#1 - Bilboard double - Banner reklamowy 1400 x 400, Bilboard - Banner reklamowy 1400 x 200

Stare dęby w Kleczy uda się uratować? „Mamy dżentelmeńską umowę, nikt z piłą nie wejdzie do czasu…”

Jest dżentelmeńska umowa pomiędzy leśnikami i mieszkańcami w sprawie planowanej wycinki wiekowych dębów w Kleczy Dolnej. Pojawiła się szansa, że uda się uratować stare drzewa.

Przedstawiciele Lasów Państwowych z Katowic, nadleśnictwa Andrychów, urzędu miejskiego z Wadowic oraz ekolodzy ze społecznego komitetu spotkali się we wtorek (19.01) w Kleczy Dolnej na wizji lokalnej w miejscu, gdzie znajdują się stare dęby.

Drzewa przeznaczone były do wycinki, ale społeczny komitet, który zawiązali Ireneusz Chrapla, Antoni Kostka, Sebastian Mlak i Jan Zieliński, domaga się od Nadleśnictwa Andrychów wstrzymania decyzji.

Obrońcy drzew argumentują, że w lasku kleczańskim znajdują się okazy, które mają duże walory przyrodnicze zarówno dla fauny i flory, a niektóre z nich mają nawet po pięć metrów obwodu i kwalifikują się do objęcia ich ochroną jako pomniki przyrody.

Jesteśmy umiarkowanie zadowoleni po tym spotkaniu. Ma powstać komisja, która wyda opinię w sprawie prowadzenia tutaj wycinki. Poszliśmy na kompromis nie chcemy konfrontacji. Chodzi o to, by uratować choćby część walorów krajobrazowych i przyrodniczych tego ternu – powiedział nam Jan Zieliński.

W wizji lokalnej w Kleczy Dolnej uczestniczyła we wtorek posłanka Lewicy Daria Gosek Popiołek.

Mieszkańcy Wadowic zwrócili się do mnie jako posłanki zasiadającej w komisji ochrony środowiska o pomoc w tej sprawie. Wydaje mi się, że dzisiaj doszliśmy do jakiegoś porozumienia. Wycinka na razie zostanie wstrzymana. Powstanie komisja, w której będą leśnicy, ekolodzy, strona społeczna mieszkańców. Taka wspólna komisja oceni, czy da się uratować te drzewa. Do czasu wypracowania jakieś stanowiska mamy dżentelmeńską umowę, że nikt tam z piłą nie wejdzie – powiedziała portalowi joomla.wadowice24.promo-peak.ovh posłanka Daria Gosek – Popiołek.

Informację o tym, że udało się dojść do pewnego kompromisu potwierdził nam rzecznik prasowy Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Katowicach Marek Mróz, który również był w Kleczy.

Najważniejszym osiągnięciem tego spotkania jest fakt, że zaczęliśmy rozmawiać. Powstanie zespół, który jeszcze raz wyruszy w teren i zastanowi się jak go uporządkować. Co ważne, przyrodnicy zobowiązali się do tego, że w tym obszarze zorganizują jakąś akcję społeczną sprzątania tego lasu ze śmieci, których tam nie brakuje – powiedział nam Marek Mróz.

Oddział leśny nr 96 należący do leśnictwa Draboż w Nadleśnictwie Andrychów położony jest w Kleczy Dolnej, za zakładami Binio Recykling i Firmą Łysoń. Lasy Państwowe realizują tutaj plan wycinki drzew. Obszar obejmuje wąwozy, w których znajdują się źródliska i górne odcinki niewielkich potoków. Otaczają go pola uprawne i rozproszone zabudowania.

Mimo, iż jest to niewielki fragment lasu, można w nim znaleźć wiele przyrodniczych ciekawostek. Już w czasie pierwszego, późnojesiennego spaceru natrafiliśmy na dziuple dzięcioła czarnego, największego spośród europejskich dzięciołów. Były także ślady bytowania puszczyka i pary myszołowów. Wiosną uwagę zwracają rośliny zakwitające na dnie lasu, zanim jeszcze zacienią je rozwijające się liście drzew: zawilce gajowe, zawilce żółte, gajowce żółte, śledziennica skrętolistna, miodunki i kopytniki. Jednak największą osobliwością tego miejsca są sędziwe drzewa: przede wszystkim dęby, a także graby i buki – opisują okolice przyrodnicy, którzy chcą powstrzymać wycinkę drzew.