
Politycy uczą się naszej mowy. Nie „na dwór” tylko „na pole”, nie „peesel” tylko peezel”
Małopolska, a szczególnie nasza stolica Kraków, jest tak przywiązana do swojego języka, że jego nieznajomość może pogrążyć polityków w oczach wyborców. Tym bardziej gdy wyborca wyczuje w ich mowie, że tutaj nie pasują.