#1 - Bilboard double - Banner reklamowy 1400 x 400, Bilboard - Banner reklamowy 1400 x 200

22-latek z Wadowic bohaterem krakowskiej Polibudy. „To było niesamowite przeżycie”

Jak się okazuje, wcale nie trzeba studiować, żeby zostać bohaterem jednej z najbardziej renomowanych uczelni w Krakowie. Koszykarze Politechniki Krakowskiej wywalczyli awans do 2. ligi, a najlepiej punktującym zawodnikiem w zespole był wadowiczanin Konrad Mamcarczyk.

W trzech spotkaniach turnieju finałowego, który został rozegrany w Krakowie, koszykarze Politechniki odnieśli dwa zwycięstwa – 74:59 z Bombardierem Szczecin oraz 80:55 z SSK Rzeszów oraz jedną porażkę 65:73 z Żubrami Białystok, i z drugiego miejsca awansowali do II ligi.

Turniej stał na wysokim poziomie, ponieważ aż trzy drużyny: Żubry Białystok, SSK Rzeszów i my –to mistrzowie swoich województw. Z zespołami z Rzeszowa i Szczecina udało nam się wygrać po bardzo dobrej grze w obronie, natomiast ekipie z Białegostoku, która w składzie ma kilka zawodników z 1-ligową przeszłością, ustępowaliśmy przede wszystkim doświadczeniem – opowiada nam Konrad Mamcarczyk, który do zespołu Politechniki dołączył na początku tego roku.

Dla 22-letniego zawodnika to już drugi w karierze awans do II ligi. Pięć lat temu podobny sukces świętował z Rosą Radom, ale wówczas nie odgrywał tak ważnej postaci, jak teraz. W trzech spotkaniach tegorocznego finału zdobył dla Politechniki 43 punkty, najwięcej z całego zespołu.

Wtedy, kiedy awansowaliśmy z Rosą, byłem młodym zawodnikiem, który na turnieju finałowym mógł się ogrywać i zdobywać doświadczenie. Cieszę się, że tym razem mogłem dać drużynie dużo więcej i przyczynić się w większym stopniu do tego awansu. Nie osiągnęlibyśmy jednak tego sukcesu, gdyby nie świetna atmosfera w drużynie i wysoki poziom organizacyjny. Cały turniej był niesamowitym przeżyciem – wyznaje Mamcarczyk.

22-latek będzie miał teraz okazję po raz trzeci zasmakować gry w II lidze (wcześniej występował na tym poziomie z Rosą Radom, z kolei w 2013 roku z AWF Kraków), jeśli oczywiście krakowianie zdecydują się zatrzymać go w swoim zespole.

Póki co wszyscy cieszą się z awansu i rozmów, co do przyszłego sezonu jeszcze nie było. Na razie wracam w rodzinne strony i będę robił to, co zawsze, czyli trenował, „ile tylko fabryka dała” – obiecuje Konrad Mamcarczyk.