#1 - Bilboard double - Banner reklamowy 1400 x 400, Bilboard - Banner reklamowy 1400 x 200

Przemek Dyrcz jak Sergio Ramos. Wadowiczanie wrócili z dalekiej podróży

Jeśli wadowiczanie myślą o utrzymaniu w A-klasie, to spotkania na własnym stadionie z ligowymi outsiderami muszą wygrywać. W starciu z targanickimi „Pularysami” Skawa najpierw zmarnowała jedenastkę, później dostała dwa gole „do szatni”, po przerwie wyrównała, a na końcu szczęśliwie uratowała remis.

Pierwsza połowa była dla Skawy koszmarna. W 15 minucie wadowiczanie otrzymali rzut karny, ale strzelający z 11 metrów kapitan drużyny Przemysław Dyrcz fatalnie przestrzelił. Zamiast 1:0 dla gospodarzy, pierwsza połowa zakończyła się wynikiem… 2:0 dla gości, którzy obie bramki strzelili tuż przed zakończeniem pierwszej połowy.

Wadowiczanie nie dali za wygraną i w drugiej części meczu powrócili do gry. W 60 minucie kontaktową bramkę celną główką zdobył Przemek Dyrcz, w pełni rehabilitując się za zmarnowaną jedenastkę, niczym przed kilkoma dniami Sergio Ramos w meczu Realu Madryt z Villarreal (w pierwszej połowie kapitan „Królewskich” sprokurował jedenastkę dla gości, a po zmianie stron głową uratował remis 1:1).

Gospodarze poszli za ciosem i chwilę później cieszyli się z wyrównania po golu Szymona Żuka, który popisał się nie lada wyczynem, trafiając do siatki praktycznie z zerowego kąta. W końcówce spotkania oba zespoły walczyły jeszcze o zwycięstwo, ale żadne bramki już nie padły. 

W doliczonym czasie gry goście zmarnowali jeszcze stuprocentową okazję i mecz zakończył się remisem, który z pewnością nie zadowala żadnej ze stron. Halniak wciąż pozostaje na ostatnim miejscu w tabeli, z kolei Skawa w najlepszym wypadku pozostanie po tej kolejce na 12 pozycji.

Skawa Wadowice 2:2 (0:2) Halniak Targanice
Skawa: Żwirkowski – Filek, Skawina, Dyrcz, Młynek (46’Wilk), Bucki, Jończyk (90’Słuszniak), Góralczyk (85’Zajda), Żuk, Kuzia, Karcz (65’Talar)