Wadowicki Maspex dziś klęczy na grochu. Tiger pociągnął wizerunek firmy na… „dno dna”

To największa katastrofa wizerunkowa wadowickiej firmy od początku jej istnienia. Kryzys związany z reklamą Tigera okazał się tak dużym pożarem na pokładzie spożywczego giganta, że za jego gaszenie wziął się sam prezes spółki Krzysztof Pawiński.
CAŁA POLSKA WIDZIAŁA UPADEK TIGERA
J. Walter Thompson Group Poland, firma która odpowiada za obsługę Tigera w social mediach, zwolniła dwóch pracowników odpowiedzialnych za skandaiczną grafikę o Powstaniu Warszawskim – poinformował serwis wirtualnemedia.pl.
Jestem zszokowany reklamą Tigera. Brak mi słów. Jako współwłaścicielowi firmy produkującej Tigera jest mi po prostu wstyd” – napisał na Twitterze Krzysztof Pawiński, prezes firmy Maspex Wadowice.
Reakcja Mapexu po fali krytyki była bardzo szybka. Najpierw posty usunięto, potem dwa razy opublikowano przeprosiny (oddzielnie firma oraz agencja), zwolniono pracowników odpowiedzialnych za grafikę i wpłacono pól mln zł na rzecz Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej.
To nie pierwsza kontrowersyjna grafika w wykonaniu Tigera. Wcześniej, 10 kwietnia opublikowano człowieka na lecącej puszcze z napisem „Dzień Lotnictwa”, jeszcze wcześniej „Dzień lodów” i kobietę ssącą loda.
Prezes Maspexu Wadowice Krzysztof Pawiński ocenił, że na instagramowym profilu marki Tiger także wpisy z 10 kwietnia i Bożego Ciała były niedopuszczalne.
Niestety, wszystko że tak powiem szło bokiem, przez agencję, która okazała się niestaranna – stwierdził.
W środę w internecie pojawiło się 22,5 tys. wzmianek o Tigerze, które mogły dotrzeć do 5,33 mln osób.
INTERNAUCI WZYWAJĄ DO BOJKOTU KONSUMENCKIEGO
Reperkusje „głupich reklam” dla Maspeksu mogą być jednak znacznie większe. Pierwsze to uderzenie bojkotem konsumenckim w produkty firmy.
W sieci Internauci założyli już kilkadziesiąt kont na portalach społecznościowych wzywających do bojkotu produktów Maspeksu. W czwartek podano informację, że Tiger znika z półek stacji benzynowych państwowego giganta Grupy Orlen. Rozochoceni Internauci zachęcają państwową spółkę do wyrugowania ze stacji wszystkich produktów Maspeksu, w tym popularnych soków Tymbarku.
Na antenie TVP Piotr Rachoń w „prawdopodobnie najbardziej popularnym programie publicystycznym w Polsce” wylał Tigera na podłogę. Jego gest powtarzają młodzi Polacy na portalach społecznościowych.
Nie ma wątpliwości, że kryzys, który wywołały reklamy Tigera dotyka bezpośrednio wadowicką spółkę. To największa katastrofa wizerunkowa firmy od początku jej istnienia.
Nic dziwnego, że za gaszenie pożaru na pokładzie spożywczego giganta wziął się prezes Maspeksu. Krzysztof Pawiński w rozmowie z Weszlo.com, podkreślił, że niedopuszczalne były wpisy Tigera także z 10 kwietnia i Bożego Ciała.
To nie mieści się w głowie. Widać, że ktoś się rozpędzał i nie zatrzymał na czas, a brak reakcji społecznej umocnił przekonanie, że jest OK. Nie, nie jest i nie było OK. 10 kwietnia to dzień wstydu dla państwa polskiego, ale i dzień pamięci ofiar tej strasznej katastrofy… – stwierdził. – Niestety, wszystko że tak powiem szło bokiem, przez agencję, która okazała się niestaranna – dodał. Według niego w briefie dla agencji zapisano, że komunikacja Tigera w social media ma być kontrowersyjna. – Natomiast między kontrowersją, a tym co zobaczyłem jest bardzo duża różnica – zaznaczył. – Można być kontrowersyjnym, ale nigdy nie można przekraczać granicy przyzwoitości, dobrego smaku, nie można naruszać narodowych mitów i pamięci ludzi – ocenił.
Przy okazji. Krzysztof Pawiński niejako przyznał to, na co nasza redakcja zwracała uwagę już kilka miesięcy temu.
