#1 - Bilboard double - Banner reklamowy 1400 x 400, Bilboard - Banner reklamowy 1400 x 200

Stając do konkursu o niezwykłą pracę. Rozmowa z kandydatką do Sejmu Renatą van de Logt

Chcę dotrzeć do osób, które jeszcze spoglądają na to wszystko z boku i nie zapoznały się z programami, nie przejrzały prawdziwych intencji graczy – mówi Renata van de Logt – kandydatka do Sejmu w wyborach 2023 r. z okręgu 12 w rozmowie z Anną Szuster, profesor psychologii społecznej.

ANNA SZUSTER: Znamy się od lat, wiedziałam o twoich rozlicznych „zaciekawieniach”, ale zaskoczyło mnie to, że zdecydowałaś się na kandydowanie w tych wyborach? Polityka nie jawiła mi się jako twoja pasja, a kandydowanie wymaga ogromnego wysiłku i zaangażowania.

RENATA VAN DE LOGT: Rozumiem twoje zaskoczenie. Gdyby rok temu ktoś mi powiedział, że będę się ubiegać o mandat posła, uznałabym to za żart. Teraz jednak sytuacja w kraju tak bardzo przekracza granice czegoś, co nazwać można państwem stabilnym, praworządnym i racjonalnym, że uznałam za konieczne czynne zaangażowanie się w zwycięstwo partii demokratycznych. Potem sprawy potoczyły się same, ktoś z Listy KO zrezygnował z kandydowania i tuż przed zamknięciem list zaproponowano mi kandydowanie

Z drugiej strony, polityka zawsze była dla mnie ważna, bo odzwierciedla procesy społeczne, a ja jestem zwierzęciem społecznym. Uważam, że zdrowa tkanka relacji społecznych w skali mikro i makro jest równie ważna jak czyste powietrze, szczęśliwa rodzina czy bezpieczny dach nad głową. Tyle, że na co dzień, bardziej niż w polityce, obserwuję relacje społeczne „bliżej skóry”, a także ich odbicie w kulturze i literaturze, a w sposób czynny współtworzę w lokalnej społeczności w Lanckoronie, gdzie mieszkam. Byłoby cudownie, gdyby w Parlamencie i w rządzie zasiadali bezpartyjni specjaliści z kluczowych dziedzin życia, ale tak nie jest. Tam siedzą również po prostu politycy. Oni podejmują kluczowe decyzje. Szokujące jest często niskie morale tych osób. Ja chcę mieć wpływ na to, co robi załoga okrętu, którym wszyscy płyniemy.

 

AS: Te wybory ze strony demokratycznej opozycji są pod istotnym hasłem „Kobiety na Wybory.” czy odbierasz to jako manifest feministyczny, czy jak rodzaj wyrównania

RENATA VAN DE LOGT:Liderzy i liderki Koalicji Obywatelskiej uznali, że obecna dynamika partii wymaga arbitralnego narzędzia w postaci parytetów przy układaniu list kandydatów. Dzisiejsza polityka polska jest brutalna, pełna agresji i manipulacji. Kobiety się w tym zwykle nie odnajdują. A jednocześnie paradoks polega na tym, że to właśnie kobiety potrafią działać w sposób mniej ambicjonalny, stawiający na współpracę i empatię.

W tej sytuacji parytety są pomostem do budowania polityki opartej na silnych poziomych, partnerskich strukturach, transparentności i pracy zespołowej.

AS: No właśnie. To jest przykład „psychologii w praktyce”. Rzeczywiście, badania pokazują, że kobiety są generalnie bardziej empatyczne mniej rywalizacyjne i praktycznie nastawione na współpracę. Zapewne nie przez przypadek to kobiety w większości pracują jako HR- owcy.

RENATA VAN DE LOGT: Jeszcze ważniejszą stroną akcji „Kobiety na Wybory” jest aktywizowanie kobiet do uczestnictwa w wyborach. Nie jest to takie proste, a przeszkodą bywa właśnie ta sama kobieca empatia i ich wysoka inteligencja emocjonalna. Kobiety wydają się łatwiej wyczuwać kłamstwo i nieszczerość intencji.

Dlatego wiele z nich stoi z boku i zerka sceptycznie na przedwyborczy show. Ale to nam, kobietom najbardziej zależy na dobrej polityce – na efektywnej służbie zdrowia, na edukacji, na niskiej inflacji, dostępności mieszkań. W tej kampanii najwyraźniej języczkiem uwagi stają się młode kobiety, tylko że to na razie diagnoza. Nie za bardzo wiadomo jak do nich skutecznie dotrzeć. Ja im mówię : Dziewczyny, wchodzicie do kabiny z kartą do głosowania, tam jesteście same, zagłosujcie bez męskich podpowiedzi. Albo inaczej: Pomyślcie własną młodą głową i młodym sercem.

