Dramat cukiernika z Andrychowa. Z płaczem mówi o końcu swojej działalności i zaprasza

Nie udało się uratować małej cukierni w centrum Andrychowa. Jacek Stuglik w relacji na żywo poinformował o swoje trudnej decyzji. Nie obyło się bez wzruszeń. Prosi o kupowanie produktów, tak aby nie trzeba było ich wyrzucić.
W swojej cukierni spędzał 400 godzin miesięcznie. Niestety ostatnie rachunki za prąd wzrosły tak bardzo, że nawet programy osłonowe niewiele dały. Jacek Stuglik, cukiernik z Andrychowa zawiesza swoją małą działalność, w którą włożył wiele serca.
Jestem zmuszony zawiesić działalność. Nie jesteśmy w stanie już unieść kosztów działalności. Próbowaliśmy ratować – powiedział w relacji na żywo Jacek Stuglik, właściciel małej cukierni w centrum Andrychowa.
Jak mówi, chce nadal robić torty, ale w innej formie, może w innym miejscu.
Na razie próbuję dojść psychicznie do siebie – mówił zrozpaczony cukiernika.
Przedsiębiorca, który kilka lat temu promował swój cukierniczy talent biorąc udział w programie Bake Off Ale Ciacho, bierze poważnie pod uwagę wyjazd w celach zarobkowych. Chce bowiem spłacić długi, które narosły w związku z prowadzeniem działalności.
Robię relację na żywo, chciałem was poinformować, że w przyszłą sobotę ostatni raz się widzimy. Dziękuję za całe cztery lata. Proszę wykupcie wszystko – powiedział Jacek Stuglik, zapraszając wszystkich na ostatnie dni swojej działalności.
Z filmiku możemy dowiedzieć się o dramatycznych aspektach prowadzenia działalności u kogoś, kto startował tuż przed pandemią, nie mógł liczyć na osłony dla przedsiębiorców, walczyć z drastycznymi obostrzeniami, a od momentu wybuchu wojny na Ukrainie liczyć się z ciągle rosnącymi kosztami.
Czytaj więcej
Chcesz, abyśmy opisali Twoją historię albo zajęli się jakimś problemem? Masz ciekawy temat? Napisz do nas. Listy od Internautów już wielokrotnie nas inspirowały, a na ich podstawie powstały liczne teksty. Wiele listów publikujemy w całości. Napisz do Nas: portal@wadowice24.pl