#1 - Bilboard double - Banner reklamowy 1400 x 400, Bilboard - Banner reklamowy 1400 x 200

Ukrainka zrozpaczona. Pisał do niej „Skarbie” i obiecał, że wywiezie ją z Wadowic

Ukrainka Swietłana chciała wydostać się z Wadowic. Liczyła na pomoc. Zgłosił się Maciej. Obiecał, że pomoże ją zawieźć za 100 zł. Umówił się z nią o 3.30 nad ranem, pisał do niej „Skarbie”. Nie przyjechał i zawiódł kobietę. Ta postanowiła ujawnić korespondencję, bo jest… zrozpaczona. Sprawa zrobiła się publiczna.

Społecznościowa grupa Sąsiedzka pomoc Ukrainie – Powiat Wadowicki gromadzi 3400 osób. To miejsce w internecie, gdzie emigranci z Ukrainy mogą uzyskać wsparcie od miejscowych Polaków. Tuż potem, jak rozpoczęła się wojna, grupa organizowała pomoc dla Ukraińców.

Z czasem jej aktywność zanikła, ale nadal jest miejscem, gdzie emigranci się zgłaszają i proszą o drobne przysługi.

Tak było ze Swietłaną. Ukrainka przebywająca w Wadowicach pilnie musiała dostać się na pociąg z Krakowa.

Jej apel poskutkował. Niestety, nie wszystko poszło tak, jak powinno. Maciej, który obiecał podwieźć ją do Krakowa za 100 zł, nie stanął na wysokości zadania.

Umówieni byli w czwartek w Wadowicach o 3.30 nad ranem. Choć Maciej chętnie umawiał się ze Swietłaną i nawet szybko skrócił dystans, nazywając ją „Skarbie”, to jednak nad ranem nie zjawił się w Wadowicach.

Szukałam kierowcy, który mógłby mnie zawieźć z dzieckiem i z rzeczami, torbami do Krakowa, musiałam zdążyć na pociąg o 5 rano. Ten człowiek sam zaoferował pomoc, zgodziliśmy się, wszystko przedyskutowaliśmy, potwierdziliśmy spotkanie poprzedniego wieczoru. Ale nie przyszedł. Napisałam do niego, zadzwoniłem, nie odbierał, jestem po prostu zrozpaczona. I nawet po tym, kiedy czytał moje wiadomości, nic nie odpowiadał, tylko mnie zablokował. Teraz jest dla nas trudny czas i wydaje się, że wróg jest z jednej strony, ale tak naprawdę nie chodzi o narodowość, ale o każdą osobę – opisała sytuację na grupie Swietłana.

Nie wiadomo, jakie były intencje Macieja, ale wiadomo, że Ukrainka uwierzyła w jego deklaracje. „Zrozpaczona”  Swietłana zdecydowała się na dalszy krok i opublikowała rozmowę z mężczyzną, a także jego propozycje. Sprawa zrobiła się publiczna.

No to pięknie się Pan zaprezentował znajomym i rodzinie „Skarbie” – skomentowała Edyta.

Warto przy tej okazji zwrócić uwagę, że kobiety uciekające przed koszmarem wojny, których zmartwieniem jest zabezpieczenie podstawowych potrzeb oraz dzieci, mają inną wrażliwość. Wykorzystywanie tej sytuacji, a także oferowanie pomocy, której nie jest się w stanie zapewnić, może budzić nieskrywany żal i rozgoryczenie.