Kupcy protestują, bo burmistrz wprowadził… „prawo konia”. „Tylko w Wadowicach takie zwyczaje”

Dramat kupców w Wadowicach. Handlujący swoimi towarami na „targu” przy ulicy Nadbrzeżnej protestują przeciwko nowym przepisom wprowadzonym przez burmistrza Mateusza Klinowskiego, który zakazał im handlu produktami innymi niż „rolnicze” (tzw. „prawo konia”). W regionie tylko Wadowice mają taki zakaz.
BURMISTRZ EGZEKWUJE… „PRAWO KONIA”
Zdaniem protestujących te regulacje ograniczają swobodę działalności gospodarczej. Niektórzy bowiem nie sprzedawali na targu „produktów rolnych”, ale np. buty, tekstylia, czy inne towary. Dla wielu z nich handel na targowiskach to główne źródło utrzymania, stąd stanowczo domagają się zmiany niekorzystnych przepisów.
Czym jest „prawo konia”, które wprowadzono w Wadowicach z początkiem tego roku?
Zgodnie z nowym, obowiązującym regulaminem targowiska „Mój rynek”, mieszczącego się w Wadowicach przy ul. Nadbrzeżnej, na placu wyznaczono stanowiska do sprzedaży produktów rolno-spożywczych i zwierząt gospodarczych. W przypadku braku zainteresowania sprzedażą zwierząt i produktów dopuszcza się możliwość zagospodarowania niewykorzystanych miejsc do sprzedaży” produktów regionalnych ( spożywczych i rękodzieła) oraz odzieży roboczej i narzędzi rolniczych.
Osoby, które nie prowadzą wyżej wymienionego handlu, powinny „dostosować swoją działalność handlową w zakresie oferowanego do sprzedaży asortymentu do regulaminu”. W przeciwnym razie są karani mandatami i przepędzane z targowiska przez strażników miejskich.
„TARG KOŃSKI, A KONIE GDZIE?”
W środę (27.04) podczas sesji grupa protestujących osób liczyła, że zostaną wysłuchani przez władze miasta i dojdzie do zmiany niekorzystnych zapisów. Nic z tego nie wyszło, bo burmistrza nie było, a zastępująca go wiceburmistrz Ewa Całus powiedziała, że „można złożyć interpelację, to wtedy będzie odpowiedź”.
Może jeszcze nie wszystko stracone.
Przewodniczący Rady Miejskiej Józef Cholewka poprosił urzędników o spisanie ich uwag, a radny Paweł Janas zaprosił kupców na kolejne posiedzenie komisji inicjatyw gospodarczych.
Handluję w Wadowicach od 20 lat i nikt jeszcze mnie z targu nie przeganiał. Miasto ma przecież z tego pieniądze. Opłata za miejsce na targu to dla mnie wydatek 50 zł za miesiąc. Jeżdżę po rożnych targowiskach w całym regionie, ale takich przepisów nigdzie nie ma. Tylko w Wadowicach są takie zwyczaje – skarżyła nam się jedna z kobiet, która przyszła na sesję, by zaprotestować.
Kupcy, którzy przyszli na sesje zwracają uwagę, że na targowisku spada liczba osób handlujących żywcem i produktami rolnymi, ponieważ rolnicy nie są już zainteresowani takim handlem. Na Nadbrzeżnej sprzedaż koni to już rzadkość. „Koński targ, a gdzie te konie?” – napisali protestujący na jednym z transparentów.
Chcesz, abyśmy opisali Twoją historię albo zajęli się jakimś problemem? Masz ciekawy temat? Napisz do nas. Listy od Internautów już wielokrotnie nas inspirowały, a na ich podstawie powstały liczne teksty. Wiele listów publikujemy w całości. Napisz do Nas: portal@wadowice24.pl








