Gdyby nasi tak grali w lidze – teraz walczyliby o awans

Trzy mecze i komplet zwycięstw. Gdyby nasi piłkarze grali tak samo w lidze, jak w Pucharze Polski, zamiast o utrzymanie w okręgówce, walczyliby o awans. Skawa awansowała do półfinału, pokonując Tempo Białka, a złotą bramkę zdobył Sebastian Owcarz.
W okręgowej tabeli wadowiczanie „oglądają plecy” praktycznie każdego rywala, ale w Pucharze Polski idą jak burza. Po Halniaku Targanice i Iskrze Klecza piłkarze Skawy Wadowice mają „na widelcu” kolejnego przeciwnika. Tym razem z pucharowej rywalizacji wyeliminowali górali z Białki. Oba zespoły wystawiły na to spotkanie mocno rezerwowe składy, po pierwsze z racji tego, że ważniejsza jest liga, a po drugie ze względu na termin tego spotkania. Środa o 16.00 to bowiem kiepski termin na rozgrywanie spotkań, ponieważ część piłkarzy w tych godzinach jeszcze pracuje.
W drużynie Skawy można było zatem zobaczyć kilka nowych twarzy powołanych z juniorów, jak Sebastian Owcarz, Patryk Mikołajek, czy Grzegorz Talar. W zespole Tempa tylko w pierwszej połowie zagrał z kolei wychowanek Skawy, Przemek Gałuszka, który … nie jest już grającym trenerem, bowiem po ostatnim przegranym meczu ligowym w Oświęcimiu zastąpił go Maciej Melzer.
Jak można było się spodziewać, tempo tego spotkania, nawet ze strony Tempa nie było zabójcze. W pierwszej części gry właściwie żadna ze stron nie stworzyła sobie stuprocentowej sytuacji na gola. Druga część gry rozpoczęła się podobnie. Dopiero koszmarna w skutkach zabawa gości we własnym polu karnym ożywiła to spotkanie.
W 60 minucie meczu jeden z defensorów Białki tak zabawił się ze swoim bramkarzem przy wznawianiu gry we własnym polu karnym, że oddali piłkę za darmo Sebastianowi Owcarzowi, a ten bez zastanowienia wpakował futbolówkę do siatki. 17 – letni napastnik, który dotąd w drużynie seniorskiej zagrał jedynie jedno spotkanie w Pucharze Polski z Halniakiem Targanice, niespodziewanie został bohaterem Skawy, bo do końca spotkania wynik nie uległ już zmianie.
Wadowiczanie mieli jednak w drugiej połowie spore problemy, bowiem najpierw z boiska z kontuzją kostki zszedł Piotrek Gaudyn, a zaraz po nim pod prysznic udał się narzekający na zawroty głowy Przemek Dyrcz, którego zastąpił … Krzysiek Gawlik. Bramkarz Skawy zagrał ostatnie 25 minut w ataku i razem z kolegami zdołał dowieźć korzystny rezultat do końca spotkania.
Tym samym wadowiczanie znaleźli się w najlepszej trójce pucharowej zabawy. W walce o finał zmierzą się albo z innym półfinalistą Kalwarianką, albo ze zwycięzcą ćwierćfinałowego spotkania pomiędzy Leskowcem Rzyki, a Beskidem Andrychów (w ubiegłym tygodniu ten mecz przy stanie 2:1 dla Beskidu został przerwany ze względu na obfite opady deszczu), albo otrzymają wolny los, awansując bezpośrednio do wielkiego finału.
Chcesz, abyśmy opisali Twoją historię albo zajęli się jakimś problemem? Masz ciekawy temat? Napisz do nas. Listy od Internautów już wielokrotnie nas inspirowały, a na ich podstawie powstały liczne teksty. Wiele listów publikujemy w całości. Napisz do Nas: portal@wadowice24.pl








