#1 - Bilboard double - Banner reklamowy 1400 x 400, Bilboard - Banner reklamowy 1400 x 200

Pikieta w Wadowicach przeciwko aborcji. Są tacy, którzy poczuli się… „zgorszeni”

Fundacja Życie i Rodzina protestowała we wtorek w Wadowicach przeciwko aborcji. Wolontariusze fundacji stali na rynku ze zdjęciami, na których pokazano ciała nienarodzonych dzieci, które poddano aborcji. Jednocześnie na policji zakończono postępowanie wobec jednego z uczestników. Według władz ratusza takie pikiety… „sieją zgorszenie”.

Jak zapowiadali tak zrobili. Fundacja Życie i Rodzina mimo szykan ze strony władz miasta, zaprotestowała kolejny raz na rynku przeciwko aborcji. Wolontariusze fundacji we wtorek (17.01) przez blisko dwie godziny stali na płycie rynku z transparentami i puszczali z głośników nagrania, które miały wzbudzić wśród mieszkańców refleksję w sprawie aborcji.

Fundacja organizuje w wielu miastach happeningi, który celem jest zwrócenie uwagi społeczeństwa, że aborcja jest zabijaniem nienarodzonych dzieci.

Chcieliśmy pokazać dziś w Wadowicach, jak wygląda aborcja. Jak wielką jest zbrodnią przeciwko człowiekowi. Wielu ludzi nie wie dziś, że ponad 90 procent tak zwanych legalnych aborcji dokonywanych jest w późnym okresie prenatalnym życia dziecka, czyli w okresie powyżej dziesiątego, a nawet dwunastego tygodnia. Ja chciałbym pokazać zabitego człowieka i zapytać, czy to jest dobre. Wydawało mi się, że człowieczeństwo polega na tym, że pomagamy jednostkom słabszym. W momencie, gdy dotarła do mnie prawda, czym aborcja jest i dotarło do mnie, że żyjemy w świecie, który jest chory, stwierdziłem, że trzeba to naprawić i zachęcam do tego – mówi nam Mariusz Piotrowski z Fundacji Życie i Rodzina.

Pikieta na wadowickim rynku nie jest pierwszą, którą zorganizowała fundacja. Miesiąc temu podobny happening został przerwany przez policję i straż miejską. Jak poinformowali nas członkowie fundacji, interwencja została przeprowadzona na żądanie władz wadowickiego ratusza, które… poczuły się zgorszone tym, co zobaczyły na ich zdjęciach.

Jednemu z uczestników tej pikiety postawiono we wtorek (17.01) w wadowickiej komendzie policji zarzut z art 51. kodeksu wykroczeń, który mówi o zakłóceniu porządku i wywoływaniu zgorszenia w miejscu publicznym.

Nie zgadzam się z tym zarzutem i mam zamiar się bronić w sądzie. Nasza fundacja dysponuje orzecznictwem sądowym, które wskazuje, że pikiety odbywają się zgodnie z prawem do zgromadzeń i wolności słowa. Nasza pikieta była legalna i zgłoszona do urzędu wojewódzkiego w Krakowie. Nie boimy się szykan i oskarżeń o zgorszenie. Przedstawiamy prawdziwe zdjęcia – wyjaśnia nam Marcin Strzałkowski, któremu policja na wniosek wiceburmistrz postawiła zarzut o wykroczenie.