Paulina ze Spytkowic na kolejnej terapii w Bangkoku. Video tylko dla osób o mocnych nerwach

Paulina Tomska dotarła do The World Medical Center Hospital w Bangkoku 4 października. Wszystko dzięki ofiarności ludzi dobrej woli, którzy przyłączyli się do zbiórki pieniędzy na jej leczenie.
O pani Paulinie Tomskiej ze Spytkowic pisaliśmy już nie raz. Kobieta zmaga się z ciężką chorobą nazywaną Zespołem Devica, o czym dowiedziała się po kilkuletnim leczeniu błędnie stwierdzonego stwardnienia rozsianego.
Nadzieją dla pani Pauliny jest terapia komórkami macierzystymi, która przynosi skutki. Wiadomo o tym, ponieważ już raz kobieta została poddana zabiegom w Bangkoku.
Na kosztowny wyjazd i leczenie zbierano środki w akcjach społecznych organizowanych przez ludzi dobrej woli. Już drugi raz udało się zebrać ogromne środki, na konto szpitala w Tajlandii popłynęło ponad 30 tys Dolarów amerykańskich. Mieszkanka Spytkowic właśnie przechodzi kolejną z faz leczenia. Komórki macierzyste podawane są dożylnie, do gałek oczu.
Dodatkowo pacjentka przechodzi intensywną rehabilitację, co na bieżąco relacjonuje na Facebooku. Relacja z iniekcji komórek macierzystych przeznaczona jest jednak dla osób z mocnymi nerwami, a to jak dzielnie znosi nieprzyjemne zabiegi pani Paulina, jest wprost zadziwiające. Zresztą zobaczcie sami:
Przypomnijmy. Paulina Tomska w 2005 roku ukończyła liceum ekonomiczne w Wadowicach. Była szczęśliwą, młodą dziewczyną i nic nie zapowiadało tragedii życiowej jaka miała ją spotkać. W 2008 roku zdiagnozowano u niej stwardnienie rozsiane. Jak sama mówi świat jej się zawalił. I kiedy wydawało się, że życie nie przygotowało już dla niej nic miłego w 2009 roku nadszedł najpiękniejszy dzień w jej życiu. Wyszła za mąż za Marcina.
Po trzech latach leczenia interferonem, kiedy z mężem starali się o dziecko, nadszedł następny rzut choroby – najcięższy jak do tej pory. Pozostawił po sobie niedowład kończyn dolnych. po dwóch miesiącach intensywnej rehabilitacji Paulina stanęła jednak na nogi. W 2013 roku spytkowiczanka została zakwalifikowana do nowego programu leczenia lekiem Gylenia, lecz jej stan zdrowia coraz bardziej się pogarszał w wyniku czego przestała samodzielnie chodzić i zaczęła tracić wzrok.
Kiedy leczenie nie przynosiło skutków postanowiła zmienić lekarza. Po dodatkowych badaniach Paulina dowiedziała się , że przez ostatnie 6 lat była leczona nie na tę chorobę co trzeba. Okazało się, że nie choruje wcale na stwardnienie rozsiane, ale na tak zwany Zespół Devica. Poczuła się oszukana i popadła w depresję, z której wyszła dzięki wsparciu męża.
Jednym z największych marzeń Pauli, oprócz zdrowia oczywiście, jest urodzenie dziecka. Ma na to szansę. Okazuje się, że może jej pomoc przeszczep komórek macierzystych , którego podejmą się lekarze w Bangkoku. Niestety terapia jest bardzo droga. Koszt jednej wynosi 100 000 zł.
Chcesz, abyśmy opisali Twoją historię albo zajęli się jakimś problemem? Masz ciekawy temat? Napisz do nas. Listy od Internautów już wielokrotnie nas inspirowały, a na ich podstawie powstały liczne teksty. Wiele listów publikujemy w całości. Napisz do Nas: portal@wadowice24.pl








