Po porażce 0:7 trener nie owija w bawełnę: „Rywale byli o trzy klasy lepsi”

52 – tyle punktów różnicy dzieliło przed tym spotkaniem liderującą Garbarnię Kraków i zamykający tabelę Beskid Andrychów. Nawet najwięksi pesymiści nie spodziewali się jednak takiego pogromu. To największa porażka andrychowian w tym sezonie. Zobaczcie bramki z tego meczu.
Jechaliśmy grać z Garbarnią wiedząc jak trudne czeka nas zadanie, ale rzeczywistość okazała się jeszcze gorsza – nie owija w bawełnę trener Beskidu Edward Wandzel. – Graliśmy z zespołem, który momentami był od nas o trzy klasy lepszy, grał z rozmachem, swobodnie.
Jeśli po dziesięciu minutach ostatni zespół w tabeli jest „w domu” lidera na dwubramkowym deficycie, można stwierdzić, że mecz właściwie się skończył. Taka właśnie sytuacja miała miejsce w sobotnie przedpołudnie. Goście nie radzili sobie na lewej stronie, skąd poszły dwie centry zakończone golami. Piłkarzom z Andrychowa ciężko było wymienić dwa-trzy podania.
W całym spotkaniu nie oddali celnego strzału. Bronili się dosyć rozpaczliwie wybijając piłki. Dwa lepsze – piętnastominutowe – fragmenty mieli po stracie pierwszego i drugiego gola, a także na początku drugiej połowy, na którą wychodzili przegrywając czterema golami.
Przyznam, że obawiałem się, iż może się to skończyć jeszcze wyższym wynikiem, choć ten którym ostatecznie zakończył się mecz też jest katastrofalny– mówi trener Beskidu. – W drugiej połowie „dostaliśmy” trzy bramki między 70 a 75 minutą. To koszt dekoncentracji na tym poziomie. Przez całe spotkanie staraliśmy się zmobilizować do walki, tyle mogliśmy zrobić w starciu z tym rywalem. Oczywiście w szatni zawsze w przerwie takich meczów, czy po nich jest złość, ale też mobilizacja – podkreśla szkoleniowiec Beskidu.
Szkoleniowiec Beskidu starał się zagęszczać środek pola, bo tam niepodzielnie rządziła Garbarnia. W 18 minucie po kontuzji Tylka skład został przemeblowany.
Walczymy nie tylko z rywalami, ale i z urazami, absencjami – mówi trener andrychowian. – Do końca zostało niby tylko sześć meczów, ale dla nas jest to aż sześć meczów. Mam nadzieję, że już takiej porażki jak w sobotę nie doświadczymy. Wierzę też w to, że będzie jeszcze mecz, w którym powalczymy o korzystny wynik – wyznaje Edward Wandzel.
Garbarnia Kraków – Beskid Andrychów 7:0 (4:0)
Beskid: Kudłacik – Śliwa, Tylek (18′ Zaremba), Dębski, Młynarczyk – Gala, Marczak (65′ Gąsiorowski), Poznański (80′ Targosz), Adamus – Marczyński – Kurleto (74′ Sternal)
Skrót meczu:
(AB), źródło: aksbeskid.pl
Chcesz, abyśmy opisali Twoją historię albo zajęli się jakimś problemem? Masz ciekawy temat? Napisz do nas. Listy od Internautów już wielokrotnie nas inspirowały, a na ich podstawie powstały liczne teksty. Wiele listów publikujemy w całości. Napisz do Nas: portal@wadowice24.pl








