Gdy papież Franciszek modlił się w Auschwitz… Wadowice i Kalwaria czekały

Papież Franciszek zapalił świecę i odmówił w ciszy modlitwę przed Ścianą Straceń byłego niemieckiego obozu Auschwitz. Świecę przekazał mu jeden z b. więźniów Eugeniusz Gruszczyński, bohater głośnego filmu „Zapamiętaj imię swoje”. Tymczasem w Wadowicach…
Eugeniusz Gruszczyński (numer obozowy 149850) jest Rosjaninem. Nazywał się Gienadij Murawiew. Jako dziecko został deportowany wraz z matką do Auschwitz.
W obozie chłopca odebrano matce. Po wyzwoleniu wraz z innymi uratowanymi dziećmi trafił do domu dziecka na Dolnym Śląsku, gdzie opieką otoczyła go wychowawczyni Helena Gruszczyńska. Dała mu własne nazwisko i imię Eugeniusz. Gruszczyński, gdy dorósł, wyjechał do Szczecina. Po latach dowiedział się, się, że poszukuje go biologiczna matka, Zinajda Murawiewa. Po latach spotkali się w Mińsku.
Papież przed blokiem 11 przywitał się z 12 byłymi więźniami obozu. Każdą z osób mocno uściskał, pocałował, pobłogosławił.
W południe papież Franciszek powrócił autostradą A4 do Krakowa na Franciszkańską 3. Tymczasem w Wadowicach i w Kalwarii Zebrzydowskiej przez długi czas ludzie żyli nadzieją, że papież w drodze powrotnej zawita do miasta Jana Pawła II i sanktuarium ojców bernardynów.
Plotka tak szybko się rozniosła po mieście, że ludzie ustawili się wzdłuż trasy potencjalnego przejazdu papieskiej kolumny.
Zdezorientowani mieszkańcy tłumaczyli sobie szansę na wizytę tym, że nad miastem krążyły helikoptery wojskowe zabezpieczające przestrzeń powietrzną, a jednocześnie niektórzy dowiedzieli się od strażaków ochotników, że ci zostali wezwani z wielu jednostek w powiecie na zabezpieczenie „trasy przejazdu”. Istotnie tak było, że służby zabezpieczały alternatywną drogę ewakuacyjną. Takie są bowiem procedury.
Przypomnijmy, że ani Wadowic, ani Kalwarii Zebrzydowskiej nie ma na trasie tegorocznej pielgrzymki papieża do Polski.
Nadzieja jednak wśród ludzi nie umiera, choć powiedzmy sobie poważnie, nie ma żadnych podstaw twierdzić, że coś zmieni się w planie papieskiej wizyty. To duża operacja logistyczna i zbyt poważna to sprawa, by do takich zmian dochodziło w ostatniej chwili. Tym bardziej w dzisiejszych, niespokojnych czasach.
Od kilku dni pilotujemy ten temat, mamy kontakt z dobrym źródłem. Choć przyjazd jest niemożliwy, to wydaje się, że rozważany jest scenariusz z ostatniej wizyty Jana Pawła II w 2002 roku, czyli przelot w ostatnim dniu nad Wadowicami i Kalwarią.
Chcesz, abyśmy opisali Twoją historię albo zajęli się jakimś problemem? Masz ciekawy temat? Napisz do nas. Listy od Internautów już wielokrotnie nas inspirowały, a na ich podstawie powstały liczne teksty. Wiele listów publikujemy w całości. Napisz do Nas: portal@wadowice24.pl








