#1 - Bilboard double - Banner reklamowy 1400 x 400, Bilboard - Banner reklamowy 1400 x 200

Starostwo wyda aż 100 tysięcy na odprawy dla Jończyka i Królik

Ci to mają dobrze! Starosta i wicestarosta otrzymają wysokie – jak na lokalne warunki – odprawy po zakończeniu kadencji samorządu powiatowego. Oboje wzbogacą się o dodatkowe 50 tysięcy złotych.

W Starostwie Powiatowym  szykują pieniądze na odprawy dla etatowych członków zarządu powiatu. Zgodnie z prawem po zakończeniu kadencji Rady Powiatu oraz Zarządu Powiatu pracownikom pochodzącym z wyboru, jeśli nie zostaną wybrani na kolejną kadencję, przysługują trzymiesięczne pensje jako odprawy oraz dodatek za niewykorzystany urlop. Takich pracowników w tej kadencji było dwóch.

Chodzi o starostę Jacka Jończyka oraz wicestarostę Martę Królik. Pozostali członkowie zarządu nie mieli etatów w starostwie i korzystali jedynie z diet. Im odprawy się nie należą.

Jak dowiadujemy się nieoficjalnie, dla dwóch pracowników potrzeba znaleźć w budżecie powiatu aż 100 tysięcy złotych. Na konta bankowe Jacka Jończyka i Marty Królik po zakończeniu ich pracy w tej kadencji wpłynie dodatkowo po ok. 50 tysięcy złotych odprawy plus ekwiwalent za niewykorzystany urlop za poprzednie lata. To oczywiście wstępne wyliczenia.

Jak wynika z oświadczeń majątkowych, tylko w 2013 roku starosta zarobił w sumie 154 525 zł, a Marta Królik 136 645 zł. Na te kwoty składa się 12 miesięcznych pensji plus „trzynastka”. Oboje należą do wąskiej grupy najlepiej zarabiających samorządowców w powiecie wadowickim.

Dodatkowe 50 tysięcy złotych odprawy ma im zabezpieczyć byt socjalny, gdyby nie zostali wybrani na kolejną kadencję starosty i wicestarosty.

To dla pozostałych pracowników urzędu pieniądze nieosiągalne. O takich odprawach mogą jedynie pomarzyć. Nie mogą też liczyć na wysoki ekwiwalent za niewykorzystany urlop, bo w przypadku zwykłych pracowników kadry skrupulatnie dbają o to, by na bieżąco był on wykorzystany.

Ile zaległego urlopu ma Jacek Jończyk i Marta Królik? To wielka tajemnica kadr powiatu. Ale wygląda na to, że może to być nawet kilkadziesiąt dni. W przypadku starosty osobą, która mogła zadbać o to, by nie miał on zaległych dni urlopu jest przewodniczący Rady Powiatu Józef Łasak. Martę Królik na zaległy urlop mógł wysłać sam starosta. Nikt o to jednak nie zadbał i teraz powiat z budżetu będzie musiał staroście i wicestaroście wypłacić dodatkowe pieniądze.