#1 - Bilboard double - Banner reklamowy 1400 x 400, Bilboard - Banner reklamowy 1400 x 200

Sąd skazał blogerkę za spoliczkowanie burmistrza Wadowic i naruszenie „miru domowego” w ratuszu

W Sądzie Rejonowym w Wadowicach zakończył się proces przeciwko blogerce, którą prokuratura oskarżyła o spoliczkowanie burmistrza Mateusza Klinowskiego, a także o „naruszenie miru domowego” w ratuszu. Sąd uznał winę kobiety i wymierzył jej karę w postaci grzywny.

Pani sędzia uznała, że jestem winna i skazała mnie na grzywnę oraz wypłatę zadośćuczynienia zarówno burmistrzowi jak i jego asystentce. Uważam, że ten wyrok jest niesprawiedliwy i będę się od niego odwoływać. Tym bardziej, że sędzia nie uwzględniła w procesie moich wniosków dowodowych. Nadal podtrzymuję, że w przypadku burmistrza nie doszłoby do spoliczkowania gdyby on sam mnie nie zaatakował. Ja się tylko broniłam. Nie rozumem też dlaczego jestem winna naruszenia „miru domowego”, bo weszłam do gabinetu asystentki burmistrza w Urzędzie Miasta – poinformowała nas na gorąco blogerka Elżbieta Łaski.

We wtorek zakończył się ogłoszeniem ustnego wyroku jej proces w Sądzie Rejonowym w Wadowicach. Jak nam przekazała, sąd uznając jej winę wymierzał karę grzywny (250 stawek) oraz wypłatę zadośćuczynienia za doznaną krzywdę pokrzywdzonym czyli burmistrzowi i jego asystentce (w sumie ok. 4000 zł). Blogerka ma też zapłacić koszty zastępstwa procesowego na rzecz adwokata burmistrza i jego asystentki.

Mieszkanka Wadowic odpowiadała za naruszenie nietykalności funkcjonariusza publicznego. Groziło jej do trzech lat pozbawienia wolności.

Do rękoczynów doszło w grudniu 2016 roku w wadowickim ratuszu. Elżbieta Łaski, która publicznie kontestuje działania burmistrza Wadowic, podczas obrad komisji Rady Miasta próbowała nagrać telefonem komórkowym samorządowca. Ten nie wyraził na to zgody. Doszło do szamotaniny, podczas której Mateusz Klinowski został uderzony w twarz. Do ratusza na polecenie burmistrza wezwano wówczas policję. Funkcjonariusze zakuli blogerkę w kajdanki i wyprowadzili. Kilka godzin spędziła na policji.

Jak zeznawała przed sądem, w dniu kiedy doszło do awantury, burmistrz Mateusz Klinowski miał pierwszy ją zaatakować i próbował wyrwać telefon, którym nagrywała urzędników.

Burmistrz nie miał prawa mnie szarpać, wykręcić ręki ani odbierać telefonu. Jako petentka i podatniczka zostałam skuta w kajdanki i wyprowadzenia z urzędu – mówiła przed sądem.

Mateusz Klinowski utrzymywał z kolei, że to nieprawda.

Nie uderzyłem, ani nie prowokowałem pani Łaski. Sądzę, że jej działania są planowane. Nie są spontaniczne – twierdził  burmistrz.

Prokuratorzy w akcie oskarżenia obok naruszenia nietykalności cielesnej funkcjonariusza publicznego podczas pełnienia obowiązków służbowych zarzucili także… naruszenia miru domowego w ratuszu. Chodzi tu o zdarzenie, w którym Elżbieta Łaski weszła w urzędzie do pokoju asystentki burmistrza Karoliny Czyżowicz. Asystentka domagała się opuszczenia pokoju, wezwała straż miejską, która siłą wyprowadziła blogerkę.

Kobieta broniąc się przed sądem twierdziła, że chcąc załatwić sprawę w urzędzie została wysłana do pokoju asystentki przez kierowniczkę wydziału ogólnorganizacyjnego, która wskazała jej to pomieszczenie. Jej zdaniem burmistrz i jego ludzie traktują urząd jak własne mieszkanie.

W procesie, który rozpoczął się w czerwcu zeszłego roku w wadowickim sądzie zeznawało 27 świadków. Blogerka i jej adwokat czekają teraz na pisemne uzasadnienie wyroku i zapowiadają złożenie apelacji.

Zobacz też. Elżbieta Łaski nagrywa, jak burmistrz po godzinach spotyka się z przedsiębiorcami