#1 - Bilboard double - Banner reklamowy 1400 x 400, Bilboard - Banner reklamowy 1400 x 200

Pojechali na pożarcie. Wrócili z wielkim niedosytem

Koszykarze Skawy Wadowice prawie pokonali lidera i to na jego terenie. „Prawie” w sporcie zespołowym robi jednak ogromną różnicę i zamiast zwycięstwa, mecz zakończył się bolesną minimalną porażką. Do wygranej zabrakło nam odrobiny boiskowego cwaniactwa.

Dla prowadzącej w tabeli Politechniki Krakowskiej, która przed meczem miała tylko dwie porażki na koncie, pewnie zmierzając po Mistrzostwo III ligi i walkę o awans, zaległe spotkanie z przedostatnią w tabeli Skawą Wadowice miało być przyjemnym spacerkiem i mocnym treningiem przed szykującym się dzień później ciężkim meczem z Limanową.

Mówiło się, że nasi koszykarze jadą do Krakowa na pożarcie, prosić o jak najmniejszy wymiar kary. Nic takiego jednak nie miało miejsca. Nie mający nic do stracenia wadowiczanie od pierwszego gwizdka arbitra ruszyli do ataku i ku zaskoczeniu miejscowych, wygrali pierwszą kwartę 18:14. Kolejne dwie partie gospodarze wygrywali zaledwie jednym punktem i przed czwartą odsłoną spotkania wynik „wisiał na styku”, Skawa prowadziła zaledwie dwoma punktami. Było wiadomo, że w ostatniej kwarcie szykowała się zażarta walka o każdy centymetr parkietu.

O wyniku zdecydowały dwie ostatnie sekundy meczu. Na 20 sekund przed końcem przy stanie 88:85 dla gospodarzy wadowiczanie mieli rzut z autu. Niestety, arbiter „po aptekarsku” policzył do pięciu i odgwizdał zbyt długie wznawianie gry, odbierając piłkę Skawie i przekazując gospodarzom. Ci, wiedzieli co z nią zrobić i szybko zdobyli dwa punkty, odskakując na pięć oczek. Chwilę później zawyła syrena i mecz zakończył się zwycięstwem Politechniki. Najwięcej punktów dla wadowickiego zespołu zdobył jak zwykle Konrad Mamcarczyk, zapisując na swoje konto 35 oczek. Sporo dorzucił też Wojciech Płonka, zdobywając 17 punktów.

Gdyby sędzia nie odebrał nam tego autu, mieliśmy przygotowaną akcję, żeby trafić za trzy punkty albo przynajmniej za dwa i później zostałoby nam jeszcze kilka sekund, aby odebrać piłkę i trafić jeszcze raz. Niestety, tak jak w tej akcji, tak i w całym meczu zabrakło nam zwykłego cwaniactwa, żeby to wytrzymać do końca. Jestem jednak bardzo zadowolony z postawy chłopaków. W końcu zagrali tak, jak tego od nich oczekuję. – mówi nam trener Skawy, Adam Kunowski.

O tym, jak bardzo wadowiccy koszykarze „napsuli krwi” krakowianom, świadczy ich wysoka porażka z Limanową (72:85), z którą zmierzyli się dzień później w niedzielę (18.01). Po liderze przyszedł czas na wicelidera. W najbliższą sobotę (24.01) koszykarze Skawy wyruszą w najdalszą podróż w tym sezonie, do Kielc na starcie z tamtejszą Politechniką Świętokrzyską.

Politechnika Krakowska 90:85 (14:18, 23:22, 25:24, 28:21) Skawa Wadowice
Skawa: Płonka (17), Wróbel (2), Pabich (11), Mamcarczyk (35), Jochymek (8), Skrok (12), Rejowski (0), Grządziel (0), Hajdyła (0).

WYNIKI I TABELA III LIGI