#1 - Bilboard double - Banner reklamowy 1400 x 400, Bilboard - Banner reklamowy 1400 x 200

Mateusz walczy z glejakiem, potrzebuje pieniędzy na leczenie. A miało być dobrze…

Mieliśmy okazję poznać Mateusza w momencie, w którym na chwilę wygrał walkę z rakiem. Niestety to choróbsko znowu się do niego przyplątało. Nie da się go zoperować, ale można leczyć, a nawet trzeba leczyć. A to bardzo duży koszt.

W takich sytuacjach człowiek pyta – „dlaczego ja”? W tym przypadku wielu zapytało – „dlaczego on”? Rezolutny, ambitny, bardzo dobry uczeń wadowickiego ogólniaka, a przede wszystkim super kolega.

Mateusz Kowalczyk walczy od długiego czasu ze straszną chorobą i w momencie, którym wydawało by się, że jest na wygranej pozycji, glejak zaatakował ponownie.

Młody Wadowiczanin rozpoczął walkę od nowa. Chcąc szukać wszystkich możliwych sposobów na leczenie potrzeba jednak sporej kwoty. Fundacja Onkologiczna Alivia podsumowała jego potrzeby na 150 tys. zł, które właśnie zaczęto zbierać. Każdy z nas może pomóc.

Przeczytajcie co o sobie pisze sam Mateusz:

Mam na imię Mateusz i mam 19 lat.

Niedawno świętowałem osiemnastkę. Od rodziny i przyjaciół dostałem wiele wspaniałych prezentów i od losu też… koszmarny, przeklęty prezent – nowotwór złośliwy mózgu astocytoma anaplasticum III stopnia, po prostu złośliwy glejak. Cała rodzina była w szoku, ja również.

Ja – zawsze zdrowy, do tej pory taki sam jak większość moich rówieśników, kochałem moją szkołę, matematykę, fizykę, angielski, jazdę na nartach, rowerze, rolkach, pływanie, grałem na gitarze, rysowałem, malowałem, mogłem wszystko… Teraz już nie wiele mogę, a zaczęło się niewinnie…

Właśnie zdałem do klasy maturalnej w Liceum Ogólnokształcącym, w którym uczył się Jan Paweł II. Były wakacje. Zapisałem się na kurs prawa jazdy. Musiałem przerwać, bo zacząłem podwójnie widzieć. Lekarze, szpitale, badania i diagnoza… ta najstraszniejsza.

Dzięki szybkiej reakcji rodziców i lekarzy we wrześniu miałem operację, następnie dwa miesiące radioterapii. Udało się!!! Byłem w pełni sprawny, znowu widziałem pojedynczo, znowu wszystko mogłem… Byliśmy wszyscy szczęśliwi!!! Tuż przed maturą wróciłem do szkoły.

Egzaminy poszły świetnie. Dostałem się na wymarzone studia. Cóż więcej mogłem chcieć? I znowu wakacje, tym razem dłuższe, bo studenckie. Historia, o której powoli zapominałem wraca jak bumerang. Znowu podwójne widzenie, drętwienie i niedowład prawej strony ciała. Znowu strach, niepewność, żal, tysiące myśli i pytań co będzie??? Znowu szpitale, lekarze i diagnoza-wznowa guza tym razem nieoperacyjny glejak złośliwy. Mój świat, wszystkie plany i marzenia legły w gruzach.

W Polsce jedyne leczenie dla mnie to chemioterapia, którą leczony jestem od kilku miesięcy, niestety nie przynosi efektów.
Mój stan neurologiczny bardzo się pogorszył, powieka oka opadła na drugie widzę krzywo, ciężko mi się poruszać, ręce i nogi stają się bezwładne, aktualnie wymagam codziennej rehabilitacji.

Szukamy leczenia na świecie, które przyniosłoby korzyści, ale mimo wsparcia rodziny i przyjaciół jest ono dla nas nieosiągalne finansowo, dlatego proszę WSZYSTKICH O WIELKIM SERCU o wsparcie, abym mógł pokonać albo choć zatrzymać chorobę, bo obiecałem to moim wspaniałym i najukochańszym Rodzicom, których mi tak bardzo żal gdy widzę jak cierpią z mojego powodu.

Mateusz Kowalczyk

Jeśli chcesz pomóc KLIKNIJ TUTAJ o przejdź do strony Fundacji

Rodzina Mateusza i on sam będą wdzięczni też za każdą pomoc w poszukiwaniu drogi leczenia ( adresów, telefonów, do ludzi których wiedza może wspomóc leczenie).

Bezpośredni adres email: mateusz.k-97@wp.pl link do Facebooka TUTAJ.