Powrót Sulikowskiego. Koszykarze dokonali niewiarygodnej sztuki

Czy można przegrać mecz koszykówki, prowadząc siedmioma punktami na 90 sekund przed ostatnią syreną? Jak najbardziej, i właśnie takiej sztuki dokonali koszykarze Skawy, przegrywając wygrany mecz z MKS Gorlice.
Początek spotkania w ogóle nie wskazywał na to, że zamykająca trzecioligową tabelę Skawa ma szansę na równorzędną walkę z siódmym MKS Gorlice, który po sześciu kolejkach miał na koncie trzy zwycięstwa oraz trzy porażki.
W inauguracyjnej kwarcie goście zyskali 11 punktową przewagę, ale w kolejnej odsłonie mecz wadowiczanie odrobili straty z nawiązką i na przerwę to oni schodzili z pięcioma punktami przewagi. Kibice obecni na trybunach hali w czwórce przeżywali podczas tego spotkania prawdziwą huśtawkę nastrojów, bo w trzeciej kwarcie znowu górą byli gorliczanie, wygrywając 20:12 i obejmują trzypunktowe prowadzenie w meczu.
O ostatecznym rezultacie miała zatem zadecydować ostatnia odsłona meczu. W niej ponownie inicjatywę przejęli wadowiczanie, którzy na półtorej minuty przed końcem meczu prowadzili 67:60.
W koszykówce taką przewagę można roztrwonić nawet w minutę, ale w końcówce meczu broni się jej sprytem cwaniactwem i wszelkimi możliwymi sposobami. I właśnie boiskowego cwaniactwa zabrakło naszym koszykarzom. Goście trafili trójkę, później otrzymali rzuty wolne i z 7-punktowego prowadzenia nie zostało nic.
Jakby tego było mało, Skawa nie potrafiła w końcówce trafić do kosza i w dziecinny sposób gubiła piłki, co skrzętnie wykorzystali gorliczanie, wygrywając ostatnie 90 sekund meczu 12:1, i całe spotkanie 72:68.
Moglibyśmy się tłumaczyć, że to brak szczęścia, ale ja uważam, że szczęście nie ma tutaj nic do rzeczy. Po prostu brakuje nam umiejętności, spokoju i pomysłu, jak rozegrać końcówkę meczu. Podobnie było w meczu z Cracovią, gdzie także przegraliśmy w samej końcówce. Nie ma co jednak szukać winnych, myślę że odpowiedzialność za tą porażkę musi wziąć cała drużyna razem ze mną, bo ja też popełniłem w tej końcówce błędy, nie wykorzystując chociażby czasów. Myślę, że ten mecz, choć przegrany, przyniesie wiele pozytywnych korzyści w przyszłości, bo będziemy w kolejnych meczach wiedzieć, jak rozgrywać takie końcówki – wyznaje trener Skawy Piotr Kunowski.
W zespole Skawy najlepiej punktującym był tym razem… Marcin Sulikowski, który zdobył 18 punktów. W sezonach 2012/2013 oraz 2013/2014 Sulikowski był liderem zespołu, świetnie rozgrywając piłkę i popisując się celnymi rzutami za trzy punkty. W poprzednim sezonie jednak zawiesił swoją przygodę z koszykówką, m.in. przez problemy zdrowotne, ale jak widać zatęsknił za tym sportem i powrócił do zespołu Skawy.
Marcin ma jeszcze spore braki, bo trenuje z nami od niedawna. Ma jednak ten spokój pod koszem rywali i jest doskonałym przykładem na to, że w tej lidze można wrócić po dłuższej przerwie i od razu być najlepszym rzucającym w zespole – dodaje Piotr Kunowski.
Skawa Wadowice 68 : 72 (12:2, 29:13, 12:20, 15:16) MKS Gorlice
Skawa: Płonka (16), Wróbel (15), Pabich (4), Jochymek (7), Skrok (8), Sulikowski (18), Słonina (0), Tabaka (0).
Chcesz, abyśmy opisali Twoją historię albo zajęli się jakimś problemem? Masz ciekawy temat? Napisz do nas. Listy od Internautów już wielokrotnie nas inspirowały, a na ich podstawie powstały liczne teksty. Wiele listów publikujemy w całości. Napisz do Nas: portal@wadowice24.pl








