Z prof. Waśko o „Wyklętych” na Karmelu. „Dziś wiemy więcej i nie boimy się mówić”

Zwiększa się wiedza historyczna i świadomość o ruchu partyzanckim, który określany jest jako „żołnierze wyklęci” lub „żołnierze niezłomni”. Ludzie coraz częściej nie boją się mówić o losach swoich ojców i dziadków, którzy byli prześladowani w walce z komunistami.
W niedzielę (28.02) Klub Gazety Polskiej w Wadowicach zorganizował spotkanie z okazji przypadającego 1 marca Narodowego Dnia Pamięci „Żołnierzy Wyklętych”. Gościem spotkania był profesor Andrzej Waśko – publicysta, wykładowca UJ, członek Narodowej Rady Rozwoju.
Wizyta profesora w Wadowicach przerodziła się w spontaniczną listę świadectw przybyłych mieszkańców na temat minionych lat i Żołnierzy Wyklętych na Ziemi Wadowickiej.
Święto Żołnierzy Niezłomnych jest ważne dla mnie osobiście. Mój dziadek major Jan Kłącz pseudonim „Sęk” walczył z okupantem jako żołnierz 12 Pułku Piechoty,a później Armii Krajowej. Za swoją konspiracyjną działalność był prześladowany przez komunistyczny reżim – mówił na wstępie spotkania przewodniczący Klubu Gazety Polskiej w Wadowicach, radny małopolskiego Sejmiku Filip Kaczyński (PiS).
Gość spotkania prof. Andrzej Waśko podkreślił, że w ostatnich latach historia Żołnierzy Niezłomnych odradza się w świadomości społecznej.
Na początku lat 90. nikt nie zajmował się tematem Żołnierzy Wyklętych. W moim środowisku temat był bliski jedynie mało znanemu wówczas Januszowi Kurtyce. Zmiany nastąpiły dopiero wraz z utworzeniem Instytutu Pamięci Narodowej. Praca historyków z IPN ciągle trwa. To właśnie dzięki nim wiemy dzisiaj o Niezłomnych coraz więcej – mówił Waśko.
Osobistymi świadectwami podzielił się z zebranymi m. in. Stanisław Jasiński, który wspominał swojego wujka skazanego na śmierć przez komunistyczne sądy. Do dzisiaj nie wiadomo, gdzie został pochowany wujek radnego Jasińskiego. Z kolei Stanisława Wodyńska wspominała wadowiczan, Jana i Władysława Kęsków z ulicy Trybunalskiej, którzy także zmarli w katowniach UB.
Żołnierze wyklęci, czy też żołnierze niezłomni – tak nazywany jest antykomunistyczny, niepodległościowy ruch partyzancki po II wojnie światowej, stawiający opór sowietyzacji Polski i podporządkowaniu jej ZSRR, toczący walkę ze służbami bezpieczeństwa ZSRR i podporządkowanymi im służbami w Polsce.
Liczbę członków wszystkich organizacji i grup konspiracyjnych szacuje się na 120-180 tysięcy osób.
W ostatnich dniach wojny na terenie Polski działało 80 tysięcy partyzantów antykomunistycznych.. Ostatni członek ruchu oporu – Józef Franczak ps. „Lalek” z oddziału kpt. Zdzisława Brońskiego „Uskoka” – zginął w obławie w Majdanie Kozic Górnych pod Piaskami (woj. lubelskie) osiemnaście lat po wojnie – 21 października 1963 roku.
W praktyce jednak większość organizacji zbrojnych upadła na skutek braku reakcji mocarstw zachodnich na sfałszowanie przez PPR wyborów do Sejmu Ustawodawczego w styczniu 1947 i powyborczej amnestii, po której podziemie liczyło nie więcej niż dwa tysiące osób. W walkach podziemia z władzą zginęło około 15 tys. ludzi, w tym około 7 tys. członków podziemia.
Chcesz, abyśmy opisali Twoją historię albo zajęli się jakimś problemem? Masz ciekawy temat? Napisz do nas. Listy od Internautów już wielokrotnie nas inspirowały, a na ich podstawie powstały liczne teksty. Wiele listów publikujemy w całości. Napisz do Nas: portal@wadowice24.pl








