#1 - Bilboard double - Banner reklamowy 1400 x 400, Bilboard - Banner reklamowy 1400 x 200

Nie wolno mówić o Annie, że była Krzysztofem. To ją obraża!

Zwrócenie się do osoby transseksualnej w sposób przypominający jej poprzednią płeć narusza dobra osobiste – uznał Sąd Okręgowy w Warszawie. To kolejny niebezpieczny wyrok polskich sądów – uważa Tomasz Terlikowski, który przegrał proces z Anną Grodzką.

Wyrok Sądu Okręgowego w Warszawie kończy w pierwszej instancji proces cywilny o ochronę dóbr osobistych, który dziennikarzowi Tomaszowi Terlikowskiemu wytoczyła posłanka z Małopolski, reprezentująca  Twój Ruch Anna Grodzka.

Zwrócenie się do osoby transseksualnej w sposób przypominający jej poprzednią płeć narusza dobra osobiste – uznał w poniedziałek (2.06) Sąd Okręgowy w Warszawie.

Posłanka, która zmieniła płeć, pozwała dziennikarza o naruszenie jej dóbr osobistych poprzez „używanie słów określających ją rodzajem męskim”. Sąd Okręgowy w Warszawie pouczył Terlikowskiego, że przypominanie Annie Grodzkiej o jej poprzedniej płci stanowi naruszenie dóbr osobistych.

Zwracanie się w ten sposób do osoby transseksualnej, która odrzuca płeć męską, jest niedopuszczalne – stwierdził w swojej sentencji sąd.

Sąd uznał także, że „zadawanie pytań o narządy w przypadku operacji zmiany płci jest naruszeniem dóbr osobistych, a także podkreślił, że wyrok sądowy dopuszczający zmianę płci wszystko ostatecznie rozstrzygnął„.

Sąd zakazał Terlikowskiemu w przyszłości obrażać w podobny sposób posłanki. Odrzucił natomiast żądanie Grodzkiej o zapłatę 30 tys. zł na rzecz Fundacji Transfuzja.

Tomasz Terlikowski jakby wyrokiem się nie przejął i zapowiada, że poglądów nie zmieni.

Nie zamierzam zrezygnować z walki o normalność. Nie ma na ziemi sądu, który mógłby mnie przekonać, że czarne jest białe a białe czarne. – napisał w swoim oświadczeniu Tomasz Terlikowski na portalu Fronda.pl.