AS: I trzeba także rozprawić się z mantrą „mój jeden glos niczego niż zmieni”. Otóż zmieni – to pokazuje statystyka oraz rozsądek: gdyby każdy tak pomyślał, nie byłoby wyborów!!

RENATA VAN DE LOGT:  Nieprzypadkowo w systemach autorytarnych władzy zależy na tym, żebyśmy wierzyli w swoją bezsilność.

AS: Chciałam (także jako mieszkanka Lanckorony) zapytać o istotny wątek twojego programu, który zelektryzował moją wyobraźnię – gorące źródła. Tym razem nie dziwi mnie, że tym się zajęłaś. Zawsze ważne były dla ciebie kwestie ekologii. Jesteś członkiem założycielem Stowarzyszenia Aerostan, Klubu Lanckorońskiego – instytucji obywatelskich, które zajmują się czystością powietrza i ochroną środowiska, więc poniekąd kontynuujesz kwestię ekologii. Ale dlaczego właśnie gorące źródła i dlaczego trzeba z tym iść aż do polityki, żeby to realizować?

RENATA VAN DE LOGT: Nie odbieram tego swojego „pójścia do polityki” jako zmiany kierunku. Cały czas interesuję się tym samym i mam te same cele – należy do nich ochrona środowiska. Nie ma co jednak machać szabelką w Lanckoronie i przeganiać smog wachlarzykiem, kiedy nasz obecny rząd blokuje olbrzymie fundusze Krajowego Planu Odbudowy czekające na nas w Unii Europejskiej. Skoro tak, najpierw musimy zmienić rząd, nie ma na to rady.

Gorące źródła w naszych domach to hasło mojej kampanii w tych wyborach. Chcę zwrócić uwagę na fakt, że niemal cała Małopolska położona jest na bogatych złożach geotermalnych.

Możliwość ich ewentualnej eksploatacji należy moim zdaniem oszacować, korzystając z olbrzymiego doświadczenia badawczego zdobytego przez firmy i instytucje zaangażowane chociażby w budowę ciepłownictwa geotermalnego na Podhalu. Odwierty badawcze są oczywiście bardzo kosztowe, ale podkreślam – są na to fundusze unijne, ponieważ to właśnie transformacja energetyczna jest unijnym priorytetem. Ciepłownictwo geotermalne gwarantuje całkowitą bezemisyjną, tanią i odnawialną energię.

Warto te możliwości wykorzystać.

AS: I pytanie nie ode mnie, ale od naszego wspólnego przyjaciela: „Wiem, że ekologia, czyste powietrze, odnawialne źródła energii to tematy, które są ci bliskie. W jaki sposób praktycznie rozwijać troskę o przyrodnicze dziedzictwo i odnawialny rozwój w naszej gminie?”

RENATA VAN DE LOGT: Mam wrażenie, że większości mieszkańców mojej gminy nie trzeba już przekonywać o potrzebie dbałości o czyste powietrze, transformacji energetycznej czy odpowiedniej utylizacji odpadów. Wystarczy rozejrzeć się po okolicznych dachach i od razu widać, że instalacje fotowoltaiczne to już właściwie standard. Ludzie nie wyrzucają też śmieci do rowu, ocieplają budynki, starają się o wymianę pieców.

Teraz grunt społeczny jest już odpowiednio przygotowany, konieczne są stabilne rozwiązania systemowe. Marzy mi się przede wszystkim stworzenie w mojej Gminie jednej w planowanych w „100 Konkretach” Koalicji Obywatelskiej wspólnot energetycznych, generujących tani prąd. W naszym przypadku mogłaby to być nowoczesna farma fotowoltaiczna.

Ważna dla mnie jest również ochrona lasów. Chciałabym, żeby w każdej wiejskiej gminie był dostępny kompetentny leśnik lub dendrolog. Nasze drzewa cierpią z powodu zmian klimatycznych, a dodatkowo z powodu braku opartej na wiedzy polityki wycinek. Las to ekosystem, żywy organizm. Rozumiemy, że o zdrowie człowieka dba lekarz, a nie grabarz. O zdrowie lasu powinni dbać leśnicy i dendrolodzy, a nie handlarze drewnem.

AS: Wśród wielu ról, które pełnisz znajduje się bycie mikroprzedsiębiorcą. Myślę sobie, że to nieco umniejszające określenie, bo paradoksalnie, ten mikroprzedsiębiorca ma więcej wszystkiego na głowie i co więcej stać go często jedynie na samoobsługę (jest wszystkim po kolei a czasami na raz). Jakie są twoje doświadczenia w tym zakresie? Wasz Leśny Ogród to oczywiście raj, ale okupiony ciężką pracą, obarczony niepewnością. Czy w tym zakresie chciałabyś też coś zaproponować?

RENATA VAN DE LOGT: W czasie mojej kampanii przeprowadziłam bardzo dużo rozmów z właścicielami mikro i małych firm. Wielu z nich jest obecnie w bardzo trudnej sytuacji. Są przyduszani z wielu stron – inflacja, irracjonalne obciążenia ZUS, ceny energii, kryzys ekonomiczny, konkurowanie z międzynarodowymi gigantami.

Dodatkowo ewidentnie stanowią łatwy łup dla około 40 różnych instytucji uprawnionych do kontrolowania przedsiębiorstw. Każda drobna pomyłka, każde uchybienie to powód do kary pieniężnej. A nas nie stać na sprytnych doradców podatkowych i prawników.

Chcemy mieć czas i przestrzeń na prowadzenie swoich biznesów, a nie śledzenie absurdalnych przepisów i zapasy z biurokracją. Dlatego cieszą mnie nasze koalicyjne konkrety dla przedsiębiorców. Na przykład deklaracja, że zasiłek chorobowy od pierwszego dnia nieobecności pracownika będzie płacił ZUS, albo urlop dla przedsiębiorców – jeden miesiąc wolny od składki ZUS i świadczenie urlopowe.

AS: Powiedz nam jakie atrybuty, wymień 5-6, powinny cechować dobrego polityka i dlaczego?

RENATA VAN DE LOGT: Trzeba lubić ludzi, trzeba umieć ludzi słuchać- można to nazwać empatią, trzeba mieć zmysł myślenia społecznego, potrzebę i umiejętności łączenia ludzi, a także wyczulenie na relacje i dynamikę różnych społeczności – od najmniejszych do coraz większych i z powrotem – od największych do najmniejszych.

Bardzo ważna jest zwykła uczciwość, bez tego nie będzie autentyczności, a ludzie prędzej czy później to wyczują. Myślę też, że konieczny jest pewien stopień witalności. Jeśli chce się być liderem, trzeba mieć siłę i umiejętność zarządzania swoją energią. Chciałabym dodać asertywność, choć tej niektórzy mają wręcz za dużo.

Wiem, że to wszystko brzmi idealistycznie, ale na dłuższą metę takie właśnie cechy zwyciężają nad krętactwem, drygiem do manipulacji i agresją, które niestety tak często widać w obecnym obozie władzy.

AS: Na koniec pofantazjujmy….. psychologowie wiedzą, że fantazje to bardzo ważny i diagnostyczny materiał do analizy i nasi czytelnicy też mogą wyrobić sobie zdanie na temat kandydatki. Otóż, co zrobisz jak dostaniesz się do sejmu. Na ile to zmieni twoje życie i czy twoi bliscy są na to gotowi?

RENATA VAN DE LOGT: To wbrew pozorom najtrudniejsze pytanie. Jestem jeszcze w trybie mobilizacji do przekonywania ludzi o potrzebie zmian. Chcę dotrzeć do osób, które jeszcze spoglądają na to wszystko z boku i nie zapoznały się z programami, nie przejrzały prawdziwych intencji graczy.

Chcę też docierać z przekazem do pancernej bańki mitu o Polsce, która nie potrzebuje partnerów, bo sama jest tak potężna i wyjątkowa, że może kłócić się z wszystkimi wokół. Chcę przestrzegać o realnym zagrożeniu polexitem i o umacnianiu się struktur dyktatury.

Ale daj mi chwilę, już się przestrajam na 16 października. Jestem szczęśliwa, bo udało się nam stanąć murem za wolnością, demokracją i praworządnością, a także za poszanowaniem godności ludzkiej. I co tu dużo mówić – tak jak 1 października na ulicach Warszawy – rośnie mi serce. Chce się tańczyć i chce się żyć. Jestem gotowa na kolejny etap, na kolejną super przygodę. Po drodze dowiedziałam się tak wiele o ludziach, którzy mnie otaczają i o sobie samej. Dziękuję mojemu mężowi, córce, przyjaciołom i wszystkim, którzy przyłączyli się do tej niespodziewanej misji – Renata z Lanckorony do Sejmu 🙂

Prof. Anna Szuster kieruje Katedrą Psychologii Społecznej, Osobowości i Procesów Emocjonalnych na Wydziale Psychologii Uniwersytetu Warszawskiego. Jest współautorką (z prof. Maria Jarymowicz) wydanej w 2021 roku popularnonaukowej książki „Uprzedzenia, wrogość czy harmonia społeczna” o psychologii naszego życia społecznego: o dobru i złu i o tym, jak wiele psychologia potrafi wyjaśnić i dać odpowiedzi na wiele pytań, które teraz, także przed wyborami, sobie stawiamy.

Anna Szuster jest od pokoleń związana z Lanckoroną, gdzie ma ukochany rodzinny dom i wielu przyjaciół.