#1 - Bilboard double - Banner reklamowy 1400 x 400, Bilboard - Banner reklamowy 1400 x 200

Zamęt w szkole w Andrychowie. Kłócą się o „fotel dyrektora”

Krótko przed początkiem roku szkolnego burmistrzowi Tomaszowi Żakowi komplikuje się sprawa z obsadą dyrektora Szkoły Podstawowej nr 4. Gmina przegrała z NSA sprawę o wstrzymanie zarządzenia wojewody o unieważnieniu decyzji powołującej dyrektora tej szkoły.

Prawdziwy „węzeł gordyjski” robi się z epizodu powierzenia funkcji dyrektora szkoły poza konkursem w Andrychowie. Jeden podpis burmistrza Tomasza Żaka z zeszłego roku wywołał zamęt, którym zajmował się już nadzór prawny wojewody małopolskiego, Wojewódzki Sąd Administracyjny, a teraz Naczelny Sąd Administracyjny.

Wszystkie rozstrzygnięcia są niepomyślne dla burmistrza i nie wdając się w szczegóły oznaczają, że jego zarządzenie o powołaniu na funkcję dyrektorki Szkoły Podstawowej nr 4 Doroty Zawady jest nieważne. Zarządzenie uchylił najpierw wojewoda małopolski, nie pomogły na razie odwołania gminy do WSA i NSA.

Całe zamieszanie wzięło się stąd, że zeszłego lata wieloletnia dyrektor „czwórki” Anna Rychter przeszła na emeryturę. Urzędnicy gminy ogłosili więc konkurs na to stanowisko.

Konkurs nie został rozstrzygnięty. Żaden z kandydatów nie uzyskał większości głosów wśród członków komisji. Burmistrz Tomasz Żak wydał więc zarządzenie powołania na stanowisko dyrektora SP nr 4 Dorocie Zawadzie, która wcześniej była m.in. dyrektorem szkoły w Roczynach i wicedyrektorem SP nr 2 w Andrychowie. Nie startowała w tym konkursie. Od 1 września zaczęła pełnić swoją funkcję.

Tymczasem sprawa trafiła do wojewody małopolskiego, który podważył procedurę konkursową i zarządzenie burmistrza. Uznał, że zamiast uznania konkursu za nierozstrzygnięty dyrektorem SP nr 4 powinna być ogłoszona Ewa Kurek, ówczesna wicedyrektorka.

Trwające od roku przepychanki nie służą szkole, a przedłużający się konflikt prawny wywołuje spekulacje w mieście. Zapewne po roku pracy nowa dyrektorka ma swoich sympatyków w szkole tak samo jak wicedyrektorka, której wojewoda przyznał rację. Ale co tak naprawdę o tym wszystkim mają sobie myśleć rodzice, którzy posyłają dzieci do tej szkoły, skoro na dwa tygodnie przed początkiem nowego sezonu zajęć wciąż nie wiadomo, kto ma prawo kierować tą placówką.