#1 - Bilboard double - Banner reklamowy 1400 x 400, Bilboard - Banner reklamowy 1400 x 200

PiS robi porządki w powiecie. Tym radnym już nie ufa, stracili stanowiska

Zbigniew Małecki i Jerzy Sikora zakończyli w czwartek swoją karierę na stanowiskach w Radzie Powiatu. Małeckiego odwołano z funkcji wiceprzewodniczącego rady, a Sikorę z funkcji sekretarza komisji rewizyjnej. Czym zawinili?

POTAJEMNE NAGRYWANIE KOLEGÓW W PiS

Kilka tygodni temu klubem PiS w Radzie Powiatu wstrząsnęła informacja o potajemnym nagrywaniu posiedzeń radnych. Według ustaleń klubu, kolegów miał nagrywać radny Jerzy Sikora z Mucharza, a pomagać mu miał Zbigniew Małecki z Andrychowa. Ich głosy utrwaliły się na taśmach, które potem krążyły po powiecie i dotarły do radnych PiS.

Jerzy Sikora przyznał się do nagrywania, a Zbigniew Małecki zaprzecza i twierdzi, że nie miał z tym nic wspólnego.

Taka postawa nie spotkała się aprobatą radnych rządzącej powiatem większości. Klub PiS pozbył się niepokornych radnych ze swoich szeregów, wystąpił do władz partii o ich dyscyplinarne usunięcie. To nie koniec sankcji za „nielojalność”.

W czwartek (29.12) na sesji Rady Powiatu klub PiS wystąpił z wnioskiem o odwołanie z funkcji wiceprzewodniczącego rady Zbigniewa Małeckiego i Jerzego Sikory z funkcji sekretarza komisji rewizyjnej. Wniosek PiS poparł koalicyjny PSL, przeszedł i tym samym obaj panowie stracili swoje stanowiska. Teraz pozostaną zwykłymi radnymi.

CIEPŁY ZA MAŁECKIEGO, ZYBEK ZA SIKORĘ

Na stanowisko wiceprzewodniczącego radny wybrano Marka Ciepłego (na zdjęciu) z Wadowic (PiS), dostał 18 głosów, kandydował jeszcze Jacek Jończyk, ale na niego zagłosowało tylko 5 radnych. Na stanowisko sekretarza komisji rewizyjnej powołano Mirosławę Zybek.

Cała ta historia została szumnie okrzykniętą „aferą taśmową”. Trochę na wyrost, bo taśmy, które potajemnie nagrał Sikora, nie ujrzały światła dziennego. Sami radni PiS, którzy ich słuchali twierdzą, że nic „aferalnego” na nich nie było.

Można tylko przypuszczać, że nie mieli uczciwych zamiarów. Chcieli skompromitować PiS, ale im się to nie udało, bo na posiedzeniu klubu nic znaczącego się nie działo. Nagrania dokonano przed rokiem. Od dłuższego czasu taśma krążyła po całym powiecie. Nagranie dostarczono nawet do naszych politycznych wrogów. Ta cała historia jest niepoważna i kompromituje tych radnych, którzy bawiąc się w Jamesa Bonda przez przypadek sami siebie nagrali – opowiada nam jeden z radnych PiS, który uczestniczył w posiedzeniu, na którym przesłuchiwano taśmy.

DLA NICH TO KONIEC KARIERY?

Tymczasem radni zamieszani w sprawę tajnych nagrań grożą staroście sądem i atakują koalicję PiS z PSL. Ale ich sytuacja zarówno ta polityczna, ja i ta prywatna jest trudna.

Z dużym prawdopodobieństwem można zakładać, że to koniec ich kariery politycznej. Która bowiem partia chciałaby mieć w szeregach osoby, które potajemnie nagrywają kolegów?

Taka ciekawostka. W czwartek (29.12) dokładnie w momencie gdy w Wadowicach Rada Powiatu głosowała usunięcie ze stanowisk dwóch radnych, sąd w Warszawie ogłaszał wyrok w sprawie prawdziwej „afery podsłuchowej”.

Marek Falenta, który nagrywał rozmowy polityków PO w restauracjach Sowa&Przyjaciele i Amber Room, został skazany na 2,5 roku więzienia. Na 10 miesięcy więzienia w zawieszeniu i grzywnę sąd skazał kelnera Konrada Lasotę i Krzysztofa Rybkę. Wyrok nie jest prawomocny. Można się od niego odwołać do Sądu Apelacyjnego w Warszawie. Żaden z podsądnych nie stawił się na ogłoszeniu.