#1 - Bilboard double - Banner reklamowy 1400 x 400, Bilboard - Banner reklamowy 1400 x 200

W rocznicę stanu wojennego ZOMO na ulicach Wadowic. O co chodzi?

W rocznicę stanu wojennego na ulicach Wadowic pojawiły się patrole Zmotoryzowanych Odwodów Milicji Obywatelskiej. Mundurowi komunistycznego reżimy szczególnie upodobali sobie uczniów wadowickich szkół, których w trakcie lekcji spotkali a mieście. Niepokorni młodzi ludzie wylądowali na przesłuchaniu.

WADOWICE – Około 150 uczniów wadowickich szkół miało okazję wczuć się w atmosferę i dziwności stanu wojennego. Za sprawa wadowickiej Solidarności i krakowskiego oddziału IPN w Wadowicach przeprowadzono dla młodych grę miejską o nazwie „Orła WRONa nie pokona”.

W kilku lokacjach miastach między innymi na rynku, pod pomnikiem Jana Pawła II, czy na plantach młodzi ludzie z klas ósmych wadowickich szkół mieli za zadanie rozwiązać szczegółowe zagadki, przeżyć zatrzymanie przez patrol Milicji Obywatelskiej, a przy okazji wykazać się znajomością historii.

Dla przechodniów ta zabawa i wcielanie się  rolę i wydarzenia sprzed 8 lat mogła wydawać się dosyć zaskakująca i ciekawa. Wiele osób zainteresowało się tym, co dzieje się na ulicy, a to kolei przysłużyło się samej zabawie, bo dorośli, który te czasy pamiętali weszli w dyskusję z młodzieżą na temat oceny, czy własnego postrzegania stanu wojennego.

Przed 38 laty, w niedzielę 13 grudnia 1981 roku o godz. 6 rano, ogłoszono wprowadzenie stanu wojennego. Historycy podają, że w czasie jego trwania zginęło około 100 osób. Internowano 5 tys. opozycjonistów, w tym również kilkoro mieszkańców Wadowic.

Z Wadowic internowano: Józefa Zemana, Andrzeja Nowakowskiego, Stanisława Hanusiaka, Władysława Kroczka, Aleksego Stopę oraz Józefa Sajdaka z Kleczy, Stanisława Góreckiego ze Spytkowic i Andrzeja Zawiłę z Babicy. Po szefa Solidarności Józefa Zemana przyszło aż pięciu ludzi – w mundurach i po cywilu, jeszcze przed północą. Zaś gdy przyszli zabrać Stanisława Hanusiaka to wyłamali drzwi do jego mieszkania.

Dodatkowo 4 kwietnia 1982 roku aresztowano i skazano na półtora roku więzienia działacza Solidarności Zdzisława Szczura.

To było za kolportowanie ulotek i pomoc więźniom politycznym – wspomina Zdzisław Szczur.

W Andrychowie liczba internowanych była jeszcze większa, bo były tu duże zakłady pracy. Internowani zostali: Krystyna Chmiel, Jan Chrobak, Barbara Orzeł, Eleonora Polak i Helena Wesołowska z AZPB. Wiesław Bakalarski, Lech Kasperek, Janusz Kuźniar, Józef Matejko, Władysław Pikoń, Kazimierz Pustelnik, Eugeniusz Radwan, Bronisław Skowron i Czesław Żołnierek z WSW. Przewieziono ich do zakładu karnego w Jastrzębiu- Szerokiej.

Po wadowickich ulicach, tak jak w całym kraju, krążyły patrole milicji, wzmocnione funkcjonariuszami Zmotoryzowanych Odwodów Milicji Obywatelskiej (ZOMO) i Rezerwowymi Oddziałami Milicji Obywatelskiej (ROMO).

Co ciekawe, w powiecie wadowickim nie było strajków ani manifestacji. Tylko w Andrychowie, po wiadomości o pacyfikacji kopalni Wujek w Fabryce Maszyn, zastrajkował przewodniczący KZ NSZZ Solidarność Wiesław Pyzio. Po tym został on dosłownie wyniesiony z zakładu przez milicję i osądzony w Wadowicach. Skazano go na trzy lata więzienia. Siedział w Strzelcach Opolskich oraz w Kłodzku. Podobne perypetie przeżył Jerzy Prochal z Wysokiej, którego skazano na sześć miesięcy pozbawienia wolności za to, że zakładał we wsi Solidarność Rolników Indywidualnych i że miał dwa radiotelefony.

Tam, gdzie mieszkałem, nie można było doczekać się telefonu. Dlatego wpadłem na pomysł, że załatwię sobie radiotelefony. Niestety, niedługo potem ogłoszono stan wojenny i przyszła po mnie milicja – mówi Jerzy Prochal.