszczół Mieczysława Jamroza jest skarga kasacyjna. W tej sprawie mogą ją złożyć jedynie Prokurator Generalny lub Rzecznik Praw Obywatelskich.

Przypomnijmy. Po tym jak program TVN Uwaga wyemitował reportaż o problemie Mieczysława Jamroza z Wadowic, jego historią zainteresowały się już nie tylko media polskie, ale również zagraniczne.

W jego obronie zamierzają wystąpiły różne organizacje m.in. Polski Związek Pszczelarski, sprawą zainteresowała się też Fundacja Greenpeace Polska.

Pan Mieczysław Jamróz ma 82 lata, mieszka w Wadowicach. Jest mistrzem pszczelarskim z 65-letnim doświadczeniem.

Jego problemy zaczęły się 8 lat temu, gdy został wysiedlony z Mucharza i przeniósł swoje ule na rodzinne działki, w oddalonej o kilka kilometrów Jaszczurowej. To nie spodobało się jego sąsiadom. 9 osób wniosło do Sądu Rejonowego w Wadowicach powództwo przeciwko niemu uzasadniając, że przez pszczoły pana Jamroza pogorszyły się warunki życia na ich gospodarstwach.

W sądzie tłumaczyli, że wlatujące do domów i ogrodów pszczoły zatruwają im życie, a część z nich jest uczulona na jad pszczeli. Przez 8 lat procesu nie było jednak ani jednej sytuacji, która zakończyłaby się interwencją lekarską.

W pierwszej instancji Sąd Rejonowy w Wadowicach oddalił powództwo 9 sąsiadów pana Jamroza uznając, że pszczoły wykonują pożyteczną pracę i są częścią natury, ale niestety dla wadowiczanina Sąd Okręgowy w Krakowie w apelacji zmienił wyrok uznając rację sąsiadów.

30 czerwca tego roku Sąd Okręgowy w Krakowie nakazał, by liczącą 29 uli pasiekę w Jaszczurowej zmniejszył o 23 ule.

W praktyce oznacza to, że musiałbym zagazować wszystkie te rodziny pszczół. Nigdy tego nie zrobię – tłumaczy nam Mieczysław Jamróz.