Bogusław Jamróz: „Dałbym im zakaz wstępu na stadion”

Nie oceniamy, czy był dobrym, czy złym trenerem. Na pewno trzeba mu oddać, że to on namówił do powrotu kilku piłkarzy i wyłowił kilku zdolnych juniorów. Miał ogromny zapał do pracy, summa summarum nie obroniły go jednak wyniki. Przeczytajcie szczerą rozmowę z Bogusławem Jamrozem.
Podczas przygody Bogusława Jamroza w Skawie Wadowice nie zawsze było nam po drodze. Nie raz go krytykowaliśmy, albo pisaliśmy rzeczy, z którymi się nie zgadzał. Zawsze jednak chętnie z nami rozmawiał i jako jeden z nielicznych trenerów w regionie, odbierał telefony nawet po sromotnych porażkach, odpowiadając na trudne pytania. Nie inaczej było tym razem, kiedy przeprowadziliśmy z Bogusławem Jamrozem wywiad, podsumowujący 28 miesięcy przygody w Skawie, w ciągu których poprowadził zespół w 72 ligowych spotkaniach, odnosząc 23 zwycięstwa, 16 remisów i 43 porażki.
Tomasz Mamcarczyk: Panie trenerze, jak wspomina pan te 28 miesięcy pracy w Skawie Wadowice?
Bogusław Jamróz: Nie traktowałem tego jako pracę, raczej jak powrót do lat młodzieńczych. Skawa to klub, gdzie stawiałem pierwsze kroki. Bardzo miło wspominam ten czas. Zespół podjął wyzwanie, jakie przed nim postawiłem, niestety naszym największym problemem była stabilizacja składu, i to wpłynęło na wyniki. Dużo zmian, dużo korekt, zawodnicy odchodzili, przychodzili, mieliśmy bardzo wąską kadrę. Ze względu na to, przez pierwsze dwa sezony sam musiałem wychodzić na boisko, choć tego wcześniej nie planowałem.
Ale w tym sezonie ta kadra była już o wiele szersza, a wyników nadal nie było.
Tak, dopiero w tym sezonie byliśmy w stanie stworzyć zespół, liczący 19 zawodników. Przyszło jednak pięciu nowych piłkarzy, którzy potrzebowali czasu na zgranie. W rozegranych sześciu kolejkach odnieśliśmy jedno zwycięstwo, jeden remis i cztery porażki. Te wyniki były poniżej oczekiwań, Zarząd miał zatem prawo podziękować mi za współpracę.
I rzeczywiście były podziękowania?
Na razie otrzymałem tylko krótki komunikat o zmianie trenera.
W pierwszym meczu po pana odejściu Skawa wygrała w Łękach 5:3.
Cieszę się z tego. Jestem pewien, że ta drużyna z tygodnia na tydzień będzie coraz silniejsza mentalnie. Widziałem, że trener Pamuła wprowadził w składzie pewne zmiany. Może one okażą się skuteczne.
Może dał im po prostu więcej luzu, którego potrzebowali, a pan próbował trochę na siłę zrobić z tych zawodników profesjonalistów?
Na pewno nie chciałem zrobić z nich profesjonalistów. Gdybym chciał, musielibyśmy trenować 5 dni w tygodniu. Są pewne zasady, których trzeba się trzymać, jeśli ktoś podejmuje się gry w zespole, to musi zrobić wiele, aby swoją postawą dodać jak najwięcej pozytywnej energii, bo nie ukrywam, że w tych chłopakach jest duży potencjał. Jeśli przyjdzie nowy trener, być może będzie miał inną, lepszą koncepcję, co przełoży się na lepsze wyniki.
Podejrzewam, że gdyby poprowadziłby Pan zespół z III czy IV ligi, te metody i pańska taktyka mogłyby poskutkować. W Skawie niestety nie, co widać po wynikach.
Nie zgadzam się z tym stwierdzeniem. Jestem trenerem, który dopiero kiedy przychodzi do klubu i poznaje zawodników, to próbuje stworzyć taktykę gry dobraną odpowiednio do ich umiejętności i predyspozycji, a nie odwrotnie. Jeżeli wszyscy wspólnie dążymy do celu to nie ma znaczenia kategoria rozgrywek. Nie da się jednak zbudować dobrego planu taktycznego bez treningu, a są zawodnicy, którzy uważają, że najlepiej byłoby przyjść raz w tygodniu na trening, albo wcale, to wtedy by się lepiej grało. Moim zdaniem podejście „przyjdźcie i grajcie” jest nie do zaakceptowania. Oczywiście są sytuacje, w których zawodnicy nie mogą uczestniczyć w zajęciach, ponieważ są w pracy, czy w szkole, mają ważne sprawy osobiste i ja to doskonale rozumiem. Potrzeba tylko chęci i zaangażowania.
Wielu piłkarzy, w większości młodych odeszło ze Skawy. Mówi się, że kilku z nich odeszło przez pana.
