Paulina leczy się już w Bangkoku. Terapia nie należy do przyjemnych, ale to jedyne wyjście

Paulina Tomska ze Spytkowic walczy z ciężką chorobą, której na początku nie zdiagnozowano prawidłowo. W związku z możliwością eksperymentalnej terapii w Bangkoku, ludzie dobrej woli zaczęli zbierać pieniądze na jej wyjazd. Udało się. Paulina jest już po pierwszych zabiegach.
W 2008 roku zdiagnozowano u niej stwardnienie rozsiane. Jak sama mówi świat jej się zawalił. I kiedy wydawało się, że życie nie przygotowało już dla niej nic miłego w 2009 roku nadszedł najpiękniejszy dzień w jej życiu. Wyszła za mąż.
Po trzech latach leczenia interferonem, kiedy z mężem starali się o dziecko, nadszedł następny rzut choroby – najcięższy jak do tej pory. Pozostawił po sobie niedowład kończyn dolnych. po dwóch miesiącach intensywnej rehabilitacji Paulina stanęła jednak na nogi. W 2013 roku Spytkowiczanka została zakwalifikowana do nowego programu leczenia lekiem Gylenia, lecz jej stan zdrowia coraz bardziej się pogarszał w wyniku czego przestała samodzielnie chodzić i zaczęła tracić wzrok.
Kiedy leczenie nie przynosiło skutków postanowiła zmienić lekarza. Po dodatkowych badaniach Paulina dowiedziała się , że przez ostatnie 6 lat była leczona nie na tę chorobę co trzeba. Okazało się, że nie choruje wcale na stwardnienie rozsiane, ale na tak zwany Zespół Devica. Poczuła się oszukana i popadła w depresję, z której wyszła dzięki wsparciu męża.
Niestety choroba poczyniła w organizmie kobiety już tak duże straty, że jedynym sposobem na ratunek okazała się eksperymentalna terapia w Bangkoku. Jak to bardzo często w takich przypadkach bywa koszt terapii jest bardzo drogi. To około 100 000 zł za jednorazowy cykl. Znaleźli się jednak ludzie dobrej woli, którzy wzięli sobie za punkt honoru zebranie pieniędzy na pomoc dla Pauliny. Organizowano zbiórki pieniędzy, o Paulinie mówiono w ogólnopolskich telewizjach.
Boję się, że może być dla mnie za późno -opowiadała przed wyjazdem do Bangkoku Paulina, reporterom TVP Info.
Tak, „przed wyjazdem”, ponieważ Paulina i jej mąż są już od dłuższego czasu w Tajlandii. Kobieta przeszła pierwsze zabiegi. Komórki macierzyste zostały wszczepione do jej organizmu. Otrzymała je do każdego miejsca w swoim ciele, które wykazywało dysfunkcję (kręgosłup i oczy). Spytkowiczanka przechodzi też rehabilitację. O wszystkim informuje za pośrednictwem Facebooka.
Już niebawem koniec pierwszej części terapii. Zarówno Paulina, jak i jej najbliżsi liczą, że przyniesie skutek. Oczywiście kciuki trzymają także wszystkie osoby, które do tej pory były zaangażowane w pomoc chorej.
Chcesz, abyśmy opisali Twoją historię albo zajęli się jakimś problemem? Masz ciekawy temat? Napisz do nas. Listy od Internautów już wielokrotnie nas inspirowały, a na ich podstawie powstały liczne teksty. Wiele listów publikujemy w całości. Napisz do Nas: portal@wadowice24.pl