OSTRZEGALIŚMY, ŻE TIGER PRZEKRACZA GRANICĘ DOBREGO SMAKU
joomla.wadowice24.promo-peak.ovh informowały o kontrowersyjnych reklamach Tigera już kwietniu tego roku (ZOBACZ TUTAJ), gdy kampania energy drinka zachęcała do „seksualnego polowania”. Już wówczas spółce groził bojkot konsumencki. Ostrzegaliśmy wtedy spółkę, że przez Tigera z myśliwego staje się zwierzyną.
Firma zauważyła naszą publikację i zapewniała, że podejdzie do kolejnych reklam „ostrożnie”. Jednocześnie rozpędzał się profil na Instagramie, gdzie na zlecenie Maspeksu agencja reklamowa robiła jak to nazwała „rozpierdlol”.
Efekt? Teraz eksperci od wizerunku, strategii reklamowych i marketingu oceniają kreację Tigera na Instagramie nie przebierając w słowach. Z ich ust padają określenia takie, jak „żenada, wulgarność, obrzydliwość, chamstwo, przegięcie, prostactwo”.
Maspex dziś klęczy na grochu i nawet te 500 tys. zł wydane na pomoc dla powstańców może nie wystarczyć na uratowanie wizerunku spółki. Wizerunku, na który Krzysztof Pawiński i jego wspólnicy harowali w pocie czoła od 27 lat, w czasie których z małej firmy powstałej w garażu w Wadowicach Maspex stał się spożywczym gigantem.
„CORAZ CZĘŚCIEJ WIDZIMY TAKIE ZJAWISKA”
Specjalista od marketingu Marcin Kalkhoff, partner BrandDoctor podtrzymuje pogląd, że tego rodzaju marketingowe „wpadki” to skutek zatrudniania niewłaściwych osób na niewłaściwych stanowiskach.
Może to grzech młodości, może nadmiaru pracy, ale z pewnością braku wyobraźni. Prezes Maspeksu się wkurzył na Twitterze, JWT przeprosiło na profilu Tigera i… sprawy nie ma? A więc jest – coraz częściej widzimy takie zjawiska, więc rodzi się pytanie, ile w tym przypadku, ile zamierzonej walki o zasięg i kliki – zastanawia się Marcin Kalkhoff w rozmowie z wirtualnemedia.pl.
Przyznaje, że nie podejrzewa aż takiego cynizmu w działaniu spółki.
Raczej sądzę, że to brak odpowiedzialności za podejmowane działania, niefrasobliwość i… przepraszam, nie umiem znaleźć innego słowa – głupota. Oczywiście wszystko można wykpić, wyśmiać. Nawet bym to zrozumiał, gdyby było robione w sposób inteligentny, a nie prostacki i bezczelny. Tu mamy do czynienia z pluciem, nie z ironią czy przymrużaniem oka – mówi Marcin Kalkhoff.
Przed Maspeksem trudne czasy. Za kilka dni sprawa ucichnie, ale na wizerunku firmy zostaną szramy i żeby je zabliźnić potrzeba mądrego działania. Wadowicka firma musi uzyskać pełną kontrolę nad strategią wizerunkową swoich produktów, a dział marketingu powinien stać się najważniejszy w strukturze koncernu.
I jeszcze jedno. Maspex swój sukces zawdzięczał również temu, że przez wiele lat nie mieszał się w narodowe spory Polaków i polityki. Nie ruszał tego, robił soki, instanty, drażetki, makarony itd. itp.
Tymczasem nie da się ukryć, że kampania Tigera i niektóre działania wadowickiej spółki nawet na naszym lokalnym rynku w ostatnich dwóch latach wskazywały, że skręca ona na lewackie tory, gdzie króluje relatywizm i ideologia „żadnych zasad”. Taki kurs był mocno kolizyjny z tą częścią Polski, która ceni sobie tradycyjne wartości. Im szybciej Maspex zrzuci z siebie ten ideologiczny płaszcz, tym lepiej dla jego produktów i przyszłości firmy. To po prostu kwestia smaku.
Chcesz, abyśmy opisali Twoją historię albo zajęli się jakimś problemem? Masz ciekawy temat? Napisz do nas. Listy od Internautów już wielokrotnie nas inspirowały, a na ich podstawie powstały liczne teksty. Wiele listów publikujemy w całości. Napisz do Nas: portal@wadowice24.pl








