#1 - Bilboard double - Banner reklamowy 1400 x 400, Bilboard - Banner reklamowy 1400 x 200

Wiatr powalił płot burmistrza Klinowskiego. Jedna osoba ranna trafiła do szpitala

Katastrofa na parkingu przy ulicy Wojtyłów w Wadowicach. Szalejący nad miastem silny wiatr wywrócił płot burmistrza Klinowskiego. Jedna osoba została zraniona w głowę, spadająca konstrukcja uszkodziła też zaparkowany tutaj samochód BMW.

Wichura, która szaleje od rana nad Wadowicami, wywróciła płot postawiony przez burmistrza Mateusza Klinowskiego na parkingu przy ulicy Wojtyłów. Płot miał chronić dostępu do terenów miejskich na parkingu przy ulicy Ogrodowej, by nie można tutaj parkować. Wiatr powalił ją w jedne chwili.

Przyszedł nagły podmuch i płot zwalił się na całej długości. Część powalonego płotu zatrzymała się na zaparkowanym przy restauracji BMW, uszkadzając nieco lakier samochodu –  informowali nas właściciele restauracji.

Do zdarzenia wezwano policję, straż pożarną i… karetkę pogotowia. Okazało się bowiem, że podczas tego zdarzenia upadająca konstrukcja uderzyła w głowę jednego z mężczyzn przechodzącego obok płotu. Lekarze pogotowia zdecydowali o zabraniu go do szpitala na obserwację.

 

Obecna na miejscu policja ustala, czy nie doszło do spowodowania zagrożenia dla zdrowia i życia osób oraz mienia na obiekcie publicznym. Podczas prac służb wyjazd z parkingu był zablokowany, a kierowcy musieli czekać na pracowników gminy aż uprzątną płot, który upadł na teren restauracji.

Jak się dowiadujemy, strażacy z Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej wystąpili już do burmistrza Mateusza Klinowskiego z decyzją o natychmiastowym usunięciu płotu, ponieważ zagraża on bezpieczeństwu. W związku z tym urzędnicy gminy ogrodzili  teraz teren biało-czerwoną tasiemką.

Przypomnijmy. Na początku listopada Urząd Miasta zgodnie z decyzją burmistrza Mateusza Klinowskiego ustawił na parkingu płot tak, by kierowcy korzystający z parkingu przy restauracji nie mogli tutaj parkować. W opinii wielu mieszkańców płot ustawiono złośliwie.

Mateusz Klinowski wypowiedział właścicielom restauracji umowę dzierżawy części parkingu, bo ci nie chcieli się zgodzić na podwyższenie czynszu o 100 procent. Do tej pory płacili miastu 90 tysięcy złotych rocznie. Właściciele uznali, że dzierżawa miejsca za 180 tysięcy złotych jest nieopłacalna ekonomiczne.

Okazało się jednak, że gmina sama nie może prowadzić tutaj parkingu i nie może nawet wystawić go do przetargu. W efekcie od kilku tygodni teren ten był ogrodzony i zamknięty.