#1 - Bilboard double - Banner reklamowy 1400 x 400, Bilboard - Banner reklamowy 1400 x 200

Rząd wyśle wojsko na ulice? Premier dał zielone światło, prawo obowiązuje od środy

Rządzący wrzucili w najgorszym epidemiologiczne momencie „zgniłe jajo” w postaci decyzji Trybunału Konstytucyjnego o niekonstytucyjności jednego z przepisów aborcyjnych. Teraz wzywają żołnierzy do pomocy.

W poniedziałek (26.10) w Monitorze Polski opublikowano nowe zarządzenie premiera RP Mateusza Morawieckiego. Prawo to wprowadza możliwość „użycia Żandarmerii Wojskowej do udzielenia pomocy Policji”. W jakim przypadku?

Lakoniczny przepis mówi dokładnie:

W związku z rozprzestrzenianiem się epidemii wywołanej wirusem SARS-CoV-2 i wzrostem zachorowań na terenie kraju na COVID-19 żołnierze Żandarmerii Wojskowej udzielą od dnia 28 października 2020 r. do dnia odwołania stanu epidemii pomocy Policji w zakresie ochrony bezpieczeństwa i porządku publicznego – czytamy w nowym zarządzeniu premiera.

Nie da się ukryć, że prawo ma związek z sytuacją, która od kilku dni ma miejsce na ulicach całego kraju. Ludzie, nie tylko ci o lewicowych poglądach, protestują przeciw decyzji Trybunału Konstytucyjnego. Pod przewodnictwem sędzi Julii Przyłębskiej podjęto bowiem decyzję, że przepis umożliwiający aborcję ciąży w przypadku głębokich wad rozwojowych płodu, jest niezgodny z konstytucją.

Wyrok Trybunału, jeszcze nie został opublikowany, ale niektóre szpitale przestały realizować zaplanowane zabiegi aborcyjne u kobiet, którym powiedziano, że ich dzieci nie przeżyją ciąży lub umrą zaraz po urodzeniu. Efektem będzie zaostrzenie prawa aborcyjnego uchwalonego w 1993 roku nazywanego nawet przez niektórych księży ludzkim kompromisem ( patrz – ks. prof. Alfred Wierzbicki, KUL).

Czy nowe zarządzenie premiera Morawieckiego oznacza wyprowadzenie wojska na ulice? Od środy (28.10) będzie to możliwe. Tymczasem protesty nie ustają, a wręcz nasilają się. Jeden z nich planowany jest właśnie na środę na wadowickim rynku o godzinie 16. Wcześniej, o 14:00 przez Andrychów w wolnym tempie przejadą protestujący w samochodach.

Co gorsza wszystko dzieje się w środku drugiej, galopującej fali zakażeń koronawirusem. Sytuacja wydaje się patowa.