#1 - Bilboard double - Banner reklamowy 1400 x 400, Bilboard - Banner reklamowy 1400 x 200

Smutne widoki z Wadowic, coraz więcej pustych lokali. Efekt koronawirusa, czy remontów ulic?

Z krajobrazu miasta znikają kolejne sklepy i punkty usługowe. Najwięcej jest ich na ulicy Lwowskiej.  Przybywa oficyn, gdzie właściciele oficyn, wystawią je ponownie na wynajem, ale zainteresowanie jest… żadne.

To nie są dobre czasy dla drobnego handlu i restauracji w miastach.

Widać już efekty kryzysu gospodarczego wywołanego pandemią koronawirusa. W centrach miast pojawia się coraz więcej wolnych lokali do wynajęcia, a przedsiębiorcy tną premie i obniżają wynagrodzenia pracownikom.

W Wadowicach krótka wycieczka po mieście głównymi ulicami zaowocuje obserwacją o kolejnych zamkniętych punktach. W oficynach rzucają się napisy „Wynajmę” lub „Do wynajęcia”. Zainteresowanie jest jednak żadne.

Ktoś zadzwoni, zapyta. Ale nie ma jakiejś gorączki. Potencjalni partnerzy wolą przeczekać, targują się o czynsz. Nie dziwię im się. To chyba nie jest jeszcze dobry czas na rozpoczęcie nowych działalności – mówi nam pani Marta, która od miesiąca szuka najemców do jednej z oficyn.

Niewątpliwie zamknięcie restauracji, restrykcje dotyczące przebywania w środku lokalu, ograniczenia w handlu jak godziny dla seniora przyczyniły się do pogorszenia koniunktury.

W Wadowicach mamy do czynienia jeszcze z jednym zjawiskiem, które tylko pozornie ma coś wspólnego z epidemią. Najwięcej opuszczonych lokali, przeznaczonych do wynajęcia, znajduje się obecnie przy ulicy Lwowskiej.

W sumie w poniedziałek (14.12) naliczyliśmy 15 takich miejsc. Zdecydowana większość z nich została opuszczona w ostatnich sześciu miesiącach.

To efekt remontu ulicy. Ludzie przestali tutaj przychodzić  na zakupy. Małe biznesy popadały lub najemcy poszukali sobie mniej uciążliwych lokalizacji.  Remont ciągle trwa i będzie nadal obciążaniem dla tych, co tutaj pozostali – mówi z kolei sprzedawca w sklepie na ulicy Lwowskiej.