#1 - Bilboard double - Banner reklamowy 1400 x 400, Bilboard - Banner reklamowy 1400 x 200

Chwilę po wypadku na stawie pojawili się na nim wędkarze. Twierdzą, że są bezpieczni

Nie minęło kilka godzin od wypadku na stawie w Grodzisku, a na taflę lody weszła kolejna osoba. Tym razem był to wędkarz. Przechodnie nie mogli uwierzyć w to, co widzą, a wędkarze uspokajają i mówią, że oni wiedzą, jak poruszać się po zamarzniętych stawach.

W piątek (19.02) strażacy z powiatu wadowickiego otrzymali wezwanie do Graboszyc (powiat oświęcimski). Jak poinformował nas Krzysztof Cieciak, rzecznik prasowy strażaków z Wadowic, ktoś wpadł pod lód na stawie. Na miejscu okazało się, że chodzi o staw w okolicach Grodziska.

Strażacy za pomocą sań lodowych i systemu lin dostali się do poszkodowanego i wyciągnęli na brzeg. Mężczyzna był już w głębokiej hipotermii, ale przytomny. Miał około 50 lat. Życie mężczyzny udało się uratować dzięki szybkiej akcji ratowniczej – powiedział wówczas Krzysztof Cieciak, rzecznik prasowy powiatowej policji.

Co ciekawe, chwilę po zdarzeniu, na staw ponownie wszedł człowiek.

Na zdjęciu wędkarz na tym samym stawie, kilkadziesiąt metrów od śladów piątkowej akcji ratunkowej. Zrobione wczoraj zdjęcie nadesłał nam czytelnik. Zdaniem czytelnika pierwsi wędkarze na stawie pojawili się już w dwie godziny po akcji ratunkowej- czytamy na portalu zyciezatora.pl.

Jak się okazuje do sytuacji odnieśli się sami wędkarze.

Przede wszystkim znamy ten zbiornik. Wiemy, gdzie lód może się załamać. Nie poszlibyśmy na pewno tam, gdzie poszedł w piątek ten mężczyzna. Po drugie stosujemy odpowiednie procedury. Mamy linki zabezpieczające, wiercimy otwory i sprawdzamy grubość lodu. W dniu, w którym wykonane zostało zdjęcie lód miał grubość ok. 25 cm i był całkowicie bezpieczny dla wędkarza. My się nie plączemy po całym stawie, tylko mamy już upatrzone, bezpieczne miejsca. Oczywiście odradzamy chodzenie po lodzie. My mamy doświadczenie i potrafimy ograniczyć ryzyko. Nie pierwszą zimę łowimy na zamarzniętych zbiornikach – mówi wędkarz. Nad wodą, zarówno w lecie jak i w zimie, największym zagrożeniem nie jest grubość kry, ale brawura i brak wyobraźni – powiedział portalowi Życie Zatora wędkarz.