#1 - Bilboard double - Banner reklamowy 1400 x 400, Bilboard - Banner reklamowy 1400 x 200

Po dziesięciu dniach śpiączki obudził się bez nogi

Po zdaniu matury, podjął pracę jako kierowca samochodu ciężarowego, a późnymi popołudniami śmigał na treningi swojego ukochanego klubu. Piłka nożna była dla niego całym życiem. Niestety, pewnego dnia, nie stawił się w klubowej szatni…

Ukochany Orzeł

Jego niezwykła historia to przykład dla nas wszystkich, że nie ma w życiu sytuacji beznadziejnych. Tomek Pytlowski z Radoczy przyszedł na świat 28 lat temu. Gdy tylko zaczął chodzić, zapałał miłością do gry w piłkę nożną.

W piłkę grałem od dzieciństwa: boisko sportowe w Radoczy, bramki skonstruowane pod domem i tysiące godzin spędzonych na bieganiu za piłką z głową wypełnioną marzeniami o występach m.in. w reprezentacji Polski. Realnym marzeniem, które bardzo chciałem spełnić jako młody chłopiec, był występ w miejscowym klubie sportowym „Orzeł” Radocza. Już jako 7 latek wspólnie z Tatą chodziłem na wszystkie mecze lokalnego klubu – opowiada serwisowi joomla.wadowice24.promo-peak.ovh Tomasz Pytlowski.

Marzenie bardzo szybko się spełniło. Jako 17 – letni chłopak zaczął grywać w seniorskim zespole Orła, na poziomie B i C klasy. Jak większość piłkarzy w tych klasach rozgrywkowych, Tomek reprezentował barwy swojego ukochanego klubu jako pasjonat, nie otrzymując z tego tytułu żadnej pensji. Jednocześnie, po zdaniu matury, podjął pracę jako kierowca samochodu ciężarowego, a późnymi popołudniami śmigał na treningi . Niestety, pewnego dnia, nie stawił się w szatni Orła…

Nowe życie, nowa rzeczywistość

W trakcie jednej z codziennych tras, podczas omijania pielgrzymki z Kędzierzyna-Koźla do Częstochowy, na mój samochód wpadła ciężarówka kierowcy, który nie dostosował prędkości do warunków drogowych– wspomina Tomek.

Skutki tego wypadku były olbrzymie. Nieprzytomnego chłopaka, z licznymi obrażeniami ciała, karetka pogotowia zabrała do szpitala. Przez dziesięć dni walczył o życie, znajdując się w stanie śpiączki farmakologicznej.

Po dziesięciu dniach śpiączki obudziłem się z amputacją prawego podudzia. Powróciłem do życia w nowej rzeczywistości, rzeczywistości w której nie będzie już możliwa gra nawet dla mojego lokalnego klubu, nie wspominając o innych piłkarskich i sportowych marzeniach. Bardzo długo starałem się zabliźnić tę lukę w mojej głowie – przypomina sobie dramatyczne chwile.

Dla młodego, zaledwie 20 – letniego chłopaka, przed którym stało jeszcze całe dorosłe życie, to były bardzo ciężkie dni. Jak sam przyznaje, bardzo pomogli mu wtedy najbliżsi, rodzina oraz ludzie dobrej woli.

Powrót do piłki

Z pomocą i życzliwością spotkał się także ze strony swojego ukochanego klubu. Z inicjatywy działaczy Orła, po czterech latach od tego dramatycznego wypadku, Tomek zaczął pomagać w strukturach organizacyjnych klubu. Rozpoczął także studia dzienne na Uniwersytecie Rolniczym, dwa lata temu zdobył tytuł magistra, a obecnie jest w trakcie drugiego roku studiów doktoranckich.

Od lipca 2013 jest również szczęśliwym mężem pięknej Moniki. Ale to nie wszystko, pomimo amputacji nogi, Tomek nadal gra w piłkę nożną! I to z jakimi sukcesami, niedługo spełni swoje najskrytsze marzenie z dzieciństwa.

Kiedy w 2013 roku wymieniałem protezę, trafiłem do firmy, w której pracował drugi trener utworzonej w 2011 roku reprezentacji Polski w Amp futbolu. Zostałem zaproszony na organizowane co miesiąc zgrupowania w Warszawie – opowiada nam Tomek.

Amp futbol to rodzaj piłki nożnej, w której udział biorą zawodnicy po amputacji jednej z kończyn, piłkarze grający w polu – po amputacji nogi, z kolei bramkarze – po amputacji jednej z rąk.

Dla mnie osobiście nowa forma uprawiania piłki nożnej początkowo sprawiała dużo problemów. Byłem piłkarzem prawo-nożnym, a teraz poza operowaniem piłką nogą lewą, muszę zastępować nogę dostawną stabilizacją pozycji na kulach łokciowych. Mimo różnic, mimo trudności Amp futbol daje taką samą radość z „kopania piłki” jak przy standardowej odmianie futbolu. Dyscyplina ta umożliwia także spełnienie najskrytszych marzeń, z cyklu tych nierealnych, dla piłkarzy, których życie potoczyło się „troszkę” inaczej, niż planowali – zdradza nam piłkarz z Radoczy.

Do Meksyku na Mundial

Pomimo faktu, że nasza reprezentacja nie wywalczyła przepustki do finałów Mistrzostw Świata, Tomek ma szansę zagrać w tym roku na Mundialu. Od listopada 2013 roku, bierze bowiem udział w przygotowaniach reprezentacji Polski do listopadowych „ampfutbolowych” Mistrzostw Świata w Meksyku. Od grudnia trenuje także co tydzień w nowopowstałym klubie ampfutbolowym – KS Kraków. Już niedługo, w dniach 21/22 czerwca Tomasz Pytlowski ma szanse na oficjalny debiut w reprezentacji. Polska zagra wtedy dwumecz z Ukrainą.

W trakcie wspomnianego dwumeczu oraz wrześniowego międzynarodowego pucharu, nasz selekcjoner, Marek Dragosz wybierze najlepszą dwunastkę zawodników którzy udadzą się na przełomie listopada i grudnia do Meksyku, reprezentować naszą Ojczyznę. Jako, że jestem stosunkowo młodym ampfutbolowym piłkarzem, postaram się w podwójny sposób nadrobić powypadkowe zaległości i walczyć o miejsce w kadrze – obiecuje Tomek.

Nie chcemy bawić się w proroków i zastanawiać się, jak wyglądałoby dzisiaj życie Tomka Pytlowskiego, gdyby osiem lat temu nie doszło do tego dramatycznego wypadku. Możemy przypuszczać, że oddałby wiele, żeby znowu mieć obie zdrowe nogi. Jednak w myśl starej ludowej prawdy, że „co Cię nie zabije, to Cię wzmocni”, feralne zdarzenie na drodze, otworzyło przed nim nowe możliwości i realizowanie swoich najskrytszych marzeń.

Marzeń o występie w reprezentacji Polski, których pewnie nie byłby w stanie spełnić, jako pełnosprawny piłkarz. Jego niepełnosprawność to zresztą pojęcie względne, bo jak można nazywać niepełnosprawnym chłopaka, który z sukcesami uprawia sport?