Ewa Filipiak: „W Wadowicach wszyscy potrzebujemy nadziei”

Niezależnie od wyniku wyborów kandyduję, ponieważ jestem winna to wszystkim tym ludziom, którzy mi zaufali, wspierali mnie i trzymali kciuki za moją dotychczasową pracę i służbę – mówi Ewa Filipiak w ostatnim wywiadzie w tej kampanii wyborczej.
Robert Wybicki: Czy uważa Pani, że to dobry pomysł, by kandydować w wyborach na burmistrza Wadowic?
Ewa Filipiak: Powiem szczerze i wprost. Uważam, że jako urzędujący burmistrz Wadowic muszę poddać się ocenie mieszkańców. Taka jest rola samorządowców pracujących na rzecz wspólnego dobra i co cztery lata poddajemy się weryfikacji. Niezależnie od wyniku wyborów kandyduję, ponieważ jestem winna to wszystkim tym ludziom, którzy mi zaufali, wspierali mnie i trzymali kciuki za moją dotychczasową pracę i służbę.
Gmina Wadowice bardzo się zmieniła. Przecież widać to gołym okiem, na każdym kroku jest coś nowego, ale mimo to są politycy, którzy są zaślepieni. Oni twierdzą, że nic się nie zmieniło. Co za obłuda?
W mojej ocenie dzięki niezwykłej energii naszych mieszkańców zmieniło się niemal wszystko. Ludzie odpowiedzialni za losy naszej gminnej wspólnoty nie mogą pozwolić, aby zniszczono ten wielki dorobek. Czuję się odpowiedzialna za rozwój naszej gminy i razem z naszymi samorządowcami chcemy uchronić mieszkańców przed niepewnym jutrem.
Dlatego wspólnie, razem podjęliśmy decyzję, że jeszcze raz staniemy do wyborów. Podjęliśmy rzuconą nam rękawicę przez naszych przeciwników politycznych. Ale nade wszystko chcemy stawić czoła największym zmorom naszych czasów: bezrobociu, biedzie, załamaniu służby zdrowia, drożyźnie, które tak boleśnie dotykają nasze społeczeństwo.
Przeczytaliśmy Pani program. Jest inny niż kontrkandydatów. Nie obiecuje Pani budowy nowych ulic, chodników, placów zabaw, kanalizacji itd. Dlaczego?
EF: Przecież w naszej gminie to wszystko robiliśmy i nadal będziemy robić. Dopiero teraz po wielu latach budowania i modernizacji możemy ogłosić, że gmina Wadowice nadrobiła stracony czas i posiada wszystkie podstawowe urządzenia, budynki użyteczności publicznej i instytucje usługowe, których istnienie jest niezbędne do prawidłowego funkcjonowania gospodarki i społeczeństwa.
Teraz naszym największym priorytetem są problemy i sprawy ludzi, naszych mieszkańców. Stać nas na to, aby pomóc naszym mieszkańcom i rozwiązać ich największe problemy. Ludzie mają już dość polityki i życia w nieustannym stresie. Chcą spokoju i pracy, szczęśliwego życia w zdrowiu i rodzinie. Możemy być jedną z pierwszych gmin, która dokona przełomu zmieniającego dotychczasową filozofię i sposób patrzenia na rozwój gmin. Chcemy na nowo zdefiniować rolę i funkcję organów samorządu, a naszym mieszkańcom chcemy zapewnić pracę, bezpieczeństwo zdrowotne i socjalne. Aby każdy obywatel gminy Wadowice mógł powiedzieć, że tutaj jest mu dobrze, to najlepsze miejsce do życia.
Ale jak to chcecie zrobić?
E.F: Likwidacja bezrobocia wśród mieszkańców gminy Wadowice wbrew pozorom nie jest problemem, którego rozwiązanie leży poza naszymi możliwościami. Od wielu lat analizowałam sytuację na lokalnym rynku pracy i zastanawiałam się nad sposobami zapewnienia naszym mieszkańcom pracy. Tymczasem rozwiązanie problemu jest stosunkowo proste i można to zrobić na kilka sposobów. Wymaga to jednak zmiany dotychczasowego sposobu myślenia i nowego podejścia do tematu aktywnego zwalczania bezrobocia.
Jak wiadomo w gminie Wadowice działa około 4,5 tysiąca podmiotów gospodarczych. Jest to liczba imponująca, świadcząca o pracowitości, gospodarności, wysokiej wiedzy i o odwadze naszych przedsiębiorców. Dzięki wadowickim firmom tysiące ludzi ma pracę, a co najważniejsze poczucie stabilizacji i bezpieczeństwa. Zamożni przedsiębiorcy i mieszkańcy to zamożna gmina.
Gdyby co trzeci spośród 4,5 tys. wadowickich przedsiębiorstw, podmiotów gospodarczych, zatrudnił dodatkowo tylko jedną osobę, to bezrobocie w naszej gminie zostałoby zlikwidowane całkowicie, ponieważ liczba osób bez pracy wynosi obecnie około 1,4 tysiąca. Jednak, aby stało się to realne, nasze firmy lokalne muszą otrzymać konkretną pomoc i wsparcie ze strony gminy oraz Małopolskiej Agencji Rozwoju Regionalnego, a także ze strony funduszy na restrukturyzację i rozwój firm.
Naszą propozycją dla rozwijających się małych i średnich firm będzie „Centrum biznesu”, a dla ludzi młodych chcących rozpocząć działalność na rynku „pożyczki na start”. Mamy pomysł na powołanie „spółdzielni socjalnych”, które mogą stworzyć setki nowych miejsc pracy. Utworzymy Bank Usług i Wadowicką Izbę Gospodarczą, które dodadzą większego rozmachu naszej lokalnej gospodarce.
Poprawimy warunki do uprawiania sportu, rekreacji na świeżym powietrzu, usprawnimy system komunikacji międzyludzkiej. Podejmiemy działania, które przywrócą naszym mieszkańcom przychodnię lekarzy rodzinnych przy ulicy Karmelickiej. Szkoda, że starostwo dopuściło do sytuacji, że jej tam już nie ma. Tak samo na wsiach mamy pomysł, jak utworzyć gminne gabinety lekarskie w każdej miejscowości. Ochrona zdrowia naszych mieszkańców wymaga zdecydowanej poprawy i usprawnienia tak, aby pacjenci nie tułali się z jednego końca gminy na drugi i oczekiwali w długich kolejkach na porady.
Politycy w kampanii wyborczej potrafią dużo obiecywać, a potem różnie z tym bywa?
E. F: To prawda. Wierzę jednak, ze mieszkańcy naszej gminy potrafią oddzielić ziarno od plew. Ja w przeszłości obiecywałam budowę krytej pływalni i obecnie basen jest. Miała zostać zbudowana obwodnica i dzisiaj obwodnica jest. Obiecywaliśmy cztery lata temu utworzenie Muzeum Jana Pawła II, do którego będą przyjeżdżać ludzie z całego świata. Muzeum już działa od kilku miesięcy i cieszy się olbrzymim zainteresowaniem. Obiecaliśmy nowe hale sportowe przy szkołach, boiska sportowe, nową oczyszczalnię ścieków, lepszą jakość wody. To wszystko zrobiliśmy, nie da się temu zaprzeczyć.
Cztery lata temu jeden z polityków obiecywał, że rozwiąże problemy szpitala i odda do użytku nowy pawilon. Otrzymał nasze poparcie i co? Mury stoją puste, a szpital ciągle nie może wyjść na prostą. On znowu startuje i obiecuje. Jako człowiek mam prawo utracić zaufanie do osoby, która nie potrafiła dotrzymać słowa. Ale mimo wszystko uważam, że najważniejsza jest prawda i zgoda.
Dlaczego Pani nie wzięła udziału w debacie kandydatów? Ale tak szczerze?
E.F: Debata w moim odczuciu to dyskusja na równych prawach. Tymczasem ja dostałam zaproszenie na spektakl, w którym kilkadziesiąt osób związanych z moimi trzema przeciwnikami politycznymi chciało tylko jednego, uderzyć we mnie możliwie najbardziej dotkliwie. W ostatnim czasie doświadczyłam wiele niesprawiedliwości i usłyszałam wiele kłamstw, obelg, ale jako burmistrz papieskich Wadowic nie mogę pozwolić na dalsze szkalowanie.
Po dwudziestu latach solidnej pracy dla dobra wspólnego należy mi się minimum szacunku, zwłaszcza ze strony moich przeciwników. Nie zapominajmy, że jako burmistrz reprezentuję też ogół naszych mieszkańców i nie mogę pozwolić na szarganie dobrego imienia gminy. Każdy na moim miejscu zrobiłby to samo. Powiedzmy sobie szczerze! To nie są owieczki, to są politycy, którzy od dłuższego czasu wszystko negują i potrafią słowami zadać ból. Już raz zaufałam i był to błąd. Dzisiaj mam trzech zagorzałych oponentów, którzy delikatnie mówiąc nie życzą mi dobrze. Ostatnio jeden z nich wycofał się.
To prawda, że w obecnych czasach polityka lokalna staje się coraz bardziej brutalna i obłudna, ale co należy robić, aby to zmieć?
EF: Myślę, że źródłem naszych problemów są zwykłe ludzkie wady, które są stare jak świat. Chciwość, zachłanność, żądza władzy to cechy, które u wielu osób są tak silne, że dominują nad dobrem, które jest w każdym z nas. Ten odwieczny problem ścierania się dobra ze złem jest nieunikniony.
Kiedyś w 1997 roku w bezpośredniej rozmowie z Ojcem Świętym zapytałam, jak ja, jako burmistrz mam zachowywać się wobec moich przeciwników.
Uśmiechnął się spojrzał dobrotliwie i powiedział: „nie martw się, dbaj o Wadowice i ludzi”. Zrozumiałam wtedy, że trudności, które napotykam mają sens i nie powinnam się zniechęcać, bo najważniejsi są ludzie i nasza gminna wspólnota. Moi rywale też zasługują na szacunek, bo należą do naszej wspólnoty. Ja będąc burmistrzem pracuję i służę również dla nich i dla dobra ich rodzin. Może to naiwne, co powiem, ale wciąż wierzę, że bardziej kochamy Wadowice niż nasze komitety wyborcze.
Jestem zaskoczony, nie spodziewałem się odpowiedzi… Na zakończenie proszę powiedzieć, czy warto iść na wybory?
EF: Tak i to bezwzględnie. Zwłaszcza teraz, gdy ludzie są bardzo znerwicowani, zagonieni i zmęczeni. Wszyscy potrzebujemy nadziei. Proszę mi uwierzyć, zaufać, naprawdę warto iść głosować, ponieważ jak nigdy wcześniej, teraz stać nas na rozwiązanie wielu poważnych problemów, które trapią naszych mieszkańców.
Gmina Wadowice jest doskonale przygotowana do absorpcji dziesiątków milionów złotych w ramach programów rozwojowych Unii Europejskiej, co ma kolosalne znaczenie w perspektywie nowego budżetu UE. Naszym wielkim atutem jest dobra kondycja finansowa gminy i praktycznie zerowe zadłużenie. Mamy pełną zdolność kredytową i możemy uczestniczyć w dużych projektach inwestycyjnych. Takiej szansy nie wolno nam zmarnować.
Rozmawiał: ROBERT WYBICKI
Chcesz, abyśmy opisali Twoją historię albo zajęli się jakimś problemem? Masz ciekawy temat? Napisz do nas. Listy od Internautów już wielokrotnie nas inspirowały, a na ich podstawie powstały liczne teksty. Wiele listów publikujemy w całości. Napisz do Nas: portal@wadowice24.pl








