#1 - Bilboard double - Banner reklamowy 1400 x 400, Bilboard - Banner reklamowy 1400 x 200

50 lat minęło … a oni nadal grają w piłkę!

Na jaką skalę jest to bezprecedensowe wydarzenie, naprawdę ciężko stwierdzić, ale w całym podokręgu wadowickim z pewnością nie było takiej drużyny. Czwórka piłkarzy, która zagrała w ostatnim ligowym meczu Łysej Góry Zawadka, ma w sumie … 200 lat. Szacunek Panowie!

Mirosław Gaudyn – 48 lat, Bogdan Talaga – 48 lat, Mirosław Sumera – 48 lat i Józef Jończyk – 56 lat. Co łączy tych czterech piłkarzy? Na pewno nie drużyna oldbojów, cała czwórka zagrała w ostatnim ligowym meczu w barwach Łysej Góry Zawadka na poziomie B klasy. Razem mają 200 lat, ale pokazali w tym sezonie, że jeszcze potrafią grać w piłkę.

Co poniektórym na pewno dajemy radę, przede wszystkim tym młodszym zawodnikom, ale to nie są już te czasy, co kiedyś graliśmy. Na pewno grono zawodników w drużynie jest lepszych od nas, jak Kondak, Rupa, Listwan, Koczot, Zaręba czy Żywczak. To są zawodnicy dużo młodsi i bardziej wybiegani. Uważam jednak, że nie przynieśliśmy wstydu drużynie – mówi nam grający trener Łysej Góry, Bogdan Talaga.

Nie byli to jedyny piłkarze w okolicach „50 – tki”, którzy zagrali na wiosnę w seniorskich rozgrywkach. Przypomnijmy, że w drużynie Olimpii Chocznia w ostatnich dwóch spotkaniach wystąpił grający trener, 54 – letni Marek Praciak, który w przegranym meczu z Płomieniem Sosnowice (4:6) strzelił nawet gola! Jaka jest zatem recepta, aby w wieku oscylującym w granicach „50 – tki” grać jeszcze wcale nie w tak łatwej lidze, jaką jest B klasa?

Trzeba się cały czas ruszać, żeby mięśnie nie zastały. Na moim przykładzie mogę opowiedzieć, że cały rok mam kontakt ze sportem, nie tylko z piłką nożną, w zimie lubię pojeździć na łyżwach, z kolei w lecie na rowerze. Przyznam jednak szczerze, że to nie jest wiek na granie w B klasie. Wychodziliśmy na boisko z konieczności, bo w drużynie nie miał kto grać – wyznaje Bogdan Talaga.

Po zakończonym sezonie trener Talaga pożegnał się z piłkarzami i jak zapowiadał, odszedł z klubu. Jak przyznaje, z futbolu jednak nie odchodzi.

Mam pewne plany, których na razie nie chcę zdradzić, powiem jedynie, że zostaje przy futbolu. Piłka nożna jest dla mnie jak narkotyk. A Zawadce życzę jak najlepiej. Byłem na zakończeniu sezonu. Podsumowałem rozgrywki i pożegnałem się z piłkarzami. Życzę drużynie, żeby notowała dobre wyniki i nie miała żadnych problemów kadrowych, jakie ja miałem – podkreśla Talaga.

Kto zostanie następcą Bogdana Talagi w Zawadce?