W Wadowicach radni chcą zmian zasad sprzedaży alkoholu. Będzie prościej?

Rada Miejska naciska na burmistrza Wadowic, by ten zmienił przepisy koncesji na sprzedaż alkoholu. Chodzi o zmiany, które mają ograniczyć dowolność w przyznawaniu pozwoleń, obecne regulacje dają burmistrzowi zbyt dużą dowolność, co może prowadzić do nadużyć i szkodzenia przedsiębiorcom.
Na połączonych komisjach Rady Miejskiej i komisji do spraw rozwiązywania problemów alkoholowych obradowano w środę (23.03) nad zmianą przepisów dotyczących przyznawania zezwoleń na sprzedaż alkoholu.
Radni domagają się zmian, ponieważ obecnie obowiązująca uchwała z 2011 roku jest nieprecyzyjna i daje urzędnikom zbyt dużą dowolność. Przedsiębiorcy czują się zagrożeni i skarżą się do rady, że zbyt dużo zależy od widzimisię burmistrza. Ten zaś nie ukrywa, że powołując się na nieprecyzyjne przepisy zamierza już w tym roku zablokować koncesję tym, którzy korzystali z niej od wielu lat.
Oznacza to, że niektórym może zostać odebrana możliwość sprzedaży alkoholu tylko ze względu na to, że nie spełniają wymogu odległości od tzw. obiektów chronionych. Chodzi tutaj o sytuacje, kiedy alkohol podawany jest w restauracjach, a odległość liczona jest dowolnie od np. najbliższej bramki w ogrodzeniu do obiektu chronionego. W efekcie lokale będą musiały się zamykać, a ludzie stracą pracę.
Radni chcąc ukrócić te praktyki i zabezpieczyć interes gminy przed zakusami wykorzystywania niejasnych przepisów przez urzędników burmistrza podjęli się zmian w przepisach uchwały.
Na posiedzeniu komisji Rady Miejskiej w środę byli tę obecni przedstawiciele burmistrza – jego zastępca Ewa Całus i gminny koordynator do spraw rozwiązywania problemów alkoholowych Dawid Droździkowski.
Radni zawnioskowali, by ujednolicić odległości od obiektów chronionych dla lokali, w których sprzedawany i podawany jest alkohol. Obecne przepisy w Wadowicach dzielą obiekty chronione na placówki oświatowe i obiekty kultu religijnego, jest też podział dla alkoholi słabszych i mocniejszych, a także przepisy różnicują lokale na te, w których podawany jest alkohol i te w których sprzedawany jest na wynos. Dla każdej kategorii obowiązują inne odległości, co prowadzi do zamieszania i nadużyć w interpretacjach, na co skarżą się przedsiębiorcy.
Największym paradoksem obecnych przepisów w Wadowicach jest fakt, że tzw. „budka z piwem” może znajdować się 25 metrów od szkoły, a jednocześnie urzędnicy twierdzą, że restauracja musi znajdować się 100 metrów, choć nie wynika to wprost z uchwały z 2011, ale z „uznaniowości” urzędników
Stanowisko rady jest takie, by obowiązywała tylko jedna odległość dla wszystkich lokali, w których sprzedawany jest alkohol na wynos lub podawany wewnątrz lokalu. Prowadzący obrady Józef Cholewka poddał pod głosowanie propozycję 40 metrów i radni przyjęli to rozwiązanie. Józef Cholewka zaproponował, by odległość mierzono po „linii dojścia” do obiektu.
Jednocześnie koordynator do spraw rozwiązywania problemów alkoholowych Dawid Droździkowski zaproponował, by odległość mierzono w tzw. „linii prostej” od wejścia do lokalu do granicy działki obiektu chronionego. W tej prawie nie ma jednak pełnej zgody radnych, bowiem okazuje się, że może to spowodować utratę koncesji na sprzedaż alkoholu przez niektóre podmioty.
Sposób mierzenia odległości będzie jeszcze dyskutowany. Urzędnicy burmistrza zostali zobowiązani przez radych do niezwłocznego przygotowania projektu nowej uchwały na sesję Rady Miasta.
Wydaje się jednak, że urząd tak łatwo nie zrezygnuje ze swojego przywileju korzystania z nieprecyzyjnej uchwały z 2011 roku i będzie sprawę przeciągał. Wiceburmistrz Ewa Całus zapowiedziała, że przygotowanie zmian w przepisach „nie jest to takie proste” i „wymaga analiz oraz ankiet”.
Chcesz, abyśmy opisali Twoją historię albo zajęli się jakimś problemem? Masz ciekawy temat? Napisz do nas. Listy od Internautów już wielokrotnie nas inspirowały, a na ich podstawie powstały liczne teksty. Wiele listów publikujemy w całości. Napisz do Nas: portal@wadowice24.pl