Zawsze z każdym rozmawiałem, zawsze staram się wprost zawodnikom mówić, co ja od danej osoby chce. Wymagania od wszystkich piłkarzy mam takie same, bez względu na to, jaką ma pozycję w zespole, zawsze starałem się traktować ich na równi. Nic na to nie mogę poradzić, że odchodzili, jedni chcieli zostać, inni nie. Przed moim przyjściem do Skawy także ubywało zawodników miejscowych, bo grali piłkarze z Chrzanowa. W tej chwili mamy tylko jednego zawodnika z zewnątrz, Klemensa Drobniaka. To pokazuje, że coś jednak zmieniło się w trakcie mojego pobytu w Skawie. Przypominam że obecnie jest aż 19 zawodników w kadrze 1 zespołu i to daje mojemu następcy duży komfort, na który ja mogłem liczyć tylko przez niecałe 2 miesiące.
Sprowadzenie do zespołu takich zawodników jak Mateusz Żywczak, Łukasz Jurzak, Szymon Kalinowski, Marcin Brózda, Wojciech Jończyk i kilku innych to podobno w dużej mierze pańska zasługa.
Ja nie sprowadzałem piłkarzy do Skawy, ja po prostu z każdym rozmawiałem i zapraszałem, pytając każdego z nich „czy chciałby zagrać w fajnym klubie”. Jest jeszcze kilku takich, z którymi miałem kontakt i być może niedługo wrócą do Wadowic. Zadanie jakie sobie postawiłem w momencie przyjścia do klubu, to powrót jak największej ilości wychowanków.
Kolejnych zawodników „wyłowił” pan z drużyny juniorów młodszych.
Kiedy zacząłem zapraszać na treningi Szymona Żuka, Dawida Balona, czy Michała Pietrzak, pojawiały się głosy, że Jamróz rozwala drużynę juniorów. Czas pokazał jednak, że ta trójka 17 – latków jest bardzo uzdolniona i doskonale wprowadziła się do seniorskiego zespołu. Uważam, że już teraz powinno się ich kierować do wyższej ligi. Poza tą trójką, są jeszcze kolejni zdolni. W Pucharze Polski z Halniakiem Targanice zagrało 6 juniorów młodszych. Podejrzewam, że część z nich już niedługo powinna dołączyć do seniorskiego zespołu. Wszystko musi się jednak odbywać spokojnie i powoli, nowy trener na pewno ich zauważy.
A co stało się z zawodnikami z rocznika 1995, których wielu przewinęło się przez seniorski zespół, a w tym momencie pozostało trzech i wszyscy siedzą na ławce rezerwowych?
Jeśli chodzi o tą trójkę, którzy są w zespole, Rafał Płoskonka i Marcin Góralczyk nie przepracowali w ogóle okresu przygotowawczego. Trenował jedynie Mateusz Mamcarczyk, który dostawał swoje szanse i grał najwięcej z nich. A Ci, którzy odeszli? Oskar Bober poszedł do pracy na wakacje i przestał trenować, chciałbym aby wrócił w zimie. Damian Pietraszewski zrezygnował i nie chciał grać. Duża część tych chłopaków z rocznika 1995 była z obcych terenów, dopóki chodzili do naszej szkoły, grali, teraz chyba chcą być w domu, chcą grać w swojej wiosce. Być może wrócą, ale to zależy wyłącznie od nich..
A jak pan oceni postawę kibiców, których na mecze Skawy nie chodzi zbyt wielu, a część z tych, którzy przychodzą, nie byli dla zawodników, a zwłaszcza dla pana „zbyt mili”?
Kibice na każdym stadionie są tacy sami, ich postawę determinuje wynik. Ja byłem za niego odpowiedzialny, a że w tej rundzie był daleki od oczekiwań, kibice mieli powód do niezadowolenia. Na marginesie chciałem powiedzieć, że kilku Panów na trybunach tylko odstrasza osoby, które chciałyby przyjść na stadion i w kulturalnej atmosferze obejrzeć zawody sportowe. Osobiście dałbym im zakaz wstępu na obiekt podczas rozgrywanych meczów.
Jaka przyszłość pana czeka?
Czas pokaże, co będę robił. Na pewno do końca roku będę odpoczywał.
Co zostawił Bogusław Jamróz po tych 28 miesiącach przygody w Skawie?
Myślę, że ci chłopcy wydorośleli przez te dwa lata. Nie wszyscy byli zadowoleni z moich metod treningowych i wychowawczych, ale może za jakiś czas pomyślą sobie, że Jamróz w wielu sytuacjach miał rację, i wyciągną z tego pozytywne wnioski. Skawa ma teraz bardzo dobrą drużynę, trzeba tylko mieć trochę cierpliwości, aby wszystko zaczęło dobrze funkcjonować. Drużyna ma również wspaniałego Kierownika Ludwika Strzeżonia, który wkłada masę serca w swoje obowiązki, oby takich ludzi w klubie było jak najwięcej. Będę mocno trzymał kciuki za to, aby w Skawie osiągano jak najlepsze wyniki we wszystkich rozgrywkach oraz żeby atmosfera przyciągała jak najwięcej zawodników i kibiców. Jeszcze raz bardzo dziękuję za dwa lata nowych doświadczeń i wspaniałych wrażeń, które niejednokrotnie dawała mi „moja Skawa”.
Chcesz, abyśmy opisali Twoją historię albo zajęli się jakimś problemem? Masz ciekawy temat? Napisz do nas. Listy od Internautów już wielokrotnie nas inspirowały, a na ich podstawie powstały liczne teksty. Wiele listów publikujemy w całości. Napisz do Nas: portal@wadowice24.pl








