W godzinę „W” poznaj naszych powstańców… cichociemny Jacek Bętkowski
![Foto: Juliusz Bogdan Deczkowski [Public domain], via Wikimedia Commons](https://wadowice.promo-peak.top/wp-content/uploads/2018/07/4630e0066276d37d195271ad761ecccf-0a6.jpg)
Powstanie Warszawskie 1944 jest nam bliskie. Wadowice też mają swoich bohaterów, którzy w godzinie „W” stanęli do walki. Dziś nieco zapomniani w mieście, nie mają swoich tablic i biogramów. W ramach projektu „Parasol Historii” organizowanego przez firmę Maspex przypominamy sylwetki i losy bohaterów. Poznajcie historię Jacka Bętkowskiego.

Rodowity wadowiczan, pochodził z rzemieślniczej rodziny – Jacek Bętkowski to jedna tych postaci, która zapisała się na kartach Powstania Warszawskiego 1944. Cichociemny, który po udanym zrzucie spadochronowym, dotarł do stolicy w dniu, w którym wybiła godzina „W” i do ostatniego dnia walk pozostał na posterunku.
Jacek Bętkowski urodził się w Wadowicach 18 czerwca 1904. Mając 16 lat, uczestniczył już jako szeregowy żołnierz w wojnie polsko-bolszewickiej 1920. W latach pokoju dosłużył się stopnia podporucznika w 11 Pułku Piechoty. W wojnie obronnej 1939, dowodził 1 kompanią 5 Pułku Strzelców Podhalańskich. Został internowany przez Armię Czerwoną i dostał się do sowieckiego obozu dla jeńców.
Gdy po podpisaniu układu polskiego rządu emigracyjnego w Londynie ze Stalinem nadarzyła się okazja do formowania Armii Polskiej w ZSRR, Bętkowski znalazł się w jej szeregach we wrześniu 1941. Następnie razem z nią ewakuował się do Iraku, a potem do Włoch.
Jego zdolności i doświadczenie zwróciły uwagę sztabowców od dywersji, którzy poszukiwali żołnierzy desantowych dla wsparcia konspiracji w okupowanej Polsce tzw. „cichociemni”. Bętkowski przeszedł przeszkolenie i latem 1944 szykował się do powrotu do Polski.
Los chciał, że jako cichociemny skoczył na spadochronie w nocy z 30 na 31 lipca 1944, czyli na krótko przed wybuchem powstania. Przybrał fikcyjne nazwisko Józef Grabowski. Według różnych relacji, udało mu się dotrzeć do Warszawy 1 sierpnia przed godziną „W”.
Po wybuchu walk pełnił rolę inspektora wyszkolenia powstańców i powierzono mu zadanie komendanta Wojskowej Służby Ochrony Powstania 2 i 3 Rejonu stolicy. Szybko jednak okazało się, że jego pomoc będzie niezbędna na linii walk frontowych w mieście. Pod koniec sierpnia został dowódcą odcinka „Topór” w na Śródmieściu, kierując do końca powstańczych dni szańcami batalionów „Golski” i „Zaremba”-„Piorun”.
W trakcie tych trudnych i heroicznych dni odznaczono go Krzyżem Srebrnym Orderu Virtuti Militari „za wyjątkową odwagę i poświęcenie podczas walk o Warszawę”.
Przeżył powstanie, a po kapitulacji 2 października dostał się do niewoli niemieckiej, w której doczekał końca wojny. Od grudnia 1945 dowodził 14 Wileńskim Batalionie Strzelców we Włoszech, który będąc w składzie wojsk okupacyjnych, pełnił między innymi służbę wartowniczą w okolicach Bolonii. Po rozformowaniu pułku w 1947 pozostał na emigracji.
Zmarł w 1980 roku w Londynie. Rodzina Jacka Bętkowskiego żyje do dziś w Wadowicach i stara się zachować pamięć o jego oddaniu dla powstania.

Jacek Bętkowski, Fot. archiwum rodzinne
Chcesz, abyśmy opisali Twoją historię albo zajęli się jakimś problemem? Masz ciekawy temat? Napisz do nas. Listy od Internautów już wielokrotnie nas inspirowały, a na ich podstawie powstały liczne teksty. Wiele listów publikujemy w całości. Napisz do Nas: portal@wadowice24.pl








