#1 - Bilboard double - Banner reklamowy 1400 x 400, Bilboard - Banner reklamowy 1400 x 200

Energylandia – takie wesołe miasteczko

Miało być największe i najwspanialsze. Nowy park rozrywki w Zatorze otworzył się na pierwszych klientów. Pierwsze opinie są różne od zachwytów po rozczarowanie. Jedni chwalą park za nowoczesność, inni ganią za to, że nie ma w nim atrakcji, które zapowiadano.

Jak zapowiada właściciel, chce on uczynić z tego miejsca najlepszy projekt zabaw w Polsce. Czy mu się uda? Na koronę króla rozrywki w Polsce trzeba będzie jeszcze popracować.

Park wybudowano w szczerym polu. Na 26 hektarach ustawiono 26 urządzeń. Wysokie wieże czy rollercoastery widać już z drogi prowadzącej z Oświęcimia do Wadowic. Obok paru wybudowano duży parking. To plus.

Energylandia (14.07) od poniedziałku przyjmuje pierwszych klientów, wiedzionych tutaj głównie ciekawością niż pragnieniem mocnych wrażeń. Na razie park korzysta z dużego zainteresowania, a pierwsi klienci mają jak to bywa różne, często skrajne opinie. Jednym bardzo się podobają atrakcje, inni twierdzą, że wesołe miasteczko ma ich za mało, a zapowiadano o wiele więcej niż to, co udostępniono turystom.

Cały park podzielony jest na strefy: dziecięcą – bajkolandię i tę z atrakcjami dla dorosłych. W strefie dla najmłodszych umieszczono karuzele i kolejki, plastikowe figury, kolorowe domki, to miejsce popisów szczudlarzy i żonglerów. Kto ma ochotę, może posilić się w restauracji lub kawiarni, a także kupić pamiątki w sklepie.

W strefie dla dorosłych znajduje się instalacja o nazwie Tsunami Drop. To wysoka na 40 metrów wieża swobodnego spadania. W specjalnym fotelu podjeżdża się na wysokość, z której przez chwilę można podziwiać okolicę, ale zaraz fotel błyskawicznie zjeżdża w dół. Obok wieży stoi rollercoaster i wulkan, w którym umieszczono automaty do gier, jest też hala do laserowego strzelania.

Wśród atrakcji znalazł się też Space Booster, czyli potężne ramię, rozpięte na jakieś 30 metrów, na końcach którego znajdują się fotele. Kręci się we wszystkie możliwe strony.

Następne ciekawe miejsce to Piramid – kino 7D. Trzeba tu włożyć okulary i zapiąć pasy w fotelu. Seans to błyskawiczna wędrówka po cmentarzach, opuszczonych ruinach i tunelach. Widzów gonią duchy, poczwary i kościotrupy. Czuć każdy powiew wiatru i spadające krople wody.

Za wejście do parku trzeba zapłacić od 49 do 89 zł, w zależności od wieku i od tego, czy jest się z grupą zorganizowaną. Bilet upoważnia do korzystania ze wszystkich atrakcji (z wyjątkiem konsumpcji).

Energylandia nie jest jeszcze w pełni zagospodarowana. W strefie dla dorosłych widać gołe połacie ziemi, w których z czasem mają pojawić się kolejne atrakcje.

Właścicielem parku jest Marek Goczał, który w Przytkowicach prowadził dyskotekę Energy 2000. Koszt budowy parku szacował pierwotnie na 72 mln zł, ale już przekroczył budżet o 13 mln zł. Jak mówił podczas otwarcia parku, wszystkie montowane u nas urządzenia są nowe i oczywiście ze wszystkimi niezbędnymi atestami